Pages

2017-02-27

„Stambuł, Stambuł” Burhan Sönmez

Wydawca: Książkowe Klimaty

Data wydania: 10 marca 2017

Liczba stron: 304

Przekład: Paulina Dominik

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Wolność miasta

Powieść Burhana Sönmeza nasuwa nieodparte skojarzenie z prozą Tahara Ben Jellouna „To oślepiające, nieobecne światło”. Nie chodzi tylko o opresyjną przestrzeń więzienia, w którym znajdują się mężczyźni usiłujący odnaleźć jakąś przeciwwagę dla symbolicznych i dosłownych ciemności. Sönmez, tak jak Ben Jelloun, zderza wielkie okrucieństwo z równie wielką potrzebą duchowej ekspiacji. Z tą formą ludzkiej łagodności, która kryje się gdzieś wewnątrz. Turecki pisarz jest introwertyczny. Przestrzeń wolności, jaką mogą wypracować sobie jego więźniowie, jest przestrzenią stworzoną w opowieściach, które przekazują sobie jako świadectwa łączności z zewnętrznym światem. Tym Stambułem kipiącym życiem gdzieś ponad ich głowami. Betonowa cela, bezustanna walka z chłodem i niepewność kolejnych zbliżających się tortur mają na celu dezintegrację osobowości. Bohaterowie książki sięgają do tradycji oralnej uwalniającej od lęku i porządkującej rzeczywistość. Ich rzeczywistością jest podziemie. Trafili tam z ulic miasta portretowanego jako żywy organizm – wciąż na nowo się odradzający, pełen różnych form witalności, skrytych kłamstw i złudzeń, ale także rozmaitych odmian szczęścia i spełnienia. Burhan Sönmez zderza ludzką kruchość z bezwzględnością systemu opresji, wobec którego trzeba przyjąć jakąś linię obrony. Odebrana wolność musi zostać zdefiniowana na nowo. Odnaleziona, być może w opowieściach. Uzupełniające się narracje budują nam opowieść o mieście i o czasie. Przejmującą od samego początku do stawiającego kilka fundamentalnych pytań zakończenia.

Uwięzieni zdają sobie sprawę z tego, że nie wolno im opowiadać o tym, jak żyli na wolności i czego tam doświadczali. Tajemnice są gwarantem przetrwania. A jednak rodzi się ta specyficzna bliskość pozwalająca na wyznania. Solidarność osadzonych bardzo czytelnie obrazuje scena, w której więźniowie starają się rozgrzać nowego osadzonego, tuląc go do siebie, oddając część własnego ciepła. W ciasnej celi przebywają Student, Fryzjer, Doktor i Dayו Küheylan. Ich historie są różne, ale dzisiaj łączy ich przede wszystkim potrzeba bliskości i solidarności. Każdy z nich trafił do więzienia z powodu niesprzyjających okoliczności, każdy też stara się dać odpór bezlitosnym strażnikom i zdefiniować ich okrucieństwo jako przejaw tego, co w człowieku najgorsze i w więzieniu nieskrywane. Tak, będzie to opowieść o człowieczeństwie – o tym, czego się w nim wstydzimy i co napawa nas grozą. Snute opowieści starają się oddać różnorodność form ludzkiego życia i w symbolicznej konwencji ukazać, ku czemu zmierzamy. Czasem ku samozagładzie. Nazbyt często ku okrucieństwu.

Okrucieństwem naznaczona jest cała więzienna przestrzeń. Nie tylko dlatego, że torturuje się w niej osadzonych. Im zostały odebrane elementarne ludzkie prawa, ale mimo to potrafią walczyć o własną godność i udowadniają sobie nawzajem, że ich siła zwycięży niesprawiedliwość. Tymczasem ponad nimi miasto. Stambuł, wokół którego koncentrują się opowieści – niektóre w konwencji baśniowej, inne przypominające parabole. W symbolice ukrytych w nich sensów kryje się definicja życia, do którego osadzeni pod ziemią nie mają już dostępu. Różnią ich wiek, status, życiowe doświadczenia. Łączy nie tyle ból po kolejnych torturach, ile rozpaczliwa egzystencjalna świadomość tego, że są osamotnieni. Oswajają swą samotność tak, jak walczą z chłodem. Zbliżają się do siebie w każdym możliwym wymiarze. Czy cena tych zbliżeń nie będzie jednak za wysoka?

To ujmująca powieść o tym, że każdy z nas żyje swoim niewyrażonym cierpieniem. Każdy żyje w swoistej celi, w której walczy o przetrwanie. Czytelna symbolika Stambułu jako zamkniętej przestrzeni rozsadzana jest kolejnymi sensami snutych opowieści. Stambuł to nie tylko miasto charakteryzujące się określonymi cechami. To także początek, a dla wielu koniec życiowej wędrówki. Tej naznaczonej cierpieniem, którego nie można od siebie oddalić. Czym jest ludzkie życie? Namiastką wolności? Czymś, czego nie doceniamy przed uwięzieniem, a być może wiecznym więzieniem nas samych? Burhan Sönmez proponuje nam tureckie odczytanie Dekamerona. Tym bardziej przejmujące, że wieloaspektowo nakreślające istotę zła, które powoduje banicję, ale nie uwalnia od siebie. Dziesięć więziennych dni to dziesięć opowieści oraz stworzonych wokół nich narracji. W każdej odbija się jakieś pragnienie. Każda z nich opowiada o tym, co w człowieku cenne i godne potępienia. Narracje więźniów to ich sposób obrony przez tym złem największym. Wyrządzany człowiekowi ból nie jest powodem do tego, by się poddawać. Poza fizycznym bólem jest jeszcze coś innego. Są tęsknoty wyrażane w opowiadaniach. Postaci usiłujące zasygnalizować, co było ważne wcześniej, a czego nie ma dzisiaj.

Od bolesnej teraźniejszości nie ma ucieczki, jeśli nie ucieknie się w opowieści. Czas miniony nabiera dodatkowych znaczeń. Jest czymś, w czym można się schronić, ale niesie w sobie też niebezpieczeństwo rozpamiętywania. To dlatego Doktor czy Fryzjer zdradzają dużo więcej niż powinni. Opowiadają o własnych utratach i usiłują uporządkować przeszłość, by stawić czoła temu, co jest teraz. W tej betonowej ciasnej celi, gdzie trzeba nadać sens istnieniu. „Stambuł, Stambuł” jest zatem powieścią o usilnym porządkowaniu chaosu pośród rozpaczy. Ta książka nie tyle przygnębia, ile przede wszystkim zmusza do rozmyślań nad tym, co gotowi bylibyśmy oddać, by poznać wolność. A potem: jak ją zdefiniować, by wyrażała nasze szczęście.

Burhan Sönmez opowiada o Stambule z miłością i empatią. To dowód niezwykłej wrażliwości na niuanse w narracji, ale także książka portretująca jedno z najbardziej różnorodnych miejsc na świecie. Wciąż na styku kontynentów, pomiędzy wieloma kulturami. Dynamiczny i barwny Stambuł to wspomnienie w mrocznej celi. Taki jednak rodzaj wspomnienia, który jest w stanie przeciwstawić się bezradności. Wszyscy bohaterowie książki wyrośli ze Stambułu i do niego wracają. Sönmez składa hołd miastu, ale także ludzkim próbom definiowania samych siebie pośród różnorodności doświadczeń i przeżyć.


PATRONAT MEDIALNY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz