Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2017-07-25

„Polacy na Islandii. Rekonstrukcja przestrzeni obecności” Małgorzata Budyta-Budzyńska

Wydawca: Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR

Data wydania: 5 czerwca 2017

Liczba stron: 302

Oprawa: miękka

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Migracja peryferii

Rozprawa naukowa Małgorzaty Budyty-Budzyńskiej stanowi interesujący wyłom w licznych tegorocznych publikacjach na temat Islandii. Badaczka podejmuje się trudu przeanalizowania kondycji islandzkiej Polonii. Problem polega na tym, że nie dowiedziałem się z tej książki ani tego, dlaczego tak naprawdę Polacy emigrują na północną wyspę (względy zarobkowe to oczywistość niewymagająca badań naukowych), ani jak im się tam żyje, ani również tego, co decyduje o pozostaniu w Islandii oraz jak – szczegółowo – wyglądają codzienne warunki społeczno-bytowe. W książce o Polakach na Islandii… mało jest samych Polaków, którym głos autorka oddaje dopiero w drugiej części książki. Jej pierwsza połowa – obrazująca Islandię w wymiarze lokalnym i globalnym oraz przedstawiająca genezę kryzysu z 2008 roku opisaną już przejrzyście choćby w „Islandii. Przewodniku nieturystycznym” – to po pierwsze: zbiór wyników badań, które nie interesowałyby większości badanych potem Polaków, a po drugie: rzecz niewiele mająca wspólnego z samym tytułem publikacji. Samo zaś przybliżanie wypowiedzi rozmówców trąci jakąś nieznośną wyższością badawczą, skoro w cytatach nie zastosowano elementarnej korekty językowej, jak choćby usunięcie nadużywanych zaimków. Zdaję sobie sprawę, że tak to ma wyglądać w publikacji naukowej, ale otrzymujemy w ten sposób bolesną dychotomię – pewność sądów i wieloaspektowość tez badaczki zestawione z kaleką polszczyzną rozmówców opowiadających o życiu na Islandii i refleksjach z nim związanych.

Mimo pewnego rozczarowania czytałem tę narrację z dużym zainteresowaniem. Nie tylko dlatego, że podoba mi się ta naukowa ciekawość peryferii i decyzja o tym, by badać dość młodą społeczność emigrantów, szukając podobieństw w jej strukturze do emigracji w innych miejscach Europy. Budyta-Budzyńska – gdy już przejdzie do tematu książki – bardzo wnikliwie analizuje postawy kraju przyjmującego wobec emigracji oraz różnorodność postaw przybyłych, wpadających w pułapki stereotypowego spojrzenia na kraj, o którym już coś słyszeli, ale dość szybko pozbywają się stereotypów, przejmując od Islandczyków przede wszystkim wszechogarniające poczucie swobody i brak trosk stygmatyzujących życie Polaków przed emigracją.

Autorka podkreśla, że w przypadku Polonii na Islandii nie będziemy mieli raczej do czynienia ze społecznością, lecz ze zbiorowością. Analizowana grupa jest bardzo różnorodna. Ci, którzy mieszkają na wyspie od wielu lat – i ich opowieści brakło mi szczególnie – dostrzegają każdy pozytywny aspekt życia na wyspie i potrafią dążyć do tego, by jeszcze bardziej integrować się z Islandczykami. Są i tacy, którzy tworzą absolutnie zamknięte grupy, odtwarzając na emigracji wspólnotę kraju pochodzenia, nie otwierając się na nowe warunki życia. Publikacja w miarę dokładnie analizuje zwłaszcza socjalne aspekty pobytu na Islandii, podkreślając obecność wygodnego systemu zasiłków i te elementy opiekuńczego państwa, które niejednokrotnie są wykorzystywane przez przyjezdnych. Zaznacza jednocześnie, że Islandia jest chętna do przyjmowania kolejnych emigrantów, ale stawia im pewne warunki. Jednym z nich jest znajomość języka islandzkiego, z czym Polacy nierzadko nie są w stanie sobie poradzić. Budyta-Budzyńska podkreśla, że status polskiej emigracji na wyspie waha się między separacją a adaptacją, a nie jest na pewno pełną integracją. Jak trudno zintegrować się w pełni z narodem islandzkim, zaznaczają pierwsze rozdziały publikacji. W nich wyspa portretowana jest jako miejsce ze wszech miar niezależne. Takie, które wypracowało sobie skuteczny model demokracji bezpośredniej i które wykształciło państwowość oraz tożsamość narodową o bardzo silnym i czytelnym charakterze.

Momentem zwrotnym w analizach jest oczywiście rok 2008 i islandzka kreppa, czyli kryzys dotykający całą wyspę i tylko częściowo przebywających na niej Polaków. Czas przed kryzysem nie jest dla polskiej emigracji czasem wartym szerszego badania, albowiem jest to ledwie kilka lat, gdyż wielu Polaków przyjechało na wyspę dopiero wówczas, gdy Islandia w maju 2006 roku otworzyła rynek pracy dla pracowników z Unii Europejskiej. Książka opiera się na technice „zdjęcia socjologicznego” i odnosi do wyników badań oraz ankiet przeprowadzonych najpierw w 2010 roku, a następnie cztery lata później. Czy to właściwy materiał badawczy, by opowiadać o strukturze islandzkiej Polonii i jej możliwościach? W ciągu tych kilku lat po badaniach sporo się zmieniło. „Polacy na Islandii. Rekonstrukcja przestrzeni obecności” stara się jednak pokazać dynamikę zmian w okresie między badaniami. Jednocześnie nie tylko określa status polskiego emigranta zarobkowego, ale stara się go usytuować w kulturze, społeczności i polityce kraju, do którego przybył. Bardzo ciekawe są rozważania o tym, jakim zaskoczeniem dla pracujących Polaków są realia, w których pracuje się na Islandii. Inna kultura pracy to pochodna wielu składowych – zależna od mentalności Islandczyków, a tę ukształtowało wszystko, o czym Budyta-Budzyńska pisze w pierwszych rozdziałach książki.

Podoba mi się również to, że autorka unika poprawności politycznej, punktując sprawy drażliwe i niewygodne. Czy część Islandczyków to skryci rasiści? Czy grupa Polaków przybywa tam tylko po to, by uciec od problemów polskich, wpadając w szpony nałogów albo wykorzystując hojne islandzkie rozdawnictwo zasiłku dla bezrobotnych? Sporo w tej publikacji punktów newralgicznych – obrazujących zarówno polską niechęć do integracji, jak i islandzkie poczucie, że polscy pracownicy są jednak kimś gorszym. Małgorzata Budyta-Budzyńska barwnie opisuje miejsca prawdziwego kontaktu dwóch różnych mentalności, pokazując – a oddaje przy tym głos rozmówcom – czego obie nacje mogłyby się od siebie nauczyć.

Badaczka podjęła się trudnego zadania analizy społeczności, która od niedawna znajduje się na Islandii. To nie jest jeszcze pokoleniowa emigracja Polaków, gdyż dopiero teraz dorastają dzieci tych, którzy przybyli na wyspę najwcześniej. Ważne jednak, że w tak krótkim czasie status Polaków na Islandii zmieniał się i autorka pokazuje dynamikę tych przemian. Jednocześnie sporo mówi o istocie samej Islandii, wyróżniając ją spośród innych europejskich krajów, z którymi na przestrzeni wieków wyspa układała sobie relacje bardzo różnie. Ta narracja to rzecz o różnorodności i interesująco sportretowanych punktach zetknięcia się z tym, co odmienne i niekiedy fascynujące. Myślę, że ta publikacja to świadectwo uważności i konsekwencji w działaniach badawczych. Budyta-Budzyńska udowadnia, że można napisać książkę o polskich emigrantach na peryferiach, komponując te peryferia z szerokimi kontekstami rozważań.

Brak komentarzy: