Pages

2020-10-06

„Wirusolodzy” Mira Suchodolska

 

Wydawca: Wydawnictwo Czerwone i Czarne

Data wydania: 16 września 2020

Liczba stron: 300

Oprawa: miękka

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Świat zakażony

Nie ma chyba dzisiaj bardziej aktualnej książki. Ta jest jeszcze dodatkowo mądra i potrzebna. Dlaczego? Dlatego że w dobie szaleństwa medialnego wokół wirusa SARS-CoV-2 rozwiewa wątpliwości, bezlitośnie rozprawia się z mitami i obala każdą zmyślaną na jego temat bzdurę. Dodatkowo daje poczucie pewnego komfortu, kiedy informuje o tym, że sytuacja pandemiczna, w jakiej się znaleźliśmy, ani nie jest niczym nowym, ani też nie musi być postrzegana jako przerażające zagrożenie. Bo Suchodolska wraz ze swoimi rozmówcami stara się uzmysłowić czytelnikom, że życie i wirusy to odwieczny związek. Koronawirus pojawił się w czasie i przestrzeni, w których prędkość rozchodzenia się wszelkich, najbardziej nawet absurdalnych informacji jest błyskawiczna. W związku z tym stał się wydarzeniem  medialnym jak chyba żaden z poprzednich wirusów. Ta książka pozwala spojrzeć na świat – zagrożony wirusami, ale i zabezpieczany przed nimi – z szerokiej, a przede wszystkim obiektywnej perspektywy. Naukowcy wypowiadający się w „Wirusologach” ważą każde słowo, nie bojąc się niemocy i mówienia „nie wiem”. A jednocześnie porządkują świadomość tego, czym jest wirus, jaka jest jego rola w przyrodzie, w jaki sposób pozwalamy mu na szerszą obecność, zaburzając ekosystem, i przede wszystkim mówi o tym, że dzisiejsza pandemia jest sytuacją bardzo rozwojową, o której finale nikt nie śmie się wypowiadać. O ile odwaga wyrażenia naukowej niewiedzy jest tu częścią składową pracy, o jakiej opowiadają Mirze Suchodolskiej rozmówcy, o tyle w rozmowie kończącej książkę słowa człowieka, który widział, jak chorują Bergamo, a potem Stany Zjednoczone, dość groźnie brzmi „nie wiemy, co nas czeka”. „Wirusolodzy” to jednak opowieść o tym, na czym opieramy pewność działań w konfrontacji z wirusami. Jest tu dużo naukowego obiektywizmu, ale również dostrzec można, jak logiczne i uporządkowane argumenty świadczą o wieloaspektowości problemu współistnienia świata z wirusami.

Warto zacząć od pytań, na które odpowiedzi mogą się wydać najciekawszą stroną tej publikacji. Czy wiecie, jak kiedyś podczas śmiertelnych pandemii traktowano osoby, które łamały przepisy pandemiczne? Jaki związek z zagrożeniem nowymi wirusami może mieć ocieplanie się klimatu? Jak groźna dla naszego mózgu może być odra? Jakie warunki muszą zostać spełnione, by wirus zwierzęcy zaczął atakować organizm człowieka? I czy powszechnie wiadomo, czym są dobre i pożyteczne wirusy zwane bakteriofagami? Podoba mi się sposób, w jaki Mira Suchodolska prowadzi swoje rozmowy, uzyskując tyle wyczerpujących odpowiedzi. Z jednej strony jest bardzo przygotowana do każdego z wywiadów. Z drugiej zaś – ujmuje i bawi niektórymi naiwnymi bądź zwyczajnie zabawnymi pytaniami. Autorka dba o to, by poważna rozmowa nie przeszła w sferę patosu i brzmiącego groźnie ostrzeżenia. Znajduje balans w opowiadaniu o trudnych problemach rodzących się w laboratoriach, kiedy na przykład na wstępie mówi o zwiedzaniu ich w tonie podekscytowanej nastolatki ze szkolnej wycieczki.

Ale dzięki temu jest nietuzinkowa i bardzo ciekawie prowadzi wywiady, w których dowiadujemy się nie tylko o codziennej pracy wirusologów, ale również o tym, co konieczne jest, by ich praca była efektywna. „Wirusolodzy” to jednak książka odrobinę nierówna. Największym rozczarowaniem, a może bardziej niedosytem czytelniczym, jest rozmowa z jedynym tutaj rozmówcą spoza kręgu medycznego, doktorem nauk humanistycznych Adamem Tyszkiewiczem. Ma się wrażenie, że spójny temat narracji naukowców ściśle związanych z laboratoriami i medycznymi badaniami zostanie przełamany ciekawym rysem socjologicznym, w którym będzie można przyjrzeć się temu, jak pandemie wpływają na kształt świata oraz stosunków społecznych. Nie za wiele się jednak dowiemy. Mocną za to stroną książki jest jej końcówka, ostatnia rozmowa. Suchodolska wysłuchuje relacji wojskowego doktora nauk medycznych Jacka Siewiery, który w marcu był w Bergamo i widział przerażający obraz tego, jak atak koronawirusa może być intensywny, bezkompromisowy i bardzo złowrogi. Ten żołnierski i sprawozdawczy styl opowieści robi tu bardzo duże wrażenie. Bo na koniec warto zasugerować, że bez względu na to, jak bardzo zdystansowani możemy być wobec poczynań SARS-CoV-2 z naszą populacją, nie powinniśmy lekceważyć jego zabójczego oblicza.

„Wirusolodzy” to wieloaspektowa opowieść o tym, jak na przestrzeni wieków dawaliśmy sobie radę z różnymi wirusami, ale też historia tego, że ludzkość wciąż na nowo powiela błędy, kiedy dochodzi do konfrontacji z patogenami. Wirus jako naczelny temat rozważań staje się punktem wyjścia do opowieści o pełnych pasji zajęciach wirusologów i o tym, że prowadzone przez nich badania mają i będą miały wpływ na codzienność ludzkiego życia – nawet tych ludzi, którzy ich wiedzę oraz ostrzeżenia ignorują. W końcu sam wirus jest tu najbardziej frapującym bohaterem. Podkreślony zostaje paradoks jego siły – jest martwy, a przecież nieśmiertelny. Kiedy dowiemy się, że na świecie istnieje dwieście wirusów oddechowych, a SARS-CoV-2 wymusza na ludzkości te same, odwieczne i atawistyczne wręcz formy walki lub bezradności wobec niego, zrozumiemy, że zglobalizowany świat jest jednocześnie sumą doświadczeń dziesiątek pokoleń, w której powtarzamy to, co sprawdzone. Dzięki technologiom wcale nie jesteśmy bliżsi zrozumienia tego, kim stajemy się wobec zagrożenia epidemicznego. Dzięki kolosalnemu rozwojowi medycyny mamy często komfort, by nie musieć tego rozumieć.

„Wirusolodzy” to też dwie ciekawe rozmowy o związkach wirusów z chorobami nowotworowymi czy o zasadności szczepień. Ale także o tym, jak mało zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz układ immunologiczny bardzo często bez naszej świadomości toczy ciężkie batalie. Suchodolska jest dociekliwa, kiedy stara się, by rozmówca opowiadał o strukturze wirusa i jego właściwościach w jak najszerszych kontekstach. Ta książka jest dzięki temu ciekawsza i silniejsza faktograficznie. Poza wszystkim jednak opowiada nam o świecie, w którym wirusy nie tylko kształtują zwyczaje obronne ludzi i zwierząt, ale także wyostrzają lub czasem osłabiają czujność i gotowość do obrony. Ciekawa jest zatem opowieść o tym, że wciąż na nowo trzeba walczyć z czymś, co jest w zasadzie nieodłącznym elementem środowiska naturalnego. A w tym wszystkim duże zaangażowanie Miry Suchodolskiej w temat. Dzięki temu te rozmowy wyjaśniają, porządkują i przede wszystkim przekonują. „Wirusolodzy” to książka o specyficznych zależnościach między organizmami żywymi a martwymi patogenami, które swym jedynym przejawem życia, czyli chęcią reprodukcji, doprowadzają do trudnych sytuacji, w których niekoniecznie tylko stan chorobowy jest tym, co najbardziej doskwiera. Budujące jest, że opowiadają swoje historie ludzie z pasją, niesamowicie zaangażowani w to, co robią. Pozwalają zdemaskować nasz lęk wiedzą, a jednocześnie uczynić nas świadomymi przez akceptację tego, co zaakceptować należy. Jedna z tych książek, które ukazują się we właściwym czasie. Dobrze, że jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz