Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2018-08-17

„Ameryka w ogniu” Omar El Akkad


Wydawca: W.A.B.

Data wydania: 22 sierpnia 2018

Liczba stron: 400

Przekład: Jacek Żuławnik

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,99 zł

Tytuł recenzji: Wojna i zemsta

To już drugi po „Następnym życiu” Atticusa Lisha przetłumaczony na język polski odważny debiut bezkompromisowo rozprawiający się z Ameryką, jej mitotwórczością, przekonaniem o wewnętrznej sile, z jej poczuciem imperium spełniającego istotne światowe misje. To ostatnie można dodać do powieści Omara El Akkada, bo przyjmuje on szerszą niż Lish perspektywę opisu, proponuje bardziej wnikliwe diagnozy, ale przede wszystkim formalnie ujmuje swoje wątpliwości, lęki, przestrogi i idiosynkrazje w zupełnie innej formie narracyjnej. „Ameryka w ogniu” to głos z przyszłości. Z bardzo interesującym narratorem prowadzącym, o którym nie można za wiele powiedzieć, aby nie psuć przyjemności i zaskoczeń płynących z tej powieści. El Akkad sugeruje, że największym ludzkim cierpieniem jest zawsze cierpienie czasu wojny. Jest uniwersalne w swej wymowie i zaskakująco skomplikowane. Ale ono przemawia najbardziej do wyobraźni. Egipski pisarz proponuje nam futurystyczną fantazję o tym, co z człowiekiem robi konflikt zbrojny, jakie instynkty w nim uruchamia, w jaki sposób może być destrukcyjny i jak wiele zła mogą nieść ze sobą poczynania w imię zemsty. To spektakularna wręcz historia atawistycznej chęci mszczenia się za doznane krzywdy, ale także historia skrzywdzonej jednostki wpływającej na bieg historii. Na destrukcję wielkiego imperium, które po latach wojny domowej pacyfikowane jest przez broń biologiczną. Wcześniej jednak obarczając ludzi zarazą cierpienia i bólu domagających się zadośćuczynienia.

Mamy drugą połowę XXI wieku. Świat niszczą katastrofy ekologiczne. Podnosi się poziom wód, a słońce coraz silniej pali planetę. Mapa Stanów Zjednoczonych jest inna niż ją znamy. Część lądu pochłonął ocean. Jego pozostała część skąpana jest we krwi. Trwa druga wojna secesyjna. Mimo wszelkich fantazji dotyczących udziału broni masowej zagłady w przyszłych konfliktach zbrojnych toczy się w bardzo klasyczny sposób, doskonale nam znany, niczym w zasadzie niezaskakujący. Podział na Niebieskich i Czerwonych oraz roszczenia terytorialne uczyniły z amerykańskiego imperium ziemię krzywdy i bezprawia. Bo wojna domowa nie toczy się zgodnie z humanitarnymi kodeksami postępowania. Przemoc, jaka ogarnia Amerykę, nie jest już przez kogokolwiek kontrolowana. Ludźmi owładnęła chęć zemsty za zło uczynione przez rodaków. To nie tylko czytelny podział na Północ i Południe wyłaniające się z konfliktu. To czas gorzkich rozliczeń z całą mroczną sferą instynktów, rozczarowań, skrywanej agresji i chęci destrukcji. W takim świecie nie można już normalnie funkcjonować. W takim świecie dom to blaszany kontener albo namiot w obozie dla uchodźców. W takim bezkompromisowym świecie przemocy przyjdzie dorastać Sarze Chestnut. Bohaterce niejako prowadzącej przez wydarzenia, ale także bohaterce fatalnego dynamizmu. Idącej przez ruiny i zgliszcza, by niszczyć więcej, niż chciałaby zniszczyć…

Sarat, bo tak chce się nazywać, najpierw doświadcza utraty ojca, potem trudnej tułaczki i statusu rodziny uchodźczej, a wreszcie spektakularnej rzezi, podczas której po raz pierwszy jest gotowa zabić w odwecie za zaznaną przemoc. Sarat będzie szła przez wojnę ze swoimi uprzedzeniami, przeraźliwą pustką w sercu, a jednocześnie z przeważającą nad wszystkim potrzebą zemsty na wrogu. Różnie go postrzega i różnie definiuje. To, co dzieje się z tą bohaterką, to śmiała autorska fantazja o równi pochyłej, na którą wkraczamy emocjonalnie doświadczeni okrucieństwem wojny. Bo definicja tej wojny jest tu jednoznaczna, tak samo jak jednoznaczne jest potępienie jej jako największej zbrodni ludzkości. Ale postępowanie Sarat jest już na wiele sposobów podane w wątpliwość. Omar El Akkad dba dość drobiazgowo o wiarygodność motywacji jej postępowania, ale jednocześnie daje duży margines niepewności co do słuszności jej działań. Chodzi o moralną i emocjonalną gotowość na czyny, do której Sarat nie została przygotowana. Chodzi też o różne formy manipulacji. O to, w jaki sposób dyskurs o wojnie przenika świadomość i jak bardzo może tę świadomość zdruzgotać. I nie chodzi tylko o doświadczenie cierpienia, za którym stoi chęć zemsty. To jest powieść inicjacyjna wyrosła na gruncie piekła stworzonego sobie przez ludzi. Bohaterka rozwojowa będzie jednocześnie świadkiem i kronikarzem czasu dewaluacji poglądów i dwuznaczności idei. Sama walka wojenna będzie jedynie mrocznym tłem. Będzie chodzić przede wszystkim o walkę wewnętrzną i o rolę czynników kształtujących osobowość gotową do szaleńczych poświęceń, identyfikującą się jako ofiarę i buntowniczkę.

„Ameryka w ogniu” to od początku do końca powieść pełna niedopowiedzeń. Kreśląca pewne kształty rzeczy i zdarzeń, ale trzymająca w stale widocznym dystansie. To czytelnik musi sobie tę historię opowiedzieć i zrozumieć istotę przedstawionej wojny. Ukazywanej przez pryzmat doświadczeń okrucieństwa, ale także odkrywania samej siebie przez dziewczynkę zbyt szybko stającą się kobietą wojowniczką. Wyrwaną z normalnego życia, zmuszoną do konfrontacji w świecie przedefiniowanych wartości. Nieprzypadkowo wychodzimy od prawie sielankowego życia, by iść przez mroczne zdarzenia na zawsze zmieniające sposób patrzenia na świat przez Sarat. Ale w tej metodzie jest konsekwencja – bohaterka z jednej strony zaskakuje i zmusza nas, by w jakiś sposób się do niej przywiązać. Z drugiej jednak – wywołuje moralny niepokój, potem jawny sprzeciw. Dlatego Omar El Akkad jest tu tak wiarygodny. Proponuje subiektywną perspektywę opisu, ale jednocześnie trzyma się swojej solidnej narracji trzecioosobowej, która punktuje zdarzenia, określa fakty. Opowiadana wojna będzie się rozgrywać w dwóch wymiarach: będą to interesy Amerykanów jako zbiorowości doświadczonej rozłamem i interesy skrzywdzonej dziewczynki z Luizjany, dla której dalsze życie to wypełnianie zadań, spełnianie oczekiwań, ale przede wszystkim realizowanie się w odwecie.

Styl powieści jest plastyczny i buduje bardzo dynamiczną narrację. Zadowoleni będą ci, którzy oczekują spektakularnych zwrotów akcji. A jednak odbieram „Amerykę w ogniu” jako niezwykle kameralną i pełną empatii opowieść o tym, co może znieść człowiek w warunkach wojny, jak wiele unieść i ile z tego wszystkiego odda światu w zamian. To nie tylko inteligentna książka o zbrodniczej machinie przemocy. To także opowieść o tym, co przemoc robi z naszym umysłem i zdolnością postrzegania świata. W jaki sposób wdziera się do serca i jak łatwo może się tam wedrzeć. El Akkada warto przeczytać także jako rzecz o związkach życia jednostki z decyzjami społeczeństwa. Albo po prostu jako sensacyjną intrygę, w której pojawi się wszystko, co zwolennicy tego rodzaju prozy cenią sobie najbardziej. Mimo wszystko to jednak mroczna przypowieść o krzywdzie i zemście. Wyjątkowo zapadająca w pamięć książka o deficytach miłości, niemożności przebaczenia i o bolesnych ranach, których nic nie jest w stanie zaleczyć.

1 komentarz:

Jardian pisze...

Dobra pozycja, zapamiętam ją. Tym bardziej że sygnuje ją WAB. Pozdrawiam !