Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2014-06-22

"Pięć okien z widokiem na Szanghaj" Tash Aw

Wydawca: MUZA

Data wydania: 18 czerwca 2014

Liczba stron: 510

Tłumacz: Jan Dzierzgowski

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det: 39,99 zł

Tytuł recenzji: W wielkim mieście...

Imponujący Szanghaj jest głównym bohaterem tej książki. Niemym, ale jednocześnie mówiącym o sobie wszystko ustami tych, którzy przybywają doń, wierząc w osiągnięcie sukcesu na miarę miasta będącego wizytówką nowoczesnych Chin. Tash Aw skreślił panoramiczną historię obyczajową, której nadał symbolicznego znaczenia o tyle, że opowiada o zdobywaniu wielkiego miasta przez biednych ludzi z prowincji, jakie ma miejsce na całym świecie i odbywa się bardzo podobnie. Jest jednak powieść Awa zdecydowanie zakotwiczona w chińskiej kulturze i życiu społecznym. Szanghaj - wizytówka kraju, który nie zazdrości Zachodowi i który sam wyznacza własne wzorce doskonałego życia. Takiego, którego nie doświadczyli wszyscy ci, co z nadzieją i przede wszystkim z naiwnością wkraczają do nowoczesnej metropolii wierząc, iż znajdzie się w niej dla nich miejsce.

"Pięć okien z widokiem na Szanghaj" to nie tylko historia ludzi, którzy żyjąc wedle podręcznikowych porad, wykuwają swój sukces i przeżywają gorycz porażek. To przede wszystkim opowieść o tych, co pędzą bezwzględnie w stronę przyszłości, wciąż jednak fatalnie zanurzeni w czasie minionym, jaki odciska na ich duszach znamiona na całe życie. Bezradni, zagubieni, walczący, hardzi. Uparci, zdeterminowani, nastawieni na sukcesy i ufni w siłę swoich możliwości, jakich nie dała im malezyjska prowincja. Sprytni, zrozpaczeni, mściwi i samotni. Tash Aw zbliża nas do tych, którzy nikomu nie pozwalają na to, by zajrzeć w ich zagubione dusze. Wyraziści i ciekawi, choć irytujący chwilami i zaskakująco lekkomyślni. Przeglądający się w innych, ale sami dla siebie niewyraźni. Kwestionujący swą tożsamość i usiłujący tworzyć nową. Bohaterowie książki, która opowiada o chińskim oknie na cywilizowany świat - tyleż pasjonującym, co przede wszystkim bezwzględnym.

Phoebe Chen Aiping wie, czego chce. Przede wszystkim zerwania z malezyjską prowincją. Skoro przypadkiem znalazła się w Chinach, za cel obiera sobie Szanghaj, bo tam można osiągnąć wszystko. Marzenia mieszają się z lękami, gdy Phoebe ryzykuje wiele, aby zdobyć pozycję. Być kimś. Przecież jest lepsza niż inne, może więcej i wielkie miasto doceni jej przedsiębiorczość. Phoebe będzie gotowa przybrać inną tożsamość, by uszczknąć odrobinę szanghajskiego szczęścia. Nie zdaje sobie sprawy, że jej poświęcenie przyniesie przede wszystkim gorycz, ale nie dlatego, iż nie osiągnie swoich wielkich celów... Bohaterka znajduje pracę w spa Yinghui Leong. To tylko jeden z zakładów pod jej pieczą. Szanghajska bizneswoman doskonale radzi sobie w kryzysie, ale nie wystarczają jej ekskluzywne butiki, sklepy z odzieżą czy linia kosmetyków. Yinghui, która boryka się z problemem stylu, podejmuje ryzyko inwestycji pod wpływem uroczego Waltera Chao. Jej zaplanowane co do minuty życie, którego jedynym celem jest praca, zacznie się zmieniać w sposób, jakiego Yinghui nie przewiduje. Wszystko ma za to zaplanowane Walter. Enigmatyczny bogacz-filantrop. Autor poradników o tym, jak osiągnąć sukces. W relacjach z kobietami wycofany. Jednocześnie emanujący pewnością siebie. I mściwością, bo Walter Chao ma za co i na kim się mścić... Niczego natomiast od życia nie oczekuje już Justin Lim. Do niedawna zajmował się świetnie prosperującym biznesem rodzinnym. Po bankructwie firmy nareszcie czuje się wolny; od zobowiązań względem rodziny i od udawania tego, kim nie jest. Trudno jednak Justinowi zrozumieć, jaki jest tak naprawdę. Izoluje się od świata podobnie jak Gary Gao. Niegdyś znany piosenkarz, dzisiaj upadła gwiazda, która nie radzi sobie z emocjami. Wcześnie osierocony i doświadczony przez los, dopiero po okresie medialnego szaleństwa na jego punkcie, odkrywa prawdziwą pustkę, którą chce zapełnić inaczej niż poprzez picie czy oglądanie zakazanych w Chinach stron pornograficznych...

Dosyć szybko zorientujemy się w zależnościach między niektórymi bohaterami. Przeszłość mają podobną, choć w gruncie rzeczy każde z nich inaczej starało się dokonać zmian w życiu. Łączy ich świadomość, że życie w Szanghaju to desperacka próba wymazania z pamięci upokorzeń sprzed lat. Zagubieni w wielkim mieście radzą sobie z jego bezwzględnością na różne sposoby. Walter niczego się nie boi. Justin i Gary dają się pokonać, grzęznąc w poczuciu bezsensu i pustki. Kobiety, czyli Phoebe i Yinghui, walczą i nie poddają się. Każde z nich wydaje się osobną jednostką, ale jednocześnie boleśnie mocno zakotwiczeni są w innych. Poznajemy ich oczekiwania i przewidywania względem ludzi, jacy staną na ich drogach. Co pomyślą? Jak ich odbiorą? Jak zareagują na szczerość i czy w relacjach z innymi w ogóle warto być szczerym?

Tash Aw opowiada o życiu w swoistej pułapce, w jaką wpędza się, wybierając to, a nie inne miejsce. Szanghaj jest wyzwaniem. "Miasto czeka, by przekonać się, jak daleko się posuniesz, by zdobyć to, czego chcesz, i jak długo jesteś gotów czekać". Nie ma litości dla przegranych. Jest fascynujący, ale bardzo groźny. Stwarza wiele możliwości, lecz potrafi też na wiele sposobów pogrążyć. Ta książka ukazuje nam chińską mentalność nastawioną na zysk, sukces i piękno zdobywane za wszelką cenę. Ludzi wpatrzeni w blackberry, zapracowani, żyjący dniem jutrzejszym i odrzucający egzystencjalną zadumę (znamienna scena wymiany opinii na temat Sartre'a, którego czyta jedna z bohaterek). To żyjące ślady Szanghaju na jego ulicach. To niespełnione w marzeniach i planach samotne atomy, które już dawno zapomniały, czym jest bliskość, bo trzeba się jej wyrzec, Szanghaj jej nie znosi. Współczucie? Owszem, można podesłać większą sumkę na ofiary trzęsienia ziemi w Syczuanie, ale w stosunku do równych sobie współczucia nie ma, bo nie będzie partnerskiego układu, w którym zawsze chodzi o to, by coś zdobyć.

Powieść Awa to także zbiór mniej lub bardziej dydaktycznych sentencji o tym, czym są współczesne Chiny.  Jedna z nich, warta przytoczenia, brzmi następująco: "W tym kraju nieprawdopodobne miało tendencje do stawania się rzeczywistością. Trzeba więc uwierzyć w niewiarygodne". Piątka bohaterów książki przez pewien okres swojego życia jest przekonana o tym, iż właśnie przekracza granice niemożliwego. Każde z nich za złudzenia zapłaci swoją cenę, ale najciekawsze jest to, w jaki sposób Tash Aw ukazuje proces mistyfikowania rzeczywistości. Tytuły rozdziałów to imperatywy, jakie przyświecają zagubionym w swych dążeniach ludziom, co chcieliby mieć kogoś obok siebie, ale w gruncie rzeczy piekielnie się tego boją. Boją się, gdyż sami muszą uwierzyć w kłamstwa, by poddać się iluzji szczęśliwego życia. Można być bowiem w Szanghaju pięknym i bogatym, ale niewielu jest w stanie odnaleźć zadowolenie z życia. Ceną za unikanie bezwzględnego pędu ku sukcesowi może być różowa piżama Hello Kitty i depresja w maleńkiej kawalerce, ale moim zdaniem bohaterka, którą określa powyższe, wzbudza największą sympatię czytelnika.

"Pięć okien na Szanghaj" - opowieść o nadziejach i determinacji, o bolesnych rozczarowaniach i o tym, jak bardzo kryjemy się przed światem zawsze wtedy, gdy chcemy go naprawdę zdobyć.


PATRONAT MEDIALNY

1 komentarz:

Kosmetykove Love pisze...

Właśnie zasiadam do czytania:)