Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2018-08-27

„Rozstanie” Katie Kitamura


Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Data wydania: 22 sierpnia 2018

Liczba stron: 288

Przekład: Maciej Świerkocki

Oprawa: twarda

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: To, czego już nie ma

Napisać o rozstaniu coś nowego, co nie będzie go trywializować, to duża sztuka. Katie Kitamura podejmuje się tematu, wokół którego narosło wiele niebezpiecznych stereotypów, i odnosi się wrażenie, że autorka podtrzymuje jeden z nich, mówiący o tym, że mężczyźnie łatwiej jest po rozpadzie związku – lepiej funkcjonuje, szybciej godzi się ze stratą. Tyle że mężczyzna w tej powieści funkcjonuje bardzo enigmatycznie. Kitamura skupia się przede wszystkim na pejzażu emocjonalnym opuszczonej kobiety. Próbuje w tej powieści wydobyć ciekawe intymne niuanse z doświadczenia uniwersalnego, o którym trudno – jak zaznaczyłem – napisać coś wyjątkowo twórczego. „Rozstanie” zbudowane jest na retrospekcjach, obserwacjach otoczenia, opisie skomplikowanych przeżyć porzuconej kobiety, ale także na bardzo ciekawie skonstruowanej akcji, która zaskakuje wydarzeniami i czyni z tej powieści rzecz wyjątkowo wieloznaczną. Kitamura odsłania niejasny status związku, który już się rozpadł, ale jeszcze nikt o tym oficjalnie nie wie. Niezaznaczenie tego faktu w przestrzeni publicznej jest jednocześnie udręką kobiety, która najpierw nigdy nie była pewna uczuć partnera, a teraz chce go skłonić do konfrontacji, wydobyć z niego ważne słowa albo zmusić do nazwania ruin ich związku i usankcjonować jego ostateczny koniec.

Bohaterka poszukuje odpowiedzi na ważne pytania w przestrzeni jakby mało istotnej, na jakimś marginesie życia greckiej prowincji, gdzie nie zapuszcza się już żaden człowiek i gdzie otoczenie to zgliszcza po pożarach. To symboliczny obraz tego, jak wygląda świat wewnętrzny angielskiej tłumaczki decydującej się odnaleźć męża, z którym chce omówić warunki uzyskania rozwodu. Wszystko toczyłoby się w jakimś przewidywalnym kierunku, gdyby nie zaskakujące zrządzenie losu. Kobieta staje wobec wielkiego wyzwania. W obliczu faktów musi otworzyć się na nowe wahania, określać inaczej swoje wątpliwości, ale przede wszystkim zmierzyć z pozycją osoby porzuconej.

Christopher zawsze ustalał, jak świat ma widzieć ich małżeństwo. Ich relacje dla otoczenia były jego kreacją, ale nie zadbał o to, by cokolwiek w tych relacjach pozostało prawdziwe po zamknięciu drzwi przed wielkim światem. Ona była z nim na tyle blisko, by poznać wszystkie wady partnera. Także jego niestałość emocjonalną, tendencję do zdrad. Christopher budował swoją sztuczną charyzmę, nie dbając o uczciwość relacji małżeńskich. Nie pogłębiając ich. Jego czar był czarem pozorów i w tym fasadowym świecie ona musiała odnaleźć swoje miejsce. A teraz mierzy się z tym, że nie ma już żadnej wspólnej przestrzeni przeżyć czy uczuć. W miejsce pustki szybko pojawia się nowy romans. Ale jest też miejsce na wiele wątpliwości. Zaskakujących pytań o istotę i funkcję związku, który tak nieudolnie został stworzony i w konsekwencji się rozpadł.

Katie Kitamura opowiada o mężczyźnie zaintrygowanym ludźmi po życiowej stracie, który po raz pierwszy doświadcza jakiejś utraty osobiście. Ale to nie jemu będzie oddany głos, lecz tej, która próbuje porządkować i racjonalizować niepokoje wynikające z tego, że rozpadło się coś, co być może nie miało nigdy racji bytu. Amerykańska pisarka intrygująco prowadzi nas przez świat przeżyć anonimowej bohaterki: widzimy, jak uważnie obserwuje ona nową rzeczywistość, w jakiej się znalazła, jak śmiało fantazjuje o czymś, co niekoniecznie mogło się w niej wydarzyć. Spalona słońcem Grecja to miejsce, w którym kobieta musi radzić sobie po destrukcyjnym pożarze emocji. Pozostają zgliszcza i pamięć. Próbujemy zrozumieć, jak konstytuował się związek i co stanowiło o jego końcu. Ale przyglądamy się także kobiecie niepewnej swoich decyzji i postanowień. Nie ma jakiegoś logicznego, czytelnego i publicznego określenia, że związek należy już do przeszłości. O tym, że para rozpadła się już dwie obce sobie osoby, nie wie praktycznie nikt. Nie zostało też nazwane to, co zrujnowało małżeństwo. Nie została odprawiona swego rodzaju emocjonalna żałoba po nim.

Katie Kitamura podkreśla w tej powieści, jak złożone są nasze decyzje i zachowania wpływające na destrukcję związku. Opowiada o tym, czego boimy się przed rozstaniem i tuż po nim. Wykorzystuje dygresyjność, by w zawoalowany sposób opowiadać o tych niepewnościach i mrocznych tajemnicach ludzkiego losu, które w jakiś sposób zawsze są odpowiedzialne za rozstanie. Zwraca uwagę także na rozumienie tego słowa i nadawanie pojęciu nowych sensów. Wszystko w dość zagadkowej, tajemniczej atmosferze. Zbliżającej tę powieść do narracji z lekka sensacyjnej, ale nie odbierającej jej intymnego charakteru.

To też interesująca autorska rozprawa z oczekiwaniami i wyzwaniami związanymi z tym, co kobieta powinna, a czego nie powinna robić w separacji. Bohaterka książki przełamuje stereotypowość. Jest w pewnym stopniu niefrasobliwa i naprawdę zagubiona, ale mimo wszystko pewna swojej wartości. Wcale nie ma to związku z tym, że tuż obok kształtuje się nowa relacja i bohaterka może się wtulić w kolejne ramiona. Nie. Chodzi o specyficzny rodzaj niepewności, która powinna wzbudzać wyrzuty sumienia i sugerować jakieś większe egzystencjalne zagubienie. Nie ma tego jednak, choć jest duża doza niepokoju – wszystko wokół, pośród greckich pejzaży, zdaje się opowiadać historię końca związku zupełnie nie tak jak widzi go porzucona kobieta. Zastanawiamy się z nią nad tym, czym tak naprawdę jest to porzucenie, jak wiele w związku z tym można unieść i co jest nie do zniesienia. Na pewno swego rodzaju wyrzuty sumienia. I lęk przed tym, jak będzie wyglądał świat bez niego.

„Rozstanie” to dość statyczna powieść, którą Kitamura mocno ożywia w połowie. Zmienia się punkt widzenia na nakreślone sprawy i zasugerowane emocje. To książka trochę przełamana na pół w swym smutku i melancholii. Opowieść w gruncie rzeczy o umiejętności godzenia się z nimi. Ale także o tym, czym jest osobne życie, gdy zakończona relacja wzbudza niepokój – bardzo wieloznaczna w swym czasie przeszłym, tak zagadkowa w tym, co teraz, w pustce i ramach konwencji nazywających to rozstaniem.

Brak komentarzy: