Pages

2007-11-07

"Biało-czerwony" Dawid Bieńkowski


Paweł jest mężczyzną z krwi i kości. Więcej – Paweł jest polskim mężczyzną, z męską polskością we krwi i Twardością nie tylko poglądów, zwyczajów i przekonań, ale również z Twardością w kroczu, która dodaje mu jeszcze więcej siły i umacnia w swej wielkości. Paweł nie myśli, Paweł przetwarza dane w swoim mózgowym procesorze. Uważa, iż jako głowie rodziny należą mu się liczne przywileje – niewolnicze wręcz oddanie żony, Święta Drzemka regenerująca siły, rytualne oglądanie telewizji po pracy oraz nowy, elegancki i koniecznie drogi samochód jako świadectwo wielkości. Rolę ojca Paweł traktuje wedle wielowiekowej tradycji. Ojciec bowiem ma być wobec dziecka zdystansowany, surowy, ma mu pokazywać istotę męstwa oraz uczyć dzielnie brać w skórę i nie mazgaić się przy tym. Paweł jest zdolnym prawnikiem, który zarabia na utrzymanie rodziny, zaś rodzina Pawła to jego żona Maja i Młody (bo przecież nie będzie syna nazywał zdrobniale Wiktorkiem – to takie niemęskie i niewłaściwe).

Główny bohater nowej powieści Dawida Bieńkowskiego jest tak naprawdę cieniem swojego Dziadka – Ojca, fantasmagorycznej postaci panującej w domu i umyśle Pawła. To ten dzielny powstaniec, wojownik, Sarmata i szowinistyczny tyran w jednym nadaje ton poczynaniom Pawła, który próbuje zrozumieć, cóż takiego się na tym świecie porobiło, że mężczyzna przestaje już być mężczyzną. Bo przecież zabawa z dzieckiem w piaskownicy, przygotowywanie mu śniadania, wysłuchiwanie próśb i żalów próbującej iść własną drogą rozwoju zawodowego żony – to wszystko ponad jego siły, takich sytuacji nie przyswaja jego procesor myślowy i nie wie, jak sobie z nim poradzić.

Bieńkowski na kartach „Biało – czerwonego” bezlitośnie szydzi z dumnej polskości, braterskich więzi krwi i sztywno określonych przez historię podziałów na świat doznań męskich (tych bardziej wartościowych) i żeńskich (tych, którymi nie warto się przejmować). Karykaturalna galeria postaci – dziwaków i zdarzenia dziejące się na granicy jawy i sennego koszmaru czynią z powieści godną naśladowczynię Gombrowiczowskiego atakowania stereotypów i przywar Polaków. Bieńkowski Polakom dokopuje, bo Polki jako takie nie istnieją. Kobiety to Lalki, przedmioty do ustawiania na półkach uporządkowanego męskiego świata. Kobiety mają w sobie Miękkość, jaka nie przystoi mężczyznom i opozycja owej Miękkości do Twardości ustawicznie będzie podkreślana.

Rewelacyjnie skonstruowana fabuła prowadząca do tragikomicznego i surrealistycznego finału to niewątpliwe zalety „Biało- czerwonego”. Kolejną z nich jest barwność w ukazywaniu postaci, głównie mężczyzn. Paweł bowiem mieszka w apartamentowcu obok co najmniej oryginalnych sąsiadów – pozbawionego moralności i granic smaku Alexa, który w swym mieszkaniu prowadzi ekscentryczne programy telewizyjne oraz Ministra i Polityka, zwolennika prorodzinnej teorii rozwoju społeczeństwa, która w praktyce nakazuje mu się opiekować gromadką dzieci. I jest jeszcze jeden, ten inny, nowoczesny, niemęski i dziwny co najmniej, do siatki pojęć Pawłowego procesora nieprzystosowany. Nie dość, że milioner to jeszcze nie-mężczyzna, nowoczesny jakiś, dziećmi się opiekujący i role kobiety i mężczyzny w związku mieszający. Taki „pochwiak” z niego, a nie Polak – facet prawdziwy!

Jedyną pożałowania godną postacią jest Maja, żona głównego bohatera. W niej autor zawarł jakiś zdroworozsądkowy głos, który stanowi antidotum na groteskowe obrazowanie świata widzianego przez dzielnego Polaka, pana i władcę, żywiciela rodziny, samca i uwodziciela Lalek. Bo choć mężczyźni przedstawiani są karykaturalnie, nie brak też dozy specyficznego humoru i surrealizmu w ukazywaniu innych, występujących w powieści kobiet. I chociaż wydawać się przez chwilę może, że postaci i zdarzeń w tej książce jest po prostu zbyt wiele, całość stanowi błyskotliwą i ważną dla współczesnej literatury rozprawę z narodowymi mitami, stereotypami i ckliwym romantycznym zadęciem w mówieniu i pisaniu o własnym kraju.

To książka, która przyłoży po męsku Polakowi, ale i Polsce. Ślad pozostanie wyraźny, a czytelnik co najmniej siłą tego wyrazu zaskoczony. Bieńkowski bowiem atakuje w inteligentny i wysmakowany sposób wszystko to, co nakazuje nam tkwić w uznanych przez lata rolach i przydzielonych miejscach. W „Biało – czerwonym” miejsca w polskim pociągu zostaną pozamieniane, kierunek jazdy zupełnie nieznany, a maszynista – autor, śmiać się będzie w twarz tym, którzy zagubieni nie wiedzą, dokąd zmierzają.

Przy lekturze też powieści można się pośmiać. Można także gorzko zapłakać. Książka obowiązkowa dla każdego, kto nadal żyje w matni historycznych uwarunkowań i stereotypów. Okaże się bowiem, że Polak wcale nie brzmi dumnie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz