Pages

2022-05-16

„Monster. Aileen Wuornos – zrozumieć seryjną zabójczynię” Christopher Berry-Dee

 

Wydawca: MOVA

Data wydania: 18 maja 2022

Liczba stron: 272

Przekład: Robert J. Szmidt

Oprawa: twarda

Cena det.: 44,90 zł

Tytuł recenzji: Konfrontacja ze złem

O Aileen Wuornos napisano wiele książek. Co miałoby wyróżniać właśnie tę? Trafia po latach do polskiego odbiorcy i wywołuje wielki zamęt w głowie. Bardzo mi się spodobała zastosowana przez Christophera Berry-Dee technika polegająca na tym, aby w całym reportażu trzymać się pewnej konwencji, leksyki, sposobu wnioskowania i oceniania samej siebie przez bohaterkę. Jej ostry i wulgarny język przebija się tu wyjątkowo mocno, zwłaszcza w tych najkrótszych cytatach. Jednocześnie autor „Monster” swoją frazą dostosowuje opowieść do bezkompromisowości sądów i opinii seryjnej zabójczyni z Florydy. To książka, w której bardzo dobrze pracują kolokwializmy, żywy język potoczny dynamizujący poszczególne relacje. Ale najbardziej rzucają się w oczy kontrasty, którymi operuje Berry-Dee. Z jednej strony nazywa Wuornos dosadnie i nie ma dla niej odrobiny współczucia. Chce za wszelką cenę ukazać ją taką, jaką zawsze była dla otoczenia. A była surowa, obcesowa, wzbudzająca strach połączony z jakimś rodzajem fascynacji. Być może dlatego stała się swoistą celebrytką, dlatego mówiono o niej tak często już po aresztowaniu, jak również po wykonaniu wyroku śmierci. Z drugiej strony – w tej książce kryją się niebywałe jak na reportera pokłady czułości wobec postaci, którą chce sportretować tak jednoznacznie negatywnie.

Siłą tej narracji będzie zatem zderzanie ze sobą polaryzujących opinii i zaskakujących faktów. Berry-Dee nie ma cienia wątpliwości, że Wuornos do ostatnich chwil była degeneratką. A jednak pochyla się nad jej życiem w taki sposób, że ujrzymy tu kobietę, której drogę życiową uwarunkowało wiele traumatycznych okoliczności. Czy one w jakikolwiek sposób tłumaczą to, co zrobiła? Twórca tej książki w jednym miejscu dość wyraźnie sugeruje: tak, to my jako społeczeństwo ze swą obojętnością lub umiejętnością niezauważania bolesnych biografii innych stajemy się odpowiedzialni za to, że psychopatia i inne groźne zaburzenia osobowości rozwijają się i doprowadzają do tego, że ktoś zaczyna zabijać. Ale „Monster” to również bezkompromisowa i surowo oceniająca historia. Nie ma tu w niektórych miejscach nawet cienia współczucia. Jest bardzo naturalistyczny, pozbawiony jakichkolwiek ozdobników, daleki od eufemistycznego nazywania spraw nurt dynamicznych rozważań, ciąg śmiałych i bezwzględnych wniosków.

W jaki zatem sposób Christopher Berry-Dee chce przedstawić osobę, która zelektryzowała amerykańską opinię publiczną, ale po jej śmierci – przed dwudziestu laty – nikt nie płakał, być może poza jedyną kobietą okazującą jej miłosierdzie, adoptującą morderczynię przebywającą za kratami? Co jest tutaj najcenniejsze: wieloznaczność tego reportażu czy przenikliwość autora, który spotkał się z Aileen Wuornos, lecz stara się również spotkać z jej gorzkim, pełnym stygmatyzowania i odrzucenia życiem? Niejednoznaczność wymowy „Monster” powoduje, że ta opowieść zapadnie w pamięć na długo. Każdy podczas czytania sprawdzi lakoniczną notkę o jego bohaterce proponowaną przez Wikipedię, ale myślę też, że część odbiorców obejrzy wstrząsający film – nagranie rozmowy Wuornos z Nickiem Broomfieldem, w którym to, co najbardziej hipnotyzuje, to przerażający wzrok tej kobiety. Ciarki przechodziły mnie przy lekturze prawie każdego rozdziału. Miałem wrażenie, jakbym siedział tuż obok Wuornos, i rozumiałem strach, który wyzwalała. Jednocześnie ta opowieść prezentuje nam świat strachu, z którego wydobyła się ta przerażająca postać. Świat odrzucający ją od najmłodszych lat. I świat, na którym chciała się zemścić za jego okrucieństwo.

Najmocniej brzmią jej słowa, o których nie można tutaj nie pamiętać: „Nie mam nic do stracenia”. Zatrzymana przyznaje się do zarzucanego jej wielokrotnego morderstwa. Twierdzi, że musiała zabić. Że wszyscy mężczyźni, których pozbawiała życia, i tak nie mieli moralnego prawa tego życia wieść. Co tak mocno przykuwało uwagę do Aileen Wuornos? To, że wymierzała sprawiedliwość – osamotniona i kierowana motywami zrozumiałymi tylko dla niej? To, że zabiła jako pierwszego człowieka, który – co wynika z informacji o nim, także tych skrytych przed skazującą ławą przysięgłych – stanowił dla niej prawdopodobnie śmiertelne zagrożenie? Ta opowieść nie ma jednego sensu, nie jest historią jakiejś jednej sugerowanej tezy. Zło rozpisane jest tu na wiele ról. Morderczyni działała metodycznie czy kompulsywnie? Zabijała w obronie własnej? Dlaczego zatem sama wsiadała do kolejnych samochodów, w których powiozła dalej swoje zło i ujawniła jego najbardziej przerażające oblicze?

Christopher Berry-Dee obrazuje nam mroczną stronę Florydy znanej z bajkowych plaż i kojarzonej z wyróżniającym się w Ameryce poczuciem beztroski i lekkiego życia. To, co przeżyła Wuornos, w żaden sposób lekkie nie było. Autor „Monster” zwraca uwagę na ścisły związek zbrodni i męskości. Pierwsza z nich ujawnia się niejako ewolucyjnie, jako wyraźna konsekwencja pewnych zdarzeń. Męskość od początku życia morderczyni jest kategorią ustanawiania buntu wobec rzeczywistości. Oddająca swe ciało mężczyznom Wuornos – nazywana tu konsekwentnie Lee, co również tworzy specyficzny wydźwięk tego reportażu – za każdym razem triumfuje nad męskim pożądaniem. Choć to jej ciało stanie się przedmiotem perwersyjnej rozgrywki, ona w tym ciele jest górą. Każdy rodzaj seksu z mężczyzną stawał się dla niej zwycięską batalią. Czego tak nienawidziła i czego tak bardzo się bała w męskości?

Prawdopodobnie jednej z odpowiedzi na to pytanie udzieli dość szczegółowo sportretowana tu relacja partnerska z drugą kobietą, Tyrą Jolene Moore. Postać Moore jest tu ważna w kilku aspektach, między innymi dlatego, że być może to ona mogła wpłynąć na bieg wydarzeń: albo zatrzymać kolejne morderstwa, albo nie dopuścić do pierwszego. To największa miłość życia seryjnej zabójczyni. A może jedyna miłość, do jakiej Wuornos była zdolna w świecie, w którym nie mógł jej kochać nikt, a każdy stawał się wrogiem usiłującym ją wykorzystać, stosując różne rodzaje przemocy? W tej całej przerażającej historii opowiadane tu uczucie jest chyba jedyną możliwą dla Lee odskocznią od potworności samej siebie. Aileen Wuornos widzi się inną, lepszą w tej relacji. Czuje, że to może być ten jedyny czas w życiu, w którym komuś będzie autentycznie potrzebna. Jednak gdy robi się zbyt sentymentalnie i zaczynają się nasuwać za bardzo oczywiste wnioski, Christopher Berry-Dee zaskakuje czytających, jak zaskakiwała często swymi zmiennymi i nieprzewidywalnymi nastrojami sama Wuornos. To opowieść o różnych okolicznościach seryjnej zbrodni, ale nic tu nie jest okolicznością łagodzącą. Z jednej strony autor – dosłownie i symbolicznie – staje naprzeciw prawdziwego wcielenia zła. Z drugiej jednak – zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma do czynienia z psychopatką, która będzie usiłowała nim manipulować. Z dużym doświadczeniem pracy nad losami seryjnych morderców Berry-Dee być może próbuje nonszalancją nadrobić to, że w konfrontacji ze swoją bohaterką staje się po prostu bezradny. A Aileen Wuornos nie ma w sobie ani potencjału do manipulowania otoczeniem, ani przekonania, że jest w stanie to robić.

Tym niemniej jej prawdziwe oblicze odsłania już rzeczywistość więzienna. Czas, w którym wielokrotna morderczyni chce ocalić od cierpienia swoją ukochaną, a jednocześnie uznaje samą siebie za swoistą męczennicę. Tego życia nikt jej by nie pozazdrościł. Ta mroczna biografia tłumaczy z jednej strony wiele, z drugiej jednak – nie tłumaczy niczego. I z pewną formą bezradności „Monster” pozostawi czytelnika, który dotrze do ostatnich zdań tej bardzo dynamicznej narracji. To jedna z tych książek, które potrafią przerazić na kilku płaszczyznach i w kilku znaczeniach. Dosadna, w niektórych fragmentach dyskusyjna, na pewno w jakimś stopniu kontrowersyjna, ale także lojalna wobec faktów. Berry-Dee nie pozostawi nikogo obojętnym na tę historię. I niekoniecznie dlatego, że jest to historia kobiety mordującej z zimną krwią kolejnych mężczyzn.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz