Pages

2022-09-21

„Powieść lekarska” Riku Korhonen

 

Wydawca: Wydawnictwo Marpress

Data wydania: 18 sierpnia 2022

Liczba stron: 532

Przekład: Sebastian Musielak

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 49 zł

Tytuł recenzji: Fronty wojenne

Kiedy przed czterema laty czytałem „Tirzę”, chwaloną powieść Arnona Grunberga, byłem rozczarowany miałkością literackich fantazji o tym, czym stała się tak zwana cywilizacja Zachodu po akcie terroru z 11 września 2001 roku. Riku Korhonen daje czytelnikom satysfakcję, bo nie operuje żadnymi uproszczeniami. Nie jest to również książka z sugerowanymi tezami, w jakikolwiek sposób dydaktyczna. Być może dlatego, że „Powieść lekarska” to znakomite połączenie historii osobistej z losami świata, który u Korhonena w dwa lata po ataku na World Trade Center musi zmierzyć się z tym, że Stany Zjednoczone decydują się na agresywną politykę zagraniczną, rozpoczynając nową wojnę.

 

Symbolika wojny jest tu wieloznaczna. To akt przemocy, który w tak zwanym cywilizowanym świecie przesunął się gdzieś na jego peryferia (jakże gorzko brzmi to dzisiaj!), polaryzując opinię publiczną i odciskając pewne piętno na świadomości intelektualisty oraz artysty fińskiego pochodzenia. Ale wojną jest tutaj także skomplikowana relacja głównego bohatera z jego partnerką. Prowadzi do konfrontacji swoistego eskapizmu, gdy ona nie chce wiedzieć o okrucieństwach tego świata, z kompulsywną aktywnością twórczą. Albo może jałowością ubraną w idee równoważące pustkę wewnętrzną – wszak siostra Niklasa nazywa go „typem obsesyjnym” i można odnieść wrażenie, że ma dużo racji. Wojna Korhonena istnieje także w retrospekcjach, w życiorysie seniora, który doświadczał jej osobiście, a nie na ekranach telewizorów. I jest jeszcze wojna najważniejsza: osobista batalia z samym sobą. „Powieść lekarska” to świetne studium wszelkiego rodzaju neuroz i uprzedzeń mężczyzny, którego Korhonen portretuje w taki sposób, że trudno mu współczuć, bo w każdym niemal akapicie irytuje. To bardzo mocno przyciąga do tej książki. Opowieści o tym, że jesteśmy częścią bezradnej wobec pewnych procesów cywilizacji i że stajemy się bezsilni, określając swoją rolę w jej kształtowaniu się.

Świat przedstawiony tej narracji to przestrzeń aberracji. Na pewno pogodowej anomalii, bo Finlandii doskwiera upał, a Turku staje się nie tylko dusznym i przygnębiającym labiryntem, lecz przede wszystkim czymś, od czego nie można się uwolnić mentalnie. Wyjazdy służbowe poza miasto nie pomagają ani głównemu bohaterowi, ani jego partnerce. Te rekreacyjne – na przykład przyjaciela Niklasa - również kończą się frustracjami. Z jednej strony jest to opowieść o świecie widzianym z perspektywy bezpiecznego i sytego mieszkańca kraju, w którym groźne pomruki nacjonalizmu to tylko pozornie jakieś nieprzyjemne echo niewpływające na resztę społeczeństwa. Z drugiej jednak „Powieść lekarska” opowiada o uwarunkowaniach oraz niemożności wydostania się z ich klatki. To, kim jest Niklas, w dużej mierze wynika z tego, skąd pochodzi, jak żyje i z kim wchodzi w relacje. Tak skontrastowany przekaz książki będzie intrygującym studium samotności i rozpaczy. A jednocześnie opowieścią o tym, w jaki sposób dochodzi do ruiny związku ludzi, którzy kiedyś byli dla siebie wszystkim, a teraz wszystkim jest dla nich opresja. Ona chowa się w sobie przed światem, on z tym światem usiłuje walczyć. Oboje tkwią w zależności, która zarówno w retrospekcjach, gdy jeszcze nie była toksyczna, jak i w sugestywnych scenach portretujących obecny kształt związku, jest areną ciekawie nakreślonych zmagań. Dlatego Korhonen tak dobrze opowiada nam o tym, czym jest konflikt w bliskości i jak bardzo ścierać się mogą postawy ludzi, którzy w pewnym momencie przestali być dla siebie wyjątkowi.

Niklas we wspomnieniach banalnie stwierdza: „Mój świat jest inny”. Ina wyśmiewa tę jego pozorną wyjątkowość, a jednak z bliżej niesprecyzowanych powodów wejdzie na lata w bliskość z człowiekiem, który w dorosłym życiu coraz mocniej pruć będzie te nitki wzajemnego porozumienia, jakie stworzyli, dorastając. Niklas ma swoją teorię dotyczącą męskości. „Mężczyznę na manowce głupoty wiodą dwie drogi: myślenie i uczucie”. To już nie brzmi tak banalnie i Riku Korhonen bardzo dba, by jego bohater – jakkolwiek wzbudzający niechęć czytelnika – był pełnokrwistym bohaterem tragicznym. Poszukującym i gubiącym się w tych poszukiwaniach. Starającym się odnaleźć kontakt ze sobą w kompulsywnym seksie czy eksperymentach z używkami. Nic tu jednak nie jest oczywiste i sugerowane wprost, Niklas stara się być zwierzęciem społecznym, kimś konfrontującym się ze sobą dopiero wówczas, gdy przestanie analizować świat. A wtedy odsłania się jego wyjątkowa bezradność, a także dochodzą do głosu sztubackie zachowania, liczne życiowe błędy – niektóre wpływające dramatycznie na ludzi z jego otoczenia. Cokolwiek można złego powiedzieć o uproszczeniach oraz stereotypach charakteryzujących mężczyznę momentami obrzydliwie przepełnionego testosteronem, to opowieść o jego losach staje się atrakcyjna, bo jest jednocześnie narracją społeczną i egzystencjalną, z wybrzmiewającymi tu słowami Bakunina, Habermasa czy Kierkegaarda.

Powieść Korhonena jest fantazją o tym, czym jest europejska tożsamość u progu nowego tysiąclecia. To opowieść antybushowska, antyamerykańska. Jednak kwestionowanie tego, w jaki sposób Stany Zjednoczone usiłują przekonać świat, że wojna nadal jest potrzebna, idzie w parze z licznymi aluzjami do tego, kim jest europejski inteligent i twórca wchodzący w XXI wiek. Kim lub czym stajemy się w politycznych i społecznych zależnościach, które z jednej strony kwestionują globalne interesy nas wszystkich, dając miejsce rozwojowi nacjonalizmów oraz radykalizacji, a z drugiej – warunkują to, jak na nowo definiujemy konflikt zbrojny i czym jest iluzja wojennego porządkowania świata. Warto zwrócić uwagę, że jedyny okres, który Niklas wspomina jako ten porządkujący jego samego, to czas służby wojskowej. Mężczyzna Korhonena przyjeżdża dziś nad ranem w mokrych gaciach do swojej ukochanej, przekonując ją o jakimś mistycznym doświadczeniu. Mężczyzna Korhonena zachowuje się jak wyrośnięty chłopiec, podczas gdy świat jego przekonań zdaje się fundamentem mądrego życia. Niklas nie żyje ani mądrze, ani satysfakcjonująco. Wie, że traci swą ukochaną kobietę, i wie jednocześnie, że z nikim nie jest w stanie żyć w udanej relacji.

Obraz zagubienia współczesnego świata ukazują również sytuacje społeczne z udziałem głównych bohaterów. Ina uczestniczy w tworzeniu projektu, którego celem jest stworzenie nowej mitologii dla fińskich dzieci wyjaśniającej rzeczywistość bez religijnych uprzedzeń. Niklas bierze udział w odbywającym się na prowincji panelu dyskusyjnym, który nieudolnie usiłuje wskazać jakieś powiązania między byciem artystą a utylitaryzmem. Riku Korhonen wciąż na nowo wybija nas z rytmu śledzenia prywatnego życia swoich bohaterów, by pokazać, jak bardzo to, co dla nich publiczne, jest jednocześnie dyskusyjne. I ta książka iskrzy w prawie każdym akapicie. Także świetną ironią i specyficznym poczuciem humoru. Dodatkowo fiński pisarz zgrabnie łączy kilka historii, antycypuje i uzupełnia zdarzenia minione, z powodzeniem wykorzystuje także formę listu czy partie dramaturgiczne. „Powieść lekarska” to również interesująca opowieść, w jaki sposób rodzina kształtuje naszą świadomość i kiedy tak naprawdę świadomość przestaje być naszą sprawą prywatną. Bardzo dobra książka o różnego rodzaju konfrontacjach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz