Pages

2016-06-03

"Książka o czytaniu" Justyna Sobolewska

Wydawca: Iskry

Data wydania: 18 maja 2016

Liczba stron: 242

Oprawa: twarda

Cena det.: 34,90 zł

Tytuł recenzji: Z miłości do książek

Dopadł mnie kryzys czytelniczy. Chandra jakaś, prawie że niechęć do czytania. Dotarło do mnie, jaka przerażająca mnogość publikacji zalewa rynek i jak łatwo się w tym wszystkim zagubić. Bo można stracić trop, pewność swego nosa do książek albo też nagle zrewidować priorytety w czytaniu. Na taką sytuację najlepszym lekarstwem jest „Książka o czytaniu” Justyny Sobolewskiej. Rzecz o niesłychanej miłości do książek i o tym, że są one wszędobylskie, porządkują i kategoryzują autorce życie codzienne. To, w którym książka jest początkiem dialogu ze światem, intymnej rozmowy z autorem, ale przede wszystkim wejściem w kontakt z samym sobą. Przecież tak rzadko zadajemy sobie pytanie o to, dlaczego czytamy, zakładając z góry utrwaloną gdzieś w podświadomości odpowiedź. Sobolewska pokazuje, że rozważania na temat statusu czytania i roli odkrywania książek w życiu powinniśmy snuć na tyle często, by wiedzieć, w którą stronę ewoluujemy. Nie czytamy w życiu wciąż tak samo. Nie chodzi o rodzaj natężenia czy uwagi. Chodzi o filozofię flirtu z tekstem i możliwość wychodzenia naprzeciw fikcjom literackim. „Książka o czytaniu” jest opowieścią o możliwościach ludzkiej percepcji oraz o tym, że czytanie nie izoluje – wręcz przeciwnie, buduje silne międzyludzkie więzi, tworząc społeczności oraz grona, do których należymy bez względu na to, jak bardzo intymnie postrzegamy swój sposób obcowania z tekstem pisanym.

Nie wiem, czy albo na ile treść wydanej ponownie książki zgodna jest z tym, co można było przeczytać cztery lata temu. Ponieważ wówczas z różnych powodów nie było mi dane zapoznać się z tą publikacją, teraz chętnie nadrabiam zaległości, bo kusi nie tylko treść, ale i okładka. Sobolewska zaznacza w jednym z tekstów, że dużo chętniej sięgamy po książki, gdy na okładce znajduje się kobieta, a nie mężczyzna. Coś w tym jest, bo zwykle z dystansem omijam publikacje sygnowane obliczem autora, a w tym przypadku to okładka mnie przyciągnęła. O magii opraw, ich różnorodności oraz o tym, w jaki sposób okładka otwiera bądź zamyka drogę ku treści, także będzie w tej książce co nieco. O wszystkim jest co nieco, a zabrakło mi jedynie rozważań o tym, że niekiedy za wcześnie albo za późno sięgamy po daną książkę, choć w zakończeniu autorka zbliża się odrobinę do tego problemu. Brakło mi też głosów zwykłych czytelników, nie pisarzy i ludzi z branży wydawniczej. Jedynym bliskim kontaktem ze zwyczajnym czytelnikiem zdają się wypisy z forów internetowych, którymi Justyna Sobolewska raz czy dwa okrasi swe rozważania. Poza tym – nieco za stronnicza i za bardzo zaangażowana w proces tworzenia, a nie odbioru jest ta opowieść złożona z dykteryjek i poważnych rozmyślań, emanująca świeżością, erudycją oraz przekonaniem, iż portretowane czasem ironicznie, czasem dosadnie plemię czytelników to wartość wspólna każdego z nas, czytających.

Dwie zasadnicze inspiracje wymienione są już na wstępie. Sobolewska przypomina – wielokrotnie – „Moją historię czytania” Alberta Manguela oraz „Ex libris” Anne Fadiman. Ci autorzy stoją u początku, ale sama książka opowiada o czytelniczych wędrówkach i rozmyślaniach, na jakie Manguel oraz Fadiman pewnie by nie wpadli. Jest to w dużej mierze rzecz autobiograficzna i choć nakreśla rozważania w różnych kontekstach, najciekawsza jest wówczas, gdy dochodzi do zwierzeń. Teksty krytyczne Justyny Sobolewskiej czyta cała Polska, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że jej czytanie jest zawsze intymne, subiektywne, z dozwolonymi emocjami i wszystkim tym, czego krytyk powinien unikać, gdy zajmuje się oceną. Ważne są wskazania, w jaki sposób model czytania i szacunku do książek ukształtował się w dwóch pokoleniach rodziny Sobolewskich i w jaki sposób czytelnicza percepcja matki wychodzi naprzeciw nowoczesnemu rynkowi książki konkretnie sformatowanemu dla młodego odbiorcy – jej syna. Jest w „Książce o czytaniu” także wiele tropów osobistych dyskretnie zasygnalizowanych. Dużo można przeczytać między wierszami, rozumiejąc sposób, w jaki autorka odbiera literaturę. Jest to jednak przede wszystkim opowieść o różnorodności recepcji i o tym, że bliskość z książką wydobywa z nas nasze najlepsze cechy. Nawet jeśli czytamy w miejscach wstydliwych albo sięgamy po tytuły, którym najlepiej zasłonić okładki.

Podoba mi się rozwinięcie tezy, że Don Kichot był przewodnikiem wszelkich maniaków książkowych. Oni się chętnie i obszernie wypowiadają na kartach tej publikacji. Sobolewska dopytuje pisarzy o ich warsztat pracy oraz o istotę tworzenia, o pułapki i niebezpieczeństwa kryjące się w pisaniu. To, czego się dowiaduje, pokrywa się z wnioskami, jakie pojawiły się w moich rozmowach z prozaikami, ale „Rok w rozmowie” to pokłosie kontaktu z innymi ludźmi niż ci, których przepytała autorka. Poza tym, że wiele przeczytała, równie wiele i uważnie wysłuchała. To wszystko jest tu obecne. Otrzymujemy książkę o czytaniu i czytelnikach, o filozofii czytania i o różnego rodzaju życiu książki. Jest o ekscentrycznych tytułach, zaskakujących fabułach, rodzajach uzależnień od czytania, a także o mnogości książek, które znamy, i takich, które nie powstały. Rozważania Sobolewskiej chwilami sytuują nas gdzieś na zewnątrz tych tekstów. Nie każdy posiada odpowiednie narzędzia badawcze, ukształtowaną czytelniczo percepcję i wielu z pewnymi kompleksami ujrzy panoramiczność opowieści o czytaniu osoby doskonale rozpoznającej konteksty, oczytanej i pozwalającej sobie na swobodę przechodzenia od jednego do drugiego tekstu źródłowego. Mimo to czasami doskonale czujemy, że sami moglibyśmy napisać ciągi dalsze, sami zadać podobne pytania, sami stanąć wobec przedstawionych dylematów i uśmiechnąć się wraz z tymi, którzy komentują żartobliwie, gdy mówią o poważnych sprawach.

Bo czytanie jest poważną sprawą. To zależność od zmyślenia, która buduje tożsamość i wzmacnia empatię. To też niegroźna forma bzika. A także miłość na całe życie, podczas którego znajdujemy czas na to, by porównywać, zestawiać, analizować strukturalnie fabuły i jednocześnie odkrywać w tych analizach swoje możliwości. Czytanie jest piękną przygodą i przynosi mnóstwo frajdy. Sobolewska miała jej sporo, przygotowując tę książkę. Ważne, że w imieniu wielu napisała o tym, iż okoliczności czytania wymusza potrzeba. Stajemy z nią w gotowości na nowe doznania. Czytając, odnajdujemy definicje życia. Justyna Sobolewska opowiada ze swadą, punktuje wyraziście, daje ogromny margines interpretacyjny i przede wszystkim niczego nie narzuca. Nie jest to bowiem publikacja o tym, jak czytać, ale przede wszystkim o tym, po co czytamy i jak wiele mamy motywacji do tego działania. „Książka o czytaniu” przydaje się podczas chandry czytelniczej. Dla każdego z nas będzie inną książką. Jest bowiem otwarta i w mądry sposób fragmentaryczna. Wiele odczytań, sporo możliwości, niezobowiązująca konstrukcja, poczucie humoru i przede wszystkim radość w opowiadaniu o czytaniu – to wszystko wyróżnia publikację Justyny Sobolewskiej, z którą powinien zapoznać się każdy sięgający po książki.

3 komentarze:

  1. Wspaniała recenzja! Nie byłam pewna, czy to dobra książka, ale teraz już jestem: przy nastepnej okazji na pewno kupię!
    Dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, szukałam tej książki, ale nie mogłam jej nigdzie dopaść, nie wiedziałam, że jest nowe wydanie. Szkoda tylko, że autorka przedstawia bardziej perspektywę "ekspertów", a nie zwykłych czytelników

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam okazję słuchać fragmentu tej książki na spotkaniu dotyczącym stanu czytelnictwa w Polsce. Cytowany fragment był świetny. A teraz jeszcze ta recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że powinnam tę książkę przygarnąć. :)

    OdpowiedzUsuń