"Mario Conde to policjant niedoskonały. Poprzednia powieść dość dokładnie opisywała, w jaki sposób zaczął w życiu robić to, co robi i dlaczego ta praca traktowana jest jak życiowe niepowodzenie. W „Wichurze w Hawanie” po raz kolejny zetkniemy się z samotnością zarówno Condego, jak i jego przykutego do wózka inwalidzkiego przyjaciela. Znowu przyjrzymy się, jak Conde nie radzi sobie z kobietami i znów będziemy świadkami rozwiązania kryminalnej zagadki, które pojawia się zupełnie nieoczekiwanie, ot tak, po prostu. Bo chociaż Conde najchętniej przeleżałby cały dzień w łóżku albo pił rum ze swym przyjacielem Carlosem, powiedziałby swym przełożonym, co o nich myśli i zostawił rozwikłanie sensacyjnych kubańskich intryg komu innemu, nadzwyczaj sprawnie po raz kolejny przychodzi mu znalezienie odpowiedzi na pytania, dotyczące tym razem zagadkowego zabójstwa pewnej młodziutkiej nauczycielki Lissette."
O Padurze usłyszałam jakiś czas temu w radiowej audycji, chyba chodziło o jakiś festiwal książkowy... od dłuższego czasu zabieram się za jakąś powieść z Hawaną w tle, ale ciągle coś mnie powstrzymuje. Słyszałam jednak wiele dobrych słów na temat tego pisarza, którego wielu myli z głównym bohaterem jego książek, może więc w końcu się przemogę?!
1 komentarz:
O Padurze usłyszałam jakiś czas temu w radiowej audycji, chyba chodziło o jakiś festiwal książkowy... od dłuższego czasu zabieram się za jakąś powieść z Hawaną w tle, ale ciągle coś mnie powstrzymuje. Słyszałam jednak wiele dobrych słów na temat tego pisarza, którego wielu myli z głównym bohaterem jego książek, może więc w końcu się przemogę?!
pozdrawiam serdecznie :)
Prześlij komentarz