Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2010-04-24

"O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" Haruki Murakami

Ciekawość – tylko ona kierowała mną, gdy zabierałem się do czytania niedawno wydanej, najnowszej książki Harukiego Murakamiego. Tym razem nie mamy do czynienia z mniej lub bardziej mglistą prozą przesyconą do bólu wariacką symboliką, ale z uczciwie i rzetelnie spisanym pamiętnikiem o pasji biegania, pasji życia i pasji tworzenia, co do którego w przypadku japońskiego prozaika można napisać, że jest rozpaczliwą próbą stawiania pytań i tworzenia pretensjonalnych światów przedstawionych z życiowymi mądrościami à la Paulo Coelho. Złośliwości jednak na bok, bo beletrystyka Murakamiego to co innego, a ta książka jest czymś prostym i prawdziwym, przekonującym wyznaniem i opowieścią o przekraczaniu granic oraz walce z samym sobą i swoimi ułomnościami.

„O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” to zbiór tekstów, w których Murakami wychodzi od znaczących dla niego biegów, by opowiadać nie tylko o własnej pasji, ale i o trudnej drodze hartowania ducha. Książka opisuje biegi ekstremalne, jak choćby ultramaraton, ponad 11 godzin w przemierzaniu stu kilometrów. Murakami opowiada także o startach w maratonach, o prywatnym maratonie w Grecji, o treningach i o tym, w jaki sposób bieganie odzwierciedla to, kim jest naprawdę. A pasja będąca głównym tematem książki jest przede wszystkim umiejętnością zdobywania tego, co pozornie niemożliwe do zdobycia. „Zmuszenie się do największego wysiłku, do jakiego jesteśmy w stanie się zmusić przy wszystkich naszych ograniczeniach – oto istota biegania i metafora życia, a dla mnie również pisania”. Autor nadzwyczaj czytelnie podkreśla, że jego sposób życia, mierzenie się z odległościami i słabościami własnego ciała podczas ich pokonywania znajduje się w ścisłym związku z walką, jaką toczy sam ze sobą, kiedy zasiada do pisania kolejnej książki. I tak jak bieganie – samotne i w koncentracji – pisanie jest dla niego czynnością o charakterze ekspiacyjnym, możliwością nawiązania dialogu z samym sobą, próbą charakteru i mierzeniem się z samotnością, będącą dla Murakamiego stanem koniecznym do tego, by świadomie przeżyć własne życie.


„Pisanie powieści i bieganie pełnego maratonu są bardzo do siebie podobne. Pisarz kieruje się zazwyczaj cichą wewnętrzną motywacją i nie szuka potwierdzenia w tym, co widać na zewnątrz”. Murakami pisze także o bodźcach, które warunkują pisanie i o tym, jak różnie mogą być odebrane intencje autorskie i sam efekt końcowy, czyli jego książka. Japoński prozaik kreuje się na osobę skromną, niezależną od opinii innych i w pełni uodpornioną na krytykę. Musi być w jego postępowaniu sporo zdrowego egoizmu, ale jest jednocześnie myślenie Murakamiego o procesie twórczym przejawem lekkiej megalomanii. Tak to odbieram i tak chyba być musi. Kiedy pisarz nadmiernie angażuje się w to, w jaki sposób jego książka zostaje odebrana przez innych zapomina o fakcie, że stworzył ją z jakiejś ważnej wewnętrznej potrzeby i jest ona czasami tak bardzo prywatna, że nie sposób jej zrozumieć.


O czym jeszcze jest ta książka? O ciekawości świata, o prostocie, o inteligencji i spostrzegawczości. O tym, że można cokolwiek osiągnąć, będąc stale w drodze do tego czegoś. Zdobywanie jest dla Murakamiego celem, a każda meta kolejnego biegu jednocześnie następnym startem i wyzwaniem. Ta podzielona na fragmenty opowieść o życiu w ruchu może być symboliczna i uniwersalna jednocześnie. Pewnie że chwilami czytamy o banalnych sprawach, prostych wzruszeniach, pozornie nieskomplikowanych dylematach, jakich pozbywamy się dość szybko. Murakami przekonuje tu jednak właśnie prostotą. I kiedy czytam ten pamiętnik, nie wspominając karkołomnych konstrukcji zdaniowych w jego prozie, widzę człowieka mocno zaangażowanego w to, co robi i tworzącego z głębokim przekonaniem, iż wybiera właściwą drogę.


„Biegnę, więc jestem” – pisze Murakami. Po prostu. To nie tylko książka o pasji. To także opowieść o tym, w jaki sposób ją odnaleźć. I dlatego warta poznania.


Wydawnictwo MUZA, 2010

11 komentarzy:

tomekdursa pisze...

Dzięki temu wpisowi Murakami, który dotychczas w mojej głowie rymował się z tandetną, emocjonalną prozą (przyznaję, wyrok wydałem w zawieszeniu, nie skończywszy żadnej książki) stał się sympatyczniejszy: człowiek, który biega maratony nie może być złym człowiekiem.

Jarosław Czechowicz pisze...

Tomku, człowiek który biega ultramaratony to naprawdę ktoś niezwykły i chociaż Murakamiemu nie wychodzi pisanie (ja dałem mu szansę i przeczytałem aż trzy jego powieści), doceniam tę pasję, którą tak symbolicznie rozpina między startem a metą swoich biegów.

Anonimowy pisze...

Bardzo lubię Twoje recenzje, Jarku (i bardzo chętnie to powtarzam). Natomiast nie zgadzam się z opinią, że Murakamiemu pisanie nie wychodzi. Uważam, że dysponuje on dobrym warsztatem i ma niezgłębioną wyobraźnię, której wytwory nie muszą jednak przemawiać do wrażliwości każdego z nas. Światy, które mnoży są specyficzne, zgodzę się, ale wydaje mi się, że zachwyt nad nimi nie ma wiele wspólnego z talentem autora, a bardziej wiąże się z preferencjami i oczekiwaniami czytelników. Pozdrawiam, Iza.

tylkodlam pisze...

Witam;)
"To nie tylko książka o pasji. To także opowieść o tym, w jaki sposób ją odnaleźć" - ładnie to wygląda w recenzji;) ale oboje wiemy, że nie jest to prawdą. Pasją można zostać genetycznie obciążonym lub się nią zarazić. Pasja zniewala, ale i uciekawia człowieka w oczach innych. To tylko komentarz więc nie będę się zbytnio rozkręcał;)))
Pozdrawiam
ps osobiście lubię Murakamiego

ada pisze...

Murakamiemu nie wychodzi pisanie? Nie mogę się zgodzić z taką opinią- jego styl nie musi się podobać, może wydawać się nawet nieco infantylny ale i tak jest to proza światowej klasy. Polecam recenzowaną książkę wszystkim biegającym :) bo w sumie oni będą nią najbardziej zachwyceni

2lewastrona pisze...

no juz porównanie Murakamiego do Coelho to chyba lekka przesada....

Zosia pisze...

Ale z tym Coehlo to przegiąłeś Jarek (czytałeś jakąś jego książkę w ogóle?). Ja rozumiem, że ma być efektownie i oryginalnie, ale z cały szacunkiem jeden z drugim nie ma nic wspólnego

Kala pisze...

Ciekawa recenzja - zachęciłeś mnie do sięgnięcia po tę książkę. A co do książek Murakamiego, to moim zdaniem nie jest aż tak źle :)

Paweł Antoni Pakuła pisze...

"Człowiek który biega nie może być złym człowiekiem" (komentarz Tomka) - mi jako biegającemu bardzo miło się czyta taką opinię. Prawie zawsze w spotykałem się z mniej lub bardziej życzliwymi ludźmi ale tu też bywa różnie. Zwłaszcza wtedy, (czyli teraz) gdy coś staje się modne, bardziej popularne, bardziej masowe. Tak właśnie jest z bieganiem. W moim odczuciu środowisko bardzo życzliwe lecz wyjątki od reguły też bywają.

Żadnych książek Murakamiego nie czytałem choć wiem, że od kilku lat jest w Polsce bardzo popularny. Dziś zamówię w księgarni pierwszą. Właśnie tę o bieganiu.

Pozdrawiam

p.s. Zapraszamy (My biegacze) do biegania z nami. Wiosna - pora piękna w sam raz na rozpoczęcie przygody z tym sportem. Można na własnej skórze sprawdzić, czy aby Murakami się nie myli... :)

Anna Liwia pisze...

O, jak miło, wlasnie to u siebie mam i czytam :) a btw trafiłam do Ciebie poprzez Lato Polarne, które właśnie skonczyłam czytac i ciekawa jestem opinii innych Czytelników. Nie ma to jak zbieżnosc lektur :) Pozdrawiam!

brzozowicz pisze...

Jak można formułować opinie o książkach nie przeczytawszy żadnej?
żenujące..