Pages

2020-08-28

„Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn” Caroline Criado Perez


Wydawca: Karakter

Data wydania: 12 sierpnia 2020

Liczba stron: 480

Przekład: Anna Sak

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 49 zł

Tytuł recenzji: Widoczne i ważne

Jak zareagowalibyście, gdyby ktoś powiedział, że połowa gatunku ludzkiego to gorsza połowa? Jakie emocje wywołałoby stwierdzenie, że ta połowa żyje w dyktacie narzuconym przez drugą? Że ta druga ma się za większość? Za grupę sprawczą, która nadaje światu rytm i wartość? Jak to jest możliwe, że pół ludzkości może być systemowo dyskryminowane? Uznawane za mniejszość (sic!) i żyjące w opresji, której ramom się nie przyglądamy, gdyż zasadniczo określiliśmy, że świat jest tak zbudowany. Niesamowicie to wszystko absurdalne, prawda? A jednak to część naszej codzienności. Od zawsze.

Caroline Criado Perez w swojej znakomitej książce punktuje i opisuje to, jak rodzaj ludzki postrzegany jest przez pryzmat męskości. Autorka powtarza za Simone de Beauvoir: ludzkość jest rodzaju męskiego. Jakże absurdalnie brzmi to w naszym języku, w którym rzeczownik rodzaju żeńskiego… wciąż na nowo określany jest przez inny rodzaj. „Niewidzialne kobiety” to imponująca rzecz. Na wiele sposobów podkreśli i nazwie to, że połowa uznawana za mniejszość to kobiety – z ich potrzebami, oczekiwaniami, pragnieniami i przede wszystkim obecnością w świecie, który doskonale umeblowali dla nich mężczyźni. Materiał źródłowy jest niebagatelny. Perez odwołuje się do setek badań i przytaczając liczby, nie brzmi monotonnie, wręcz przeciwnie – wszystkie z nich powinny elektryzować. Wyniki różnorodnych badań z całego świata pokazują, że ten świat nie jest przestrzenią do życia kobiet. Mocna teza, ale i równie mocna argumentacja. Książka, którą powinien przeczytać każdy mężczyzna. Po to, by zrozumieć, że nawet nieświadomie, ale wciąż rości sobie prawo do jakiegoś lepszego statusu określanego przez jego płeć.

„Niewidzialne kobiety” to narracja o tym, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo męskość wdarła się w codzienne życie i myślenie. Jak skutecznie, konsekwentnie i systemowo marginalizuje kobiecość. W jak przypadkowy, ale i perfidny sposób to robi. Caroline Criado Perez nie proponuje książki złożonej z utyskiwań i feministycznego tonu nakazowego. Nic z tych rzeczy. Ta opowieść, jakkolwiek przygnębiająca, jest przede wszystkim świadectwem świadomości tego, że można wiele zmienić. Słuchając kobiet, ale również analizując kobiecą pozycję społeczną. Perez nie będzie zajmowała się kategorią płci w sensie kulturowym, choć sporo jej rozważań będzie miało wyraźny z tym związek. Autorka chce pokazać, jak deprecjonowana w przestrzeni publicznej i prywatnej staje się płeć biologiczna. Ta książka opowiada o systemowych zniekształceniach obrazu kobiety wówczas, gdy ideologia zderza się z płcią. Ale mówi również o tym, że ludzkość została zaprojektowana pod męski wzór. Funkcjonuje jako złożenie dwóch płci, jednak tylko jedna sankcjonowana jest jako dominująca. To ona daje punkt wyjścia temu, jak myślimy, jak żyjemy, co planujemy i w jaki sposób na co dzień oceniamy. Sama autorka wyraźnie podkreśla to, o czym wyżej napisałem, tak definiując swoją książkę: „To opowieść o tym, co się dzieje, gdy zapominamy o naszej odpowiedzialności za połowę ludzkości”. Bo to nie tylko deprecjonowanie i pomijanie. Tytułowa niewidzialność wiąże się właśnie z brakiem odpowiedzialności za to, że nasz świat jest dysfunkcyjny. A kobiety wciąż na nowo muszą starać się o to, by traktowano je poważnie.

To opowieść wyrażająca głośny i stanowczy sprzeciw wobec uznawania tego, co męskie, za uniwersalne. Najciekawiej widać to w zestawieniach mówiących o tym, w jaki sposób nasz świat od wieków stwarza udogodnienia dla mężczyzn, pomijając kobiety. A męskie naprawdę jest uniwersalne, kiedy tworzy się smartfony pod kształt męskiej dłoni, odzież roboczą na męską sylwetkę, gdy nawet algorytmy wirtualnego świata mają męski punkt widzenia, a kobietom daje się do zrozumienia, że w pewnych zawodach i ogólnie życiowych okolicznościach nie powinny się pojawiać. Perez przytacza też wyniki badań, które naprawdę mogą przerazić. Jak choćby te mówiące o niedostępności właściwie funkcjonujących toalet dla kobiet na całym świecie. Dużo miejsca autorka poświęca życiu zawodowemu kobiet, zdecydowanie zaprzeczając mitowi merytokracji. Pozycje zawodowe, a także awans z nimi związany wciąż nie zależą od kompetencji, lecz od płci. Przejmujący jest obraz tego, że kobiety nie mają gdzie się godnie załatwić, nie są w stanie dopasować do swoich ciał ubrań w pracy, wciąż na nowo mierzą się z seksizmem i kwestionowaniem ich wartości, a dodatkowo stają się jeszcze bardziej niewidzialne, gdy muszą wykonać ogromny procent nieodpłatnej pracy koniecznej do funkcjonowania porządku świata. Porządku, w którym mężczyzna bierze na siebie tylko część odpowiedzialności za niego.

Przejmujące i przerażające są również dane o tym, w jaki sposób kobiecość rugowana jest z kultury – przeanalizowane zostają filmy, środki masowego przekazu, nawet bajki dla dzieci i podręczniki. W nich to zawsze mężczyzna staje się symbolem i punktem wyjścia. Dla Perez punktem wyjścia jest dostrzeganie tych absurdów i dokumentowanie, jak potężne są, jak mocno zakorzeniły się w codziennym życiu i jak odbierają płci biologicznej podmiotowość. A za tym idą kolejne opresje, gdy płeć rozumie się kulturowo. Myślę, że doskonale dobrana argumentacja autorki zwróci uwagę na sprawy pozornie nieistotne albo na problemy, które naprawdę – wraz z kobiecą płcią – stały się pod różnymi szerokościami geograficznymi niewidoczne. Punktowanie poruszanych przez Caroline Criado Perez problemów to raczej streszczanie tej publikacji. Istotne jest zwrócenie uwagi na badawczą konsekwencję. Na to, że jest to głos gniewu, ale również głos kogoś starającego się za wszelką cenę upodmiotowić człowieka stającego się kimś nieistotnym ze względu na swoją płeć.

Bardzo ciekawe jest to, w jaki sposób nieobecność nabiera tutaj kształtu. To wyłanianie się kobiety z absurdów i dziwactw dzisiejszego świata stworzonego na męskie potrzeby jest pewnym ciekawym freskiem – obrazuje codzienność, jakiej po prostu nie dostrzegamy. A jednocześnie zaznacza, że „nietypowość” potrzeb i oczekiwań połowy ludzkości, które w różnym wymiarze się sankcjonuje, jest jednocześnie największym absurdem i największą aberracją, do jakiej przywykliśmy, nie dostrzegając tego prawie w ogóle. To ważny głos publicystyczny, w którym zawarta jest i bezradność, i jednocześnie przekonanie o tym, że wszelkie systemowe zmiany są możliwe. Ale to głównie książka obrazująca, komu i na jakich zasadach jest w świecie wygodnie. Książka o płci, która każe żyć w tej mało wygodnej wersji świata, bo ludzkość sama w sobie jest stronnicza. A kobieta doświadcza wciąż na nowo różnego rodzaju dyskryminacji, której Perez chciałaby zwyczajnie powiedzieć „dość”. I zmusić świat do słuchania kobiet. Na początek warto poczytać o tym, kim dla świata są i jak bardzo świat je ignoruje.

1 komentarz: