Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2008-06-30

"KRK: Książka o Krakowie" Magdalena Kursa Rafał Romanowski

Nie jest przesadą stwierdzenie, że wydana w zeszłym roku przez wydawnictwo Znak dziennikarska publikacja Magdaleny Kursy i Rafała Romanowskiego to doskonale skonstruowane narzędzie reklamowe, którego nie sposób porównać do coraz bardziej krzykliwych billboardów z wizerunkiem grodu Kraka czy masowej międzynarodowej promocji miasta opartej głównie na potędze Internetu. To dość rzetelnie przygotowany dokument o Krakowie, w którym jednak wiele jest jednostronności, subiektywnych sądów i idealizowania wizerunku miasta. Trudno, aby taka książka w jakiś sposób przekonała do siebie kogoś, kto w KRK mieszka dziesięć lat i dostrzega jego mroczne strony, tuszowane dość specyficznie w wywiadach będących głównie peanami na cześć niepowtarzalnego, klimatycznego i urokliwego miasta. Kursa i Romanowski sprytnie nie dają poznać swojej wiarygodności, albowiem opowieści o mieście snują ich rozmówcy i wszystkie one są osobistymi sądami, jakie kształtują mniej lub bardziej przemyślane pytania autorów publikacji. Oczywiste jest natomiast, że dla wszystkich tych, którzy nie znają Krakowa, chcieliby go poznać, a odwiedzają czasem księgarnie, ta książka może stać się kultowym przewodnikiem, bo też i chce nim być. Obok wywiadów z ludźmi różnych środowisk bezpośrednio związanych z Krakowem otrzymujemy także garść lakonicznych informacji o miejscach, do których należy się udać i o których w podobny sposób piszą przewodniki Pascala. Cóż ma mi mówić stwierdzenie, że pewien lokal jest "piwniczno–modelkowo–migotliwy"? Albo dlaczego czytelnicy wprowadzani są w błąd opisem rzekomo malowniczych tras rowerowych (fakt, do Tyńca jedzie się naprawdę wspaniale), skoro od dawna krakowianie wiedzą doskonale, że to ciasne miasto nie jest przyjazne dla rowerzystów?

No dobrze, mam oceniać książkę, a nie w opozycji do niej ukazywać gorszą stronę miasta, do którego zwiedzania zachęcam tak jak autorzy, choć nie jestem aż tak bardzo zakochany w KRK. Dziennikarzom udało się na pewno wieloaspektowe ukazanie różnorodności metropolii (wiem, celowo przesadzam!) i jej specyficznego charakteru, łączącego w piękny sposób kosmopolityzm i ogólnie pojętą tolerancję z wartościami dość konserwatywnymi i swoistą izolacją, z której rdzenni krakowianie są bardzo dumni. Świetnie sprawdził się zabieg przedstawiania miasta synestezyjnie. Czytając tę książkę o Krakowie, można wszystkiego posmakować, powąchać, posłuchać i tym samym mocniej przekonać się do tego, iż jest to miejsce ze wszech miar wyjątkowe. Chociaż wielokrotnie interlokutorzy Kursy i Romanowskiego podkreślają fakt, iż na krakowskim rynku praktycznie codziennie można spotkać znajomych i że miasto ma specyficzny, familiarny klimat, możemy spojrzeć na Kraków bardziej filozoficznie i z większego dystansu. Oto bowiem ze świetnego wywiadu z Michałem Pawłem Markowskim można dowiedzieć się, jak w Krakowie wieść „życie aktywnej nieprzyznależności” i w jaki sposób być wciąż wśród swoich, a jednocześnie stawać obok zdarzeń i miejsc, które bardzo dobrze się zna.

Ta książka ukazuje, jak na przestrzeni stosunkowo niewielu lat wiekowe miasto nad Wisłą stało się centrum europejskiej kultury i rozrywki. Wszyscy rozmówcy Kursy i Romanowskiego podkreślają niepowtarzalny koloryt zmian, jakie ustawicznie zachodzą w Krakowie i ściągają doń mnóstwo turystów zafascynowanych wyjątkowością miasta. Można przekonać się także, w jak wielu zakątkach Krakowa czas po prostu się zatrzymuje, choć wydaje się to niemożliwe w miejscu, którego wyznacznikiem jest wieczna zmienność. Poruszając się po rozmaitych miejscach i wędrując w różnych przestrzeniach czasowych, czytelnik odkryje niepowtarzalne dziedzictwo miasta oraz jego umiejętność włączania tradycji i historii we współczesne trendy. Myślę, że każdy z przeprowadzonych wywiadów ma dużą wartość poznawczą i każdy przekonuje do tego, że Kraków należy poznawać przede wszystkim przez pryzmat swoich osobistych doświadczeń. Ta książka zatem sugestywnie kusi, aby poznać wszystko, co w niej opisane, na swój własny sposób.

Marcin Koszałka w ciekawy sposób opowiada także o zagrożeniach, które czyhają w Krakowie na zwolenników przesiadywania w licznych knajpach i rojenia coraz to nowych niezrealizowanych planów na życie. Reżyser mówi o tym, w jaki sposób miasto potrafi spychać w dół i jak szybko może sprawić, iż człowiek stanie się „ćmą barową”, dla której knajpiana rzeczywistość staje się jedynym punktem odniesienia do wszystkiego, co w życiu robi. To nie jest jednak zagrożenie dla tych, którzy przyjeżdżają do KRK na chwilę. Zastanawiać się także można, czy to miasto nie jest magiczne przede wszystkim dla tych, którzy pojawiają się tu na krótki czas i nie są zmuszeni uczestniczyć w codziennym życiu, niekoniecznie związanym z wieloma zabytkami, miejscami zabaw i specyficznymi punktami ciszy oraz odosobnienia. Wracam jednak do meritum, czyli do recenzowania książki. Warta poznania dla tych, którym Kraków nie jest jeszcze znany oraz ciekawa jako punkt odniesienia do własnych wrażeń i przemyśleń dla tych, którzy w grodzie Kraka mieszkają. Ciekawa i inspirująca mimo mankamentów, o których wspominałem na początku. Klimatyczna i o wielu obliczach – jak sam Kraków.

Dodać jeszcze należy, iż publikacja wzbogacona jest licznymi fascynującymi fotografiami, które dodatkowo kuszą. Dobrze jest mieć tę książkę pod ręką podczas wycieczki do Krakowa. Myślę, że nawet lepiej niż opasły i szczegółowy przewodnik turystyczny.

Wydawnictwo Znak, 2007

Brak komentarzy: