Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2012-05-07

"Upał" Marcin Ciszewski

Jakubowi Tyszkiewiczowi, szefowi Wydziału Zwalczania Terroryzmu Centralnego Biura Śledczego, śni się terrorysta zabijający ludzi na stadionie. Tak rozpoczyna się sensacyjna fabuła „Upału” – pierwszej książki Marcina Ciszewskiego, z jaką miałem się okazję zapoznać. „Upał” jest fikcją, chwilami bardzo dramatyczną. Historia odwołuje się do dwóch wielkich narodowych pragnień. Pierwsze jest jasne, czytelne i bezdyskusyjne. Podczas Euro 2012 Polska wychodzi z grupy i gra mecz ćwierćfinałowy z Niemcami. Czysta fantazja, która z całą pewnością nie stanie się faktem. Drugie z pragnień jest już mocno kontrowersyjne, ale chyba wolno mi fantazjować na ten temat tak, jak fantazjuje w swej książce Ciszewski. Po tragedii smoleńskiej nie było już narodowych traum. A pewna część polskości żywi się traumami. Islamski terrorysta – samobójca na warszawskiej ulicy? To byłoby coś. Wielkie „bum” i znowu głośno o Polsce. Co więcej, nasz kraj staje się miejscem, w którym dochodzi do zamachu spektakularnego i bardzo medialnego. Niestety, ani wyjście Polski z grupy podczas mistrzostw piłkarskich, ani najmniejsze nawet zainteresowanie terrorystów z Bliskiego Wschodu naszym krajem nie jest prawdopodobne, ale zawsze warto pozwolić wyobraźni na szaleństwo. Ciszewski szaleje na całego. Intryguje. Ciekawi.

Zdarzenia toczą się dynamicznie już od samego początku. W samym centrum Warszawy terrorysta z wybuchowym pasem szahida jest gotowy do tego, by odpalić ładunek. Chce go zdetonować w momencie, w którym obok niego przejeżdża autokar z niemieckimi turystami. Do wybuchu nie dochodzi. Na początku funkcjonariusze CBŚ są przekonani o tym, że to tylko kwestia przypadku albo niedoświadczonego terrorysty (swoją drogą – jak zdobyć doświadczenie w wysadzaniu się w miejscach publicznych?). Ponieważ nikomu nie udaje się dotrzeć do zamachowca po tym, jak zostaje rozbrojony i zawieziony na przesłuchanie, do akcji wkracza enigmatyczna i charyzmatyczna Katarzyna Maria Potocka, która w spektakularny sposób doprowadza do złamania więźnia i odkrycia kilku prawd o zamachu. Bardzo prawdopodobne, że bomba na ciele Pakistańczyka nie wybuchła celowo. To ostrzeżenie. Takie, którego nie można ignorować. I takie, które całej fantastycznej fabule nadaje znamion wydarzeń zbliżonych do prawdy.

Potocka jest bezkompromisowa w tym co robi, ale sama kryje w sobie historię skrzywdzonej dziewczynki, która za wcześnie stała się kobietą i jednocześnie kimś na kształt więźnia ABW. Jej Agencja nie współpracuje z CBŚ. To bardzo polskie i typowe. Konflikty interesów rodzą się wtedy, kiedy inni wiedzą więcej i nie chcą tej wiedzy dać do wykorzystania konkurencji. Polski premier jednak bardzo szybko udziela Tyszkiewiczowi nieograniczonych uprawnień w prowadzeniu śledztwa i wówczas – tylko pozornie – konflikty między ABW i CBŚ idą w zapomnienie. Szef rządu decyduje się na taki krok po tym, jak w centrum Warszawy wybuchają dwie bomby, zabijając czterech funkcjonariuszy. Opinia publiczna otrzymuje tylko szczątkowe informacje na temat udaremnionego zamachu i wybuchu bomb, a tymczasem w gabinetach podwładnych Tyszkiewicza i w jego głowie zaczyna się rozgrywać gorąca gra z czasem. Gra w piekielnym upale, który zniewala i powoduje, iż chwilami nie myśli się racjonalnie. Im bliżej meczu Polski z Niemcami, tym coraz wyższa temperatura – ta powietrza i ta między antyterrorystami, którzy walczą z kimś, kto stale ma nad nimi przewagę.

Zagadki mnożą się, tym samym mamy coraz więcej tropów, wątków i czasami niepotrzebnych zdarzeń. Niemniej jednak wszystko z grubsza trzyma się kupy, a Ciszewski utrzymuje nas w niesłabnącym napięciu i stale każe pytać o to, co dalej. A dalej może nastąpić tragedia, jakiej Warszawa nie zaznała od czasu powstania warszawskiego. Kolejne modelowe projekcje polskich pragnień o narodowej traumie? Walka z terrorystami to taka bitwa powstania warszawskiego XXI wieku, w której sporo jest koloryzowania i przesady.

Skupmy się jednak na wielowątkowości, bo ona jest dość istotna. Okazuje się, że nie tylko islamscy fanatycy zagrażają piłkarskiemu spotkaniu Polski z Niemcami, które ma oglądać blisko sześćdziesiąt tysięcy ludzi. Jest jeszcze ktoś, kto nie ma najmniejszego problemu z tym, by wykończyć imprezę od strony technicznej. Ktoś, kto snuje swe mroczne monologi i kogo zagrań przewidzieć nie możemy. Dość przewidywalne są jednak sytuacje i zdarzenia, w których dzielni, bardzo męscy stróże prawa rozgrywają niekiedy swe szowinistyczne, prywatne gierki. Postać dzielnej kapitan Potockiej oraz pewnej trzeźwo myślącej policjantki z patrolu to tylko odstępstwa od reguły. Liczą się twardzi faceci. Tacy, co mogą dać w mordę i wdeptać w ziemię. Z kamiennymi twarzami. Śpiący dwie godziny na dobę albo wcale. A kiedy już pojawia się kobieta z krwi i kości, to tylko po to, by zwiewać, kiedy jest jej źle. Mam na myśli ciężarną żonę Tyszkiewicza, która pośród męskich ikon (Potocka też jest męska na swój sposób) zarysowana jest dość niewyraźną kreską.

„Upał” dostarcza specyficznego rodzaju rozrywki. To książka oparta na dość prostych chwytach fabularnych, ale jednocześnie powieść, od której trudno się oderwać. Może dlatego, że – choć zarysowane realistycznie – niedorzeczności gonią się między sobą w takim tempie, iż do końca nie wierzy się, że to już ta największa miała miejsce. Ciszewski przyciąga uwagę i robi to naprawdę skutecznie. Obawiam się jednak, że przed rozpoczęciem Euro 2012 niewielu już o jego fantazjach będzie pamiętać.

Wydawnictwo Znak, 2012

KUP KSIĄŻKĘ

6 komentarzy:

joly_fh pisze...

Chyba że nie będą to takie fantazje. Wcale nie uważam, że zainteresowanie się terrorystów międzynarodowym wydarzeniem, takim jak Euro 2012 jest mało prawdopodobne.

Jarosław Czechowicz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Jarosław Czechowicz pisze...

Joly, Autor i Wydawca bazują na takim, jak Twoje przekonaniu. Dzięki temu sprzedaż będzie spora.

alison2 pisze...

czy fantazja czy nie bardzo podoba mi się jak autor wykorzystał temat nr 1 w Polsce ;-)

Anonimowy pisze...

Książka jest bardzo dobra, tylko jedna rzecz z niej na pewno nie miała by miejsca pod koniec premier nalega aby odznaczono funkcjonariuszy CBŚ w blasku kamer, coś takiego nie może mieć miejsca. Żołnierze GROM-u, FORMOZY czy funkcjonariusze CBŚ-u nigdy nie są odznaczani publicznie, nie tylko ich dane są chronione ale także ich wizerunek.
Kamil

Anonimowy pisze...

no chyba, że jest się Agentem Tomkiem:)