Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-11-12

"Dziady" Paweł Goźliński

Wydawca: Czarne/Agora

Data wydania: 28 października 2015

Liczba stron: 456

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Upiory polskości

Paweł Goźliński doskonale wie, że polski romantyzm ma się w świadomości Polaków bardzo dobrze. A raczej to, co z tego romantyzmu chcemy po latach odczytać... "Dziady" to kolejna po "Julu" prowokacyjna historia z romantycznymi ideami w tle. Tym razem rzecz dzieje się współcześnie, ale powraca na przykład kolejna reinkarnacja zgorzkniałego komisarza Langa, który prowadził śledztwo w lipcu 1845 roku i z kart "Jula" przedostał się do "Dziadów" - jednego z najdziwniejszych i najbardziej mrocznych kryminałów, jakie kiedykolwiek czytałem. Pozornie jest przede wszystkim śmiesznie i groteskowo, ale w tej dynamicznej narracji, która rozsadza ramy gatunkowe i czyni z "Dziadów" kontrowersyjną powieść ideową o strukturze dzieła wielkiego wieszcza, mamy do czynienia z bardzo gorzką diagnozą czasów, w których żyjemy, nieświadomi pewnych stałych wpływów. Goźliński rozprawi się z polskością. Bo polskość to prawdziwe życie upiora. I przekonanie, że spiski są wszechobecne, nikt nie jest od nich wolny. To brawurowa opowieść o tym, jak łatwo z polskiego umysłu wydobyć zło i jak sprawnie wciąż manipulujemy romantycznym światopoglądem, by udowodnić nasze duchowe i europejskie cierpiętnictwo. Pytanie zadane na kartach książki nabiera wciąż nowego znaczenia. "Zna pani inny naród, dla którego cierpienie jest tym samym, co pierś matki albo smoczek dla niemowlęcia?". Znamy inny naród, o którym można byłoby napisać tak zaskakującą i tak przejmująco mroczną narrację?

"Dziady" brzmią proroczo i w tym znaczeniu to książka naprawdę przerażająca. Autor bezpardonowo rozprawia się z tym, co zabraliśmy z romantyzmu, deformując to jednocześnie i umożliwiając ideowe zdobywanie "rządu dusz" zwłaszcza w czasach, kiedy cała prawda kryje się w internecie, a w realnym świecie usiłujemy wciąż na nowo odnaleźć te wirtualne ślady naszego człowieczeństwa. Powieść opowiada o zjednaniu sobie zwolenników teorii, że oto nadszedł czas, by zabijać w służbie śmierci. Noc z 31 października na 1 listopada ma być czasem, w którym zginą czołowi polscy literaci. Czy to dlatego, że prawdziwych wieszczów już nie ma? Czy zagadka nieudanej serii zabójstw to efekt sterowania ludzkim uniesieniem na równi z manipulowaniem ideowym, bo dzisiaj tylko odpowiednia idea i zgromadzenie kościelne mogą porwać ze sobą szaleńców? Goźliński dobrze się bawi, kreśląc zawikłane losy służb specjalnych, które działają nadzwyczaj karykaturalnie i nie są w stanie dotrzeć do niejakiego Króla Ducha odpowiedzialnego za nocne zawirowania. Odsiewając ziarno od plew i elementy humorystyczne od ideologicznych, dobrze się jednak nie będziemy bawić, bo "Dziady" przerażą bardziej niż najbardziej wyszukany halloweenowy psikus.

Wszystko zaczyna się od tego, że z jednego z prosektoriów giną trzy trupy. Potem o życie walczyć będzie niejaki Jan Żebrowski, znany pisarz, frustrat i bulimik, skandalista tkwiący w poczuciu życiowego bezsensu. Postrzelony przez szaloną blogerkę modową, córkę pani premier i osobę zmuszającą do matactw w prowadzeniu śledztwa i informowaniu opinii publicznej, walczy o życie na stole operacyjnym, nie odmawiając sobie jednak groteskowego monologu z pytaniem zasadniczym tej książki, a mianowicie o to, kim naprawdę się jest.

Tę pewność zachowuje Sybilla Podhorecka (powraca kolejne nazwisko z "Jula")! Podkomisarz policji ze stołecznej komendy wiedzie życie wypełnione obowiązkami i frustracjami. Los obdarował ją trudnymi dziećmi. Adam cierpi na zespół Aspergera i nie okazuje matce wdzięczności za jej działania podejmowane, by uczynić jego świat spokojniejszym. Teresa już dawno zamknęła się w świecie swego smartfona i kontakty z matką ogranicza do monosylab lub równoważników zdań. Przemęczonej policjantce trosk dokłada jej matka, Celina. Na każdym kroku wyraża rozczarowanie córką. Sybilla jednak daje radę. Koledzy z pracy często wrabiają ją w trudne sprawy, bo wiedzą, że nie odpuszcza. Wyjątkowa erudytka i zagorzała katoliczka - ma własne sposoby na to, jak rozwiązać kryminalne zagadki. Pracując wśród wulgarnych samców z testosteronem w nadmiarze, musi wypracować własny model postępowania. Tym bardziej że na swojej drodze spotyka byłego męża, bezlitosnego dla jej poczynań prokuratora. Model ten okaże się słuszny, gdy Sybilla zmierzy się z zagadką nieudanych morderstw na pisarzach i postacią Króla Ducha, pod którą kryje się ktoś, obok kogo znajdowała się podczas śledztwa... Okazuje się, że do nietuzinkowego śledztwa potrzeba tak niejednoznacznej postaci jak Podhorecka. Ona będzie wiedzieć więcej i za tę wiedzę zmuszona będzie zapłacić...

Wartka akcja, dużo krwi i trupów. Nieoczekiwane zwroty akcji i szaleńcze tempo, za którym możemy nie nadążyć. W wirze wydarzeń ginące tropy i fałszywe ślady. Przyjęcie, na którym zagrożony jest Jarosław Marek Rymkiewicz, i duchowa porada wraz z egzorcyzmami u byłego duchownego, Marka Bieńczyka. Spektakularna akcja służb specjalnych, równie chybiona jak ta znana z doniesień prasowych. Ciągła walka z czasem i z różnego rodzaju upiorami. Tymi, które kazały mordować, a potem zachowywać dla siebie tajemnicę chęci mordu. Paweł Goźliński nie oszczędza czytelników. Każe się śmiać i dziwić. Kiedy dotrze do nas, że momentami to śmiech przez łzy, ujrzymy ten smutny aspekt tej prozy, który opowiada o uwiedzeniu i o tym, z jaką łatwością można skłonić Polaków do wiary w rozdętą romantyczną ideę. Wystarczy zagrać na frustracjach sierot posmoleńskich albo wszystkich tych ksenofobów, dla których poczucie zagrożenia jest stanem stałym - wystarczy jedynie wskazać drogę, po której będzie się kroczyć ku wrogowi.

Wrogów robi sobie sporo sama Sy Podhorecka. Dodatkowo splata swoje ślady ze śladami enigmatycznego transwestyty. Diva Dlo będzie tutaj mistrzem drugiego planu, specyficznym spiritus movens, zaskakująco barwnym bohaterem z tajemnicą, z którą wciąż ucieka. Pogoni i niepewności jest bardzo wiele w tę noc cudów i dramatów, gdy praktycznie wszyscy bohaterowie mierzą się ze swoimi prywatnymi demonami. Goźliński podkreśla, że polskość to życie między jedną fobią a drugą. W miazmatach, których nie można się pozbyć. Pośród obsesji szukających wytłumaczenia w przeszłości. Mesjanizm jest zmanipulowany i wykoślawiony tak samo jak działania stróżów prawa oraz niedoszłych zabójców. Od nas zależy, ile z "Dziadów" wydobędziemy przestrogi, a ile rozrywki.

KUP KSIĄŻKĘ

1 komentarz:

PannaKac pisze...

Nie byłam pewna, czy chcę to przeczytać, ale teraz wiem, że MUSZĘ to zrobić. Wow, dzięki za tę recenzję, serio.