Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2007-10-28

"Głuptaska" Swietłana Wasilenko


Na skrzypiącej huśtawce buja się Nadźka. Mamy lata sześćdziesiąte XX wieku, zapadłą rosyjską wieś i brata Nadieżdy, który przygląda się swej upośledzonej umysłowo siostrze. Tak rozpoczyna się poruszająca historia Świetłany Wasilenko, stylizowana na staroruską baśń i będąca alegorycznym zwierciadłem, w jakim przegląda się Rosja z jej bolączkami, absurdami i koniecznością życia naznaczonego piętnem cierpienia i niesprawiedliwości. Napisałem, że tak rozpoczyna się ta opowieść? Ona także się zakończy w momencie swego początku, a czas zatoczy dramatyczne koło piekielne, w jakim Nadźka odegra rolę zbawiającej świat świętej.

Wartki nurt rzeki Achtuby unosi tratwę z kołyską, do której rodzice wkładają swe głupie dziecko, którego się wstydzą. Dziewczynka dopływa do brzegu pewnej wioski, z której zostanie potem przewieziona do domu dziecka prowadzonego przez zaborczą i oddaną komunistycznemu reżimowi opiekunkę. Pełen okrucieństwa świat niechcianych dzieci i mroczne widmo NKWD, które kontroluje ich każdy ruch i każdą myśl spowodują, iż głuptaska ucieknie stamtąd i odtąd wędrować będzie po wioskach i rozległych stepach. Jej realna podróż stanie się jednocześnie oniryczną drogą przez historię Rosji. Wokół dziecka znajdą się ludzie, którzy krzywdzą innych, ale zabijają przede wszystkim samych siebie przez własne okrucieństwo i nieumiejętność pojednania z innymi. Śmierć i pragnienie życia nieustannie będą koło siebie egzystować w zawiłej wędrówce niepełnosprawnej umysłowo dziewczynki.

Głuptaska nie odezwie się do nikogo – ani podczas pobytu w domu dziecka, ani później, w podróży. Stale uciekając, doświadcza coraz to nowych przykrości, a jednocześnie sama w sobie jest chodzącym dobrem, którego moc ujawni się w niezwykły sposób po spotkaniu dziecka z Matką Boską. Jedynym sposobem wyrażania swych pragnień i uczuć jest dla niej śpiew. Poprzez śpiew jednoczy otoczenie, śpiew ma moc silniejszą, niż niejedno wypowiedziane przez innych słowo. Milczenie zaś staje się wyrazem sprzeciwu wobec brutalności świata, które w trakcie podróży głuptaski ujawnia swe prawdziwe oblicze w historycznym ciągu nawiązań do przeszłości narodu rosyjskiego.

Dlaczego to głuptaska staje się uosobieniem dobra? Kiedy ciotka Charyta przyprowadza ją do domu dziecka, wypowiada znamienne słowa: „Wybrał Bóg głupstwa świata, aby zawstydził mądre”. Eschatologiczny wymiar tej baśniowej opowieści wskazuje na to, jak bardzo na przestrzeni lat brakowało Rosji obecności Boga. Tego Boga, którego Rosjanie czuliby w sercu i któremu mogliby zaufać. Zaczynają ufać głuptasce. Agresywny enkawudzista próbuje ukazać dziecku swe ludzkie oblicze. Wożące ciała zmarłych na epidemię chłopskie małżeństwo próbuje być dla niej rodziną, chociaż ich domem jest step, a dachem niebo… A jednak ona sama nie chce do nikogo należeć, ani przy nikim zostać. Wciąż w ruchu, w panicznym strachu i z drżącym serduszkiem pełnym ciepła i dobra, którego nikt nie chce docenić, Nadźka (Hanna?) podąża dalej. Podąża, aby powrócić tam, skąd ją odesłano. Wraz z jej powrotem magiczna i miotająca się wciąż linia czasu powróci do swego linearnego początku, a głupia dziewczynka uratuje innych przed wybuchem nuklearnym.

Alegoryczność tej książki jest oczywista. Opowieść nabiera także znamion mitu. Jej język podejmuje swoistą grę z czytelnikiem. A całość po prostu głęboko wzrusza. Rosji potrzebna jest taka książka. Polskiemu czytelnikowi „Głuptaska” uświadomi zmienność i relatywność pewnych pojęć i uczuć, które w najbardziej stałej hierarchii znajdują się w sercu i umyśle tej, którą wszyscy uznają za głupią…

1 komentarz:

Pawel pisze...

No, dopiero teraz przeczytałem "Głuptaskę". Robi wrażenie, rzeczywiście. Piękna, okrutna, wzruszająca, brutalna. Opowieść alegoryczna - tak - ale też archetypowa. Tak brzmiały pierwsze historie, mam wrażenie.