Pages

2019-06-27

„Inna” Max Czornyj


Wydawca: Filia

Data wydania: 19 czerwca 2019

Liczba stron: 352

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Niepamięć i mroczna gra

Ile razy dopadał nas niepokój, kiedy stwierdzaliśmy, że z różnych powodów nie pamiętamy ostatnich godzin naszego życia? Czy kiedykolwiek uświadomiliśmy sobie, że najbliższa nam osoba niekoniecznie jest tym, za kogo się podaje? Max Czornyj w swojej najnowszej powieści konfrontuje nas z tymi trudnymi pytaniami i szczególnie przykuje uwagę tych, którzy mogą sobie na nie odpowiedzieć, bo doświadczyli jednej lub drugiej niepewności, a może obu naraz – i wiedzą, jak bardzo może to być przerażające. „Inna” to świetnie skreślony thriller. Bazujący na zawsze twórczym motywie amnezji, wokół którego stworzono wiele dobrych i złych książek. Czornyj proponuje nam coś, co nie jest zanadto skomplikowane, ale jednocześnie historię pozostawiającą w niemym zdumieniu i skonstruowaną w taki sposób, że zagadka rozwiązuje się dopiero na ostatnich stronach. Bez dalszych wyjaśnień, bez epilogu. Surowość jest cechą charakterystyczną tej powieści od samego jej początku. Czyta się to znakomicie, ale najciekawsze wydaje się pytanie o to, kto z bohaterów najbardziej zaskakuje samego siebie. Bo to również opowieść o tym, że człowiek może być dla siebie największą i najmroczniejszą zagadką. Autor nie odkrywa Ameryki, ale dla jego bohaterów mogą to być najbardziej przerażające z odkryć.

Mikołaj uświadamia sobie, że w piwnicy tkwi naga dziewczyna, a on sam nie ma pojęcia, skąd się tam wzięła. Nie ma również pojęcia, czy jest człowiekiem, który ją uprowadził, czy też kimś, kto więzi ją dla krzywdy lub jakiegoś interesu. Nie wie dużo więcej. Dziwnym trafem raz na dwie doby zapomina o wszystkim, co zgromadziła jego pamięć, i od nowa próbuje ustalić, kim jest i co robi. Znajduje się w przestrzeni mieszkania będącego dla niego klatką. Zdaje się uwięziony na równi z dziewczyną, która zakneblowana mogłaby mu po uwolnieniu ust powiedzieć coś więcej o nim samym. Czornyj portretuje dezintegrację osobowości i świetnie oddaje oblicza lęku o samego siebie. Wówczas, gdy nie można być pewnym swoich działań i myśli. Pewne wydają się jedynie emocje. Autor portretuje je bardzo intensywnie, jego bohater funkcjonuje na jakiejś niebywałej adrenalinie, lecz mimo wszystko wciąż osuwa się w specyficzny niebyt, nieistnienie. Nie chce albo nie może brać na siebie odpowiedzialności za to, co robi. Czy uwięził tę nagą dziewczynę? Czy chce jej zrobić krzywdę? Czy na pewno rozumie, w jakim celu kompulsywnie zapisuje wszystko, co w danej chwili myśli?

Z drugiej strony obserwujemy poczynania kobiety, która również jest zagubiona i niepewna, ale w przeciwieństwie do Mikołaja wszystko pamięta i być może pamięć będzie jej największym przekleństwem. Gabriela wie, że jej zaginiona córka żyje. Ma takie przeczucie. Jest matką, która przeżywa rozpacz i niepewność, ale jednocześnie w swej macierzyńskiej sile jest zdeterminowana, by poznać prawdę o własnej córce. Jest w niej gniew, również wściekłość. Jest poczucie oszukania przez najbliższą osobę, z którą z różnych powodów nigdy nie umiała być blisko. O ile Mikołaj cierpi katusze z powodu niepewności, kim jest, o tyle Gabriela wie o sobie aż za dużo. Jej cierpienie będzie związane z tym, że odkryje niebywałe fakty. Okaże się, że skomplikowane relacje z córką mogą stać się jeszcze bardziej trudne. Że jej brak uświadomi wieloznaczność bycia obok i odkryje, iż sekrety codziennego życia można było doskonale tuszować, nawet przed kimś najbliższym.

Dwa dramaty rozgrywają się zatem dwutorowo. Tuż obok siebie, bo Czornyj postanowił sportretować środowisko zamkniętego osiedla mieszkaniowego, gdzie ukryć można namiętności i zbrodnie, ale przede wszystkim odciąć się od świata, czego w różnym, lecz silnym stopniu doświadczają wspomniani już bohaterowie. Każde w nieco innym wymiarze, ale każde równie silnie walczące o zrozumienie tego, co się dzieje wokół nich. „Inna” tymczasem zwodzi czytelnika i każe uwierzyć, że łączące się ze sobą losy bohaterów naprawdę można od pewnego momentu przewidzieć. Nie ma zatem pewności, z kim Max Czornyj chce stoczyć bój o dezintegrację – z bohaterami czy czytającymi. Otwiera wiele furtek interpretacyjnych, ale i tak pozostawia w intrygującym zawieszeniu. Zmusza, by w skupieniu i szybko doczytać do końca. A potem nokautuje. „Inna” pokazuje, że zadziwiającą czytelnika intrygę można stworzyć z tego, co nam najbliższe. Przede wszystkim wykorzystać potrzebę pewności siebie i swoich emocji, którą zawsze chcielibyśmy mieć, bo umożliwia normalne funkcjonowanie. W tej powieści wszystko wydaje się normalne i na swoim miejscu, ale niewiele trzeba, żeby życiowe puzzle oraz przekonanie, kim się jest i ku czemu podąża, legło w gruzach. Raz na zawsze.

Świetne jest to, w jaki sposób autor chce ukazać mroczne strony ludzkiej osobowości. To, jak rozpaczliwie i racjonalnie trzymamy się pamiętania, bo bez pamięci jesteśmy pozbawieni tożsamości. My to ciąg wydarzeń, które splotły się w jakiś sposób, każąc nam rozumieć siebie przez pryzmat tego, co się z nami wydarzyło. Tymczasem jakakolwiek forma niepewności samych siebie frustruje, a potem przeraża. Niepewność tego, kim jest lub staje się najbliższa osoba, może przerażać w dwójnasób. Dlatego Max Czornyj pozostawia swoich bohaterów w nieznośnej niepewności tego, ku czemu podążają, bo to, kim byli i jak układali swoje relacje z ludźmi, doskonale pamiętają. Brakuje im pamięci tego, co przeoczyli, że teraz są w tak skomplikowanej sytuacji – Mikołaj szukający samego siebie i Gabriela obsesyjnie skupiona na poszukiwaniach zagubionej córki.

„Inna” ma bardzo dynamiczne tempo, które Czornyj podkręca, skracając rozdziały. Pochłania się je szybciej i z coraz większą zachłannością, choć wciąż mnożą się niewiadome i nie można być tutaj niczego pewnym. Dynamizm wzmaga również szereg wydarzeń, w których nie możemy odnaleźć porządku, a które dzieją się zdecydowanie za szybko. Być może dbałość o to napięcie emocjonalne nieco pozbawia książkę psychologicznej wiarygodności, ale wydaje mi się, że „Inna” psychologizuje w innym wymiarze – nie portretuje bohaterów w jakimś czytelnym wzorcu, skupia się bardziej na zbiegach okoliczności, w jakich uczestniczą. Na tym, że jesteśmy zawsze pochodną tego, co się stanie, kiedy ktoś inny przejmie za nas odpowiedzialność, zwolni z uważnego przyglądania się własnym krokom. „Inna” to zatem powieść o porzuceniu siebie, ale też o kompulsywnym szukaniu pewności. To poza tym mistrzowsko rozpisana na role gra, w której ujawni się wiele zaskakujących elementów, jakich nie bralibyśmy wcześniej pod uwagę. To też na pewno książka, która zawłaszczy na długi wieczór. Literatura rozrywkowa, ale jednocześnie rzecz o dość mrocznym memento. Wiemy o sobie tyle, ile zapamiętaliśmy. Znamy się takimi, jakimi ukształtowała nas przeszłość. Okazuje się, że czasem tracimy czujność i nie możemy już zajrzeć w głąb siebie ani być pewnym kogoś bliskiego. I te oblicza niepokoju są tutaj świetnie sportretowane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz