Pages

2018-05-16

„Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania” Helen Oyeyemi


Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Data wydania: 17 kwietnia 2018

Liczba stron: 272

Przekład: Magdalena Rabsztyn-Anioł

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Zdarzyło się?

Helen Oyeyemi ujęła mnie już dziesięć lat temu, kiedy z wyjątkowym, pamiętanym do dzisiaj napięciem czytałem „Małą Ikar”. Lektura dziewięciu opowiadań wchodzących w skład najnowszej książki brytyjskiej autorki wywołuje to samo, choć czym innym warunkowane napięcie. Struktura wszystkich tekstów jest gęsta i wieloznaczna. Idąc wychwyconym z narracji tropem, wpada się w pułapki i staje wobec pytań, na które nie ma odpowiedzi. Dlatego przy czytaniu trzeba być czujnym. Oyeyemi jest magiczna, groteskowa, surrealistyczna, ale przede wszystkim prowokująca. Forma opowiadań, a zwłaszcza ich tytuły – tkwiące w takiej funkcji, że grzechem byłoby je zdradzać – wytyczają pewną ścieżkę poszukiwań czytelniczych, a różnorodność tematyczna i taka wewnątrz każdego tekstu każe przyglądać się tej książce jako wielkiej zagadce. Z odrobinę może pretensjonalną, ale ważną symboliką klucza. Jego motyw ma rzekomo spajać całość. Dla mnie są to zdecydowanie teksty, które wchodzą ze sobą w polemikę i tylko momentami się uzupełniają. Helen Oyeyemi zabiera nas do świata, w którym najdrobniejszy nawet element będzie miał znaczenie. Jednocześnie proponuje pewną czytelniczą grę. „Zdarzyło się i nie zdarzyło” – to zdanie z jednego tekstu może być mottem wszystkich opowiadanych historii.

Konwencji opowiadania o świecie przedstawionym będzie tutaj kilka. Znajdziemy się w obliczu katalońskiej zagadki, skonfrontujemy się ze związkiem w stanie rozpadu, odwiedzimy hotel zatrzymujący podróżnych na zawsze i będziemy świadkami znaczącej wymiany książek w bibliotece. Utkwimy w samym sercu mrocznej baśni o zniewoleniu i wolności. Staniemy u boku czeskiej wdowy przebierającej się za Czerwonego Kapturka. Poznamy ludzi i ich lalki, próbując zrozumieć, co te drugie mogą i na co mają wpływ. Dowiemy się, jakie konsekwencje może mieć medialna afera skoncentrowana wokół krewkiego muzyka. Będziemy śledzić historię pewnego dziennika. Przede wszystkim staniemy jednak wobec zagadki bytu, różnych oblicz miłości oraz pytań o tożsamość, najsugestywniej stawianych w opowiadaniu tytułowym – moim zdaniem najlepszym ze zbioru.

Tyle o zasięgu tematycznym tej pozycji. Wkraczanie do historii Oyeyemi wymaga nie lada uważności. To bardzo specyficzne teksty, które musiały być wyzwaniem dla tłumaczki. Wydobywają się z konwencji znanych i oswojonych. Czytelnie przez te konwencje prowadzą, ale jednak załamują – nie tylko czasoprzestrzeń i hierarchię ważności bohaterów. Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania” to książka proponująca nam podróż po światach, w których kobiety konfrontują się ze swą przynależnością, definiują na nowo własne życiowe role. Mężczyźni potrafią zadawać dociekliwe pytania. Obie płcie tworzą specyficzną mieszankę i taką przestrzeń niekompletnego dialogu. Wszystko, co nakreślone przez Oyeyemi, trzeba sobie uzupełnić. Niezależnie od płci.

Najbardziej podoba mi się brawurowe opowiadanie o emocjach, które są tutaj jakby wyselekcjonowane specjalnie przez autorkę, by pokazać te najbardziej intensywne. Prowadzą do zaskakujących zwrotów akcji, kiedy nie mamy już pojęcia, czy przypadkiem nie przenieśliśmy się w obrębie jednego opowiadania do kilku różnych rzeczywistości. Helen Oyeyemi tworzy pierwszy tekst na bazie szkatułkowej rozprawy o tęsknocie i przywiązaniu, by w następnych opowiadaniach oddawać głos bezradności, zagubieniu, ale i pewnej konsekwencji w działaniu bohaterów. Są tu też interesująco i bardzo niejednoznacznie przedstawione podstawowe ludzkie relacje: przyjaźń, więzy rodzinne, bliskość w związku, poszukiwanie zrozumienia u drugiej osoby. Ludzie z tych opowiadań są gotowi wiele zaryzykować, by doświadczyć zmian. Każdy przygotowany jest na niespodziewane zwroty akcji, bo – jak wspomniałem – rusza się z tymi tekstami w enigmatyczną wędrówkę, nie mając pojęcia o tym, do czego każdy z nich doprowadzi. Oyeyemi jest też mistrzynią ciekawych zakończeń, a całość zbioru to dość ekscentryczna forma wyrażenia siebie przez grę z kontekstami, ale również poprzez nieokiełznaną wyobraźnię.

Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania to także rzecz domagająca się skupienia. Nie są to teksty, które można pochłaniać w każdej wolnej chwili, bo istnieje ryzyko niezaakceptowania nas przez konwencję oraz język opowiadanej historii. Dlatego też Helen Oyeyemi dużo oczekuje i nie wymaga - takie odnoszę wrażenie - uproszczonych interpretacji bądź porządkowania swoich tekstów tematycznie czy symbolicznie. Ważna jest przestrzeń tajemniczości, w której zarysowują się bardzo realistyczne historie. One później mkną ku czemuś bliżej nieokreślonemu, ale trzeba przyznać Oyeyemi, że wie, jak mocno przykuć uwagę. 

Istotne są w opowiadaniach formalne dekoracje, dzięki którym dość łatwo odczytujemy konwencję, ale z dużym trudem porządkujemy sobie fakty. Nie chodzi tylko o to, że część z tych tekstów to absurdalne zmyślenia. Chodzi o to, jak definiowany jest w nich fakt oraz co jest konsekwencją przedstawionego zdarzenia. Wyjątkowo ekscentrycznie jawią nam się dialogi między bohaterami i czasem można odnieść wrażenie, że są niekompatybilne z resztą struktury tekstu. To też może mieć znaczenie. Opowiadanie tytułowe nakreśla czytelną opozycję, ale tych mniej rozpoznawalnych jest w tej książce kilka. Zderzenia, zaskoczenia, zdziwienia – o to zapewne chodziło autorce, która stworzyła zbiór najbardziej chyba oryginalnych opowiadań, jakie czytałem w ostatnim czasie. Hermetyczny świat Helen Oyeyemi nie dla każdego może okazać się łaskawy. Jest to jednak książka wyjątkowa i choć opowiada czasem o sprawach uniwersalnych, wielokrotnie omówionych i może nawet ociera się o truizmy, niepowtarzalny jest styl, w jakim to robi. To publikacja wyzwanie. Liryczna, dramatyczna, chwilami drapieżna, a czasami subtelnie baśniowa. Rozsadza granice, igrając konwencjami. Prowadzi na manowce, ale jednocześnie hipnotyzuje, rozważając problemy współczesnego świata w dynamicznych tekstach wydobywających się z tej współczesności i powracających do niej na własnych warunkach. Warte uważnej lektury.


PATRONAT MEDIALNY

1 komentarz:

  1. Okładka bardzo ładna, a i tekst recenzji zachęcający do sięgnięcia po tę lekturę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń