Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-06-23

"Tyle słońca. Anna Jantar" Marcin Wilk

Wydawca: Znak

Data wydania: 4 czerwca 2015

Liczba stron: 398

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Szukając promieni...

Niespełna trzydzieści lat. Pełne werwy i witalności życie przerwane przez katastrofę lotniczą. Do dziś, jak przez 35 lat, mnożyć można fantazje o tym, co zrobiłaby Anna Jantar, w jaki sposób się rozwinęła, ile jeszcze energii oddała muzyce i jak bardzo spełniałaby się na estradzie. Marcin Wilk nie fantazjuje, lecz porządkuje. Tworzy bardzo rzetelną biografię, przeglądając multum materiałów źródłowych. Z równą pasją czyta zarówno odtajnione akta IPN, jak i pamiętniki, stare gazety oraz notowania list przebojów. Przesłuchuje stenogramy audycji, prowadzi liczne rozmowy. Dużo jeździ po Polsce. Chce poczuć wszystko na własnej skórze. Z reporterską wnikliwością bada ślady czytelne, ale i niewyraźne. Te drugie przede wszystkim. Rozkłada ręce, gdy tropy się urywają. Pokazuje miejsca, w których nie ma nic więcej, choć więcej byłoby możliwe do odkrycia. Dzięki swej wnikliwości tworzy pasjonującą biografię Anny Jantar. A przecież zadanie miał trudne, jest w końcu trzeci - po Marioli Pryzwan, autorce "Bursztynowej dziewczyny", i księdzu Andrzeju Witko, który wydał książkę "Anna Jantar". To dodatkowe wyzwanie dla Marcina Wilka, by napisać sumiennie, odkrywczo i przejmująco. Udaje mu się to doskonale.

Cała opowieść jest bardzo uporządkowana chronologicznie. Rok po roku śledzimy losy tej, która od najmłodszych lat musiała cały czas walczyć o swoje. Wilk rozmawia z matką artystki, po której Jantar przejęła pewnie tę wewnętrzną siłę, dzięki której wciąż osiągała sukcesy, nigdy nie idąc po trupach. Przecież "kobiety w tej rodzinie mają w genach, by w trudnych chwilach być prawdziwymi heroskami". Halina Szmeterling borykała się z innymi problemami niż radosna Ania, ale obie zostały doświadczone przez los na tyle, by być wobec niego pokornymi i ludzi wokół traktować z szacunkiem oraz empatią.

Pięknie brzmi ta część opowieści, w której poznajemy pierwsze fascynacje Jantar, odkrywając jednocześnie trudną sytuację rodzinną i ambiwalentny stosunek do brata, z którym na przemian była blisko i w oddaleniu. Zdyscyplinowana wewnętrznie i bardzo ambitna, pokonywała kolejne trudności, by realizować cele. Pewność własnej wartości z odrobiną istotnej nieprzewidywalności czyniły z Anny Szmeterling dziewczynę świadomie wkraczającą w dorosłość. Najpierw przy antysystemowych uderzeniach big-bitu, potem już dużo raźniej u boku przyszłego męża, Jarosława Kukulskiego. Jantar poszukiwała możliwości, wciąż coś w sobie i wokół siebie zmieniając. A zmian trudno było dokonywać w kraju o takim, a nie innym ustroju (Wilk dyskretnie sygnalizuje tamten czas, cytując od czasu do czasu propagandowe slogany), przy zamkniętych granicach, przy obecności na estradzie wielu utytułowanych już wokalistek, z którymi Anna Jantar nie chciała się utożsamiać.

Czytelna teza stawiana przez autora brzmi następująco: "Nie ma jednego oblicza Anny Jantar". To dla niej warto było przeprowadzić wiele rozmów z ludźmi z jej najbliższego otoczenia. Również z tymi, którzy obserwowali rozwój specyficznej symbiozy, jaką było wrastanie w męża, Jarka, i wspólne życie podporządkowane muzyce, komponowaniu, śpiewaniu. Jantar doskonale wiedziała, czego chce. Także w Opolu, które za życia było dla niej nieprzyjazne, by po śmierci wielbić i gloryfikować, potwierdzając jedynie smutną teorię o docenianiu wielkich po ich odejściu. Z Jarosławem Kukulskim żyli na tyle dynamicznie i drapieżnie, że znalazł się czas na każdy rodzaj aktywności, ale przede wszystkim na tę odwołującą się do ich pasji.

Ale małżeństwo to także kompromisy. Wilk zaznacza ten moment, w którym Anna musiała się pożegnać z ambitniejszym rodzajem piosenek, z metafizyką i dekadencją oraz duchem podziwianego brata na studiach polonistycznych. Zamieniła to w sposób subtelny na brzmienie popkulturowe. Zyskała emocjonalną bliskość z publicznością, która zawsze była dla niej tak bardzo ważna. Pewnie dzięki temu żegnało ją na cmentarzu czterdzieści tysięcy osób. Znacznie więcej dostrzegało energię i niepowtarzalną siłę sceniczną, którą zarażała w tak wyjątkowy sposób w czasach trudnych przecież nie tylko dla kariery muzycznej. Tej Jantar z wiadomych względów nie rozwinęła. Być może silna koncentracja na pracy i różnego rodzaju zawodowe problemy zachwiały przez moment małżeństwem Kukulskich i kto wie, jak wyglądałoby życie tego tandemu po 1980 roku, ale to znowu tylko fantazje. Tego w książce Marcina Wilka nie ma. Tezy sugerowane są niezwykle dyskretnie. Wilk przygląda się życiu artystki z kilku różnych perspektyw i to czytelnik wybiera sobie tę dla niego najlepszą. "Tyle słońca" jest książką faktów i niepokojących niejasności. Bardzo silnie osadzoną w życiu Anny Jantar, ale przyglądającą się mu także oczyma innych. Nie wszyscy byli w stanie zrozumieć artystkę. Być może to zasługa bycia zodiakalnym Bliźniakiem - wciąż skłonnym do zmian, wciąż niespokojnym. Jakże bardzo kontrastuje z potencjałem życiowym Jantar jej nagła, bezkompromisowa i szaleńczo niesprawiedliwa śmierć... Marcin Wilk bada wszystkie te odcienie światła, które ta słoneczna i przepełniona optymizmem artystka pozostawiała przez lata w sercach fanów i wszystkich jej bliskich. Zdradza się z tym, że przecież nie przyjrzano się wszystkiemu dość uważnie. Będzie więc przeglądał ubrania Jantar, rozmyślał o rodzajach jej makijażu, sygnalizował momenty trudne i niejasne - jak choćby poczucie bycia na rozdrożu tuż przed tragiczną śmiercią.

"Tyle słońca. Anna Jantar" to dowód wielkiej empatii, dziennikarskiej dokładności oraz obiektywizmu, a także osobiste świadectwo wchodzenia w czyjeś życie z tym specyficznym rodzajem zaangażowania, w którym czai się i ciekawość, i podziw, i niepokój czasem, bo odkrywać można wciąż wiele i są ślady, które się urywają. Lektura w zasadzie dla każdego i wierzę, że będzie czytana. Tym bardziej że zawiera liczne uzupełnienia w postaci zdjęć, z których spogląda na nas kobieta z wielkim apetytem na życie. To, co odebrane, musiało się zawrzeć w niespełna 29 latach. Marcin Wilk pokazuje dynamizm i charakter tych lat. Charakter radosnej i niepokornej wokalistki, kochającej córki, żony i matki.

Brak komentarzy: