Pages

2022-08-12

„Nim skończy się noc” Bartosz Szczygielski

 

Wydawca: Czwarta Strona

Data wydania: 11 sierpnia 2022

Liczba stron: 376

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 44,90 zł

Tytuł recenzji: Zimowa gra

Stawiając sobie nowe wyzwania, a do takich należy przede wszystkim zaskakiwanie czytelnika, Bartosz Szczygielski sięga czasem po coś, co zostało już sprawdzone, opisane, ale wciąż świetnie działa na czytelniczą wyobraźnię. Tak zrobił w przypadku swojej najnowszej powieści, którą umiejscowił w dość klaustrofobicznej przestrzeni, gdzie zamknął siódemkę osób i rozpoczął intrygującą wiwisekcję ich relacji. Do kompletu angażujących uwagę motywów dodał jeszcze srogą zimę i narastające poczucie niepewności tego, kim się jest pośród innych osób. Tkwiących w swoistej pułapce, wzajemnie się oskarżających. Gotowych na bardzo wiele, zdesperowanych i działających kompulsywnie. Jeśli miałbym porównać „Nim skończy się noc” do którejś z poprzednich książek Szczygielskiego, wybrałbym „Nie chcesz wiedzieć” – nie tylko dlatego, że autor upodobał sobie jakoś imię Agata, lecz przede wszystkim dlatego, że obie te powieści są bardzo ciekawymi grami z czytelnikiem. Tu przyjrzymy się fantazjom Bartosza Szczygielskiego na temat tego, kim stajemy się w sytuacjach granicznych, oraz tego, czy wówczas inni znają nas lepiej niż my sami, bo dostrzegają zachowania, których nie jesteśmy świadomi albo nad którymi nie panujemy.

Kredowe Wzgórza to miało być miejsce, w którym dojdzie do potrójnego katharsis. Weekend w oddalonych od cywilizacji domkach oferował okazję, by trzy małżeństwa będące w różnego rodzaju konfliktach spojrzały na siebie w innym świetle i z oczyszczającego dystansu. Miało być tak, jak zakładają wszystkie oczywiste teorie psychologiczne. Odcięcie od codzienności jest tu egzemplifikowane przede wszystkim przez brak zasięgu i pozbawienie możliwości nieustannego sprawdzania mediów społecznościowych, z których jedna z par na co dzień żyje. Szczygielski doprowadza do intrygujących konfrontacji: pary małżeńskie rzeczywiście spojrzą na siebie inaczej, choć niekoniecznie tak, jak miałyby spojrzeć, ale najbardziej działające na wyobraźnię będą odsłaniane przed czytelnikami relacje między nimi. „Nim skończy się noc” świetnie pracuje w retrospekcjach, kiedy pozornie nie dzieje się nic wielkiego, ale autor doskonale stopniuje coraz trudniejsze do zniesienia dla małżonków napięcia między nimi. Potem sferę niedopowiedzeń i tajemnic z nieodległej przeszłości przenosi do czasu teraźniejszego, w którym między odpoczywającymi małżeństwami pojawi się siódma osoba. Enigmatyczna w równym stopniu co pozostałe, jeśli już na samym początku zada się pytanie o to, w jaki sposób pojawiła się w danym miejscu, dlaczego jest sama i skąd biorą się jej dziwnie dyletanckie zachowania. A wszystko skryte w grze pozorów: każdy stara się tu robić coś, by zatuszować swoje prawdziwe myśli lub zamierzenia. Rozpoczyna się psychologiczna gra, której finału nie możemy być pewni, tak jak nie jesteśmy pewni tego, kim jest którakolwiek z postaci w rozpisanym tu dramacie.

Szczygielski jest po trosze behawiorystą, a całą książkę skonstruował w taki sposób, że najwięcej mówią o bohaterach ich zachowania, nie słowa. Małżeństwa, które przybyły do bieszczadzkiej głuszy, mierzą się z różnymi problemami, ale także ukrytymi gdzieś demonami ujawniającymi się stopniowo. W taki sposób, że trzy różne piekła życia w najsilniejszej relacji nakładają się na siebie, uzupełniają i tworzą wręcz mieszankę wybuchową. Odnosi się wrażenie, że tym parom nikt i nic nie może pomóc, bo nie chcą pomóc same sobie. Są tu zarysowane antagonizmy, dla których można byłoby stworzyć osobne powieści. Bartosz Szczygielski – po raz kolejny w swojej prozie – stawia na wyraziste postacie kobiet i udaje mu się zobrazować nie tylko całą gamę ich problemów w związkach, ale oddać charakter każdej z nich. Od dominacji i agresji po bierność i wycofanie. Każda z tych kobiet niesie w sobie ogromny ładunek goryczy i frustracji. Tymczasem ich mężowie są symbolicznym dopełnieniem małżeńskich klęsk, ale to w nich odbijają się te cechy żon, które możemy dostrzec dopiero w danej relacji.

„Nim skończy się noc” stawia na coraz bardziej intensywny klimat niedopowiedzeń, kłamstw, fałszywych oskarżeń albo wszelkich przejawów nieufności, bo wszystkie portretowane związki utknęły gdzieś na mieliźnie i nic nie wskazuje na to, że będzie z nimi lepiej. W czasie teraźniejszym powieści odsłaniane są dodatkowo pokłady agresji oraz złości. Można odnieść wrażenie, że wszystkie małżeństwa są przede wszystkim wulkanami negatywnych emocji, które w żaden sposób nie mogą być przepracowane. Dodatkowa postać jest tutaj bacznym obserwatorem, wyciąga własne wnioski, być może chwilami wyręcza czytelnika, ale najczęściej utwierdza go w przekonaniu, że z daną bohaterką lub danym bohaterem jest coś nie tak. Zdecydowanie nie tak uporządkowany jest świat, w którym pary miały zaznać odpoczynku. Do otulonych śniegiem domków wdzierają się elementy rzeczywistości, od których ci ludzie chcieli uciec. Ktoś podrzuca im przedmioty z życia, o jakim mieli na moment zapomnieć. Ktoś ich wszystkich zna i zdecydował się na jakąś szaloną rozgrywkę pośrodku niczego. Ma to być lekcja czy kara? Kto wyjdzie zwycięsko z zaplanowanej konfrontacji, a kto podda się atmosferze szaleńczych niedomówień?

Żaden element świata przedstawionego nie jest tu pozostawiony przypadkowi i jest to cecha charakterystyczna pisarstwa Bartosza Szczygielskiego. Twórcy, który postanowił pokazać nam wszystkim, jak fasadowe jest na co dzień nasze poczucie bezpieczeństwa i spełnienia, na czym je budujemy i jak destrukcyjną rolę w związku może odgrywać niezdrowa miłość do wszelkich nowinek technologii informacyjnej. Na pewno więcej dałoby się wydobyć z sytuacji jednej z par, która podporządkowała swoje życie mediom społecznościowym, pokazując iluzje, w które wierzą jej obserwatorzy. Rozumiem jednak, że autorska uwaga podzielona była proporcjonalnie między trzy małżeństwa. Zwłaszcza że wizerunek jednego z nich zawiera wiele mrocznych sugestii na temat tego, w jak nieoczywisty sposób może w związku funkcjonować przemoc. Jest również wyeksploatowana literacko, ale wciąż wdzięczna zazdrość wraz ze zdradą – motywy, na których stale można budować intrygujące fabuły. Szczygielski posługuje się bardzo prostymi środkami, ale komplikuje przesłanie swojej powieści w taki sposób, że wciąż na nowo wprowadza nas w rejony dokonywanych przez bohaterów działań, dla których nie możemy znaleźć dostatecznej motywacji. Jest więc ta książka wyborną formą rozrywki dedukcyjnej, ale też gorzkim i trafnym świadectwem tego, co sobie w związkach zabieramy, co drugiej osobie blokujemy i dlaczego tak nieświadomie idziemy równią pochyłą w kierunku goryczy bycia z kimś.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że nawet do postaci trupa Szczygielski będzie tu mieć niejednoznaczny stosunek egzemplifikowany tym, w jaki sposób patrzą na zwłoki bohaterowie, otrzymamy kolejną inteligentną, trochę cyniczną i mocno sarkastyczną powieść tego autora, który bez względu na tematykę i konwencję pozostawia w swoich książkach ślad własnego światopoglądu, odrobinę złośliwości w ocenie świata, lecz przede wszystkim dużą czułość wobec najbardziej nawet odpychającej czytelnika postaci. „Nim skończy się noc” to świadectwo dobrej formy twórcy, który bardzo świadomie korzysta z codziennych obserwacji tego, jak chaotyczne ruchy wykonujemy w swoim życiu i jak łatwo dajemy się sprowokować – sobie i innym. Jest tu też pewna forma voyeryzmu, dzięki której powieść dodatkowo nasycona jest aurą tajemniczości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz