Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2016-02-08

"Najlepsza książka na świecie" Peter Stjernström

Wydawca: Świat Książki

Data wydania: 13 stycznia 2016

Liczba stron: 358

Tłumacz: Emilia Fabisiak

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 34,90 zł

Tytuł recenzji: Wokół pisania i wydawania

Peter Stjernström ma duże poczucie humoru. Napisał bardzo zabawną autotematyczną powieść. Granice między realnym a zmyślonym zacierają się w niej tak samo jak w świadomości twórców - wyraźnych bohaterów pierwszego planu. "Najlepsza książka na świecie" to rzecz o rywalizacji i o tym, jakie cechy odkrywamy w sobie, kiedy jesteśmy zmuszeni z kimś konkurować. To książka o samym procesie pisania oraz licznych jego uwarunkowaniach. O autorach uwięzionych w sobie. Pochylonych nad własnymi słowami, ale też wiecznie skoncentrowanych na własnych przeżyciach. To też powieść o tym, czym tak naprawdę jest pisarska wolność, na którym szczeblu marketingowej drabiny stoi twórca książki, jak działają wydawnictwa i kto komu w różny sposób potrafi dokopać. Bo w literackim światku jest jak w każdym innym - zawiść, intrygi, konspiracje, manipulacje i ta zawsze widoczna ludzka cecha, którą jest potrzeba uwielbienia.

Pomysł napędzający fabułę jest tyleż irracjonalny, ile zaskakująco bliski pożądaniu wszystkich tych, dla których książka to przede wszystkim towar do sprzedania. Dwaj autorzy rozprawiają o koncepcji prozy totalnej. Zawierającej w sobie elementy każdego gatunku, wartkiej i porywającej. Czy można napisać bestseller, łącząc w sobie to, co pozornie niemożliwe do połączenia? Czy można w ogóle przewidzieć sukces komercyjny książki, kiedy sami wydawcy nigdy do końca nie wiedzą, co rozejdzie się po rynku w największych nakładach? Tytus Jensen i Eddie X chcą sławy, wysokich nakładów, uwielbienia czytelników i mocnej pozycji gracza, który będzie mógł dyktować swoje warunki wydawcy. Rozprawiają o genialnym pomyśle. Obaj przyjmą go z takim zapałem, że gotowi będą natychmiast przekuć ideę w czyn. Tymczasem droga ku temu wygląda u każdego z nich zupełnie inaczej. Bohaterów Stjernströma zdecydowanie więcej dzieli niż łączy. A jednak obaj uwierzą, że stworzenie tej najlepszej książki odmieni nie tylko ich życie, ale także życie czytających. Bo takiej lektury szwedzki czytelnik jeszcze nie poznał! Jak ją jednak napisać?

Tytus ma na swoim koncie już dwadzieścia książek. Jego ugruntowana pozycja jest jednocześnie wyzwaniem dla młodszego Eddiego X. Eddie zajmuje się poezją i lansowaniem w mediach. Od początku widzimy, że jego nieszczere zachwyty względem Tytusa to nieudane próby uchwycenia tej manii wielkości, w której tkwi egocentryczny Jensen. Młody poeta ma jednak plan na siebie. Jest pełen charyzmy i zdobywanie zainteresowania publiczności przychodzi mu dużo łatwiej niż jego starszemu koledze. Świeżość pomysłów wydaje się mocno kontrastowa wobec zamierzeń twórczych autora od lat osadzonego już na rynku wydawniczym. Tymczasem zagadką pozostanie dla nas to, który z nich tak naprawdę przepełniony jest innowacyjnymi pomysłami. Bestseller zacznie powstawać, ale jaka będzie droga jego tworzenia? Który z twórców wygra mozolną gonitwę za sławą warunkowaną przez słowa ułożone w porządku wyjątkowo oryginalnym i równie wyjątkowo zajmującym?

Śledzimy głównie poczynania Tytusa. Wydawca obwarowuje go bardzo surowymi zasadami, wedle których proces twórczy ma być inny niż zazwyczaj. Przede wszystkim chodzi o zerwanie z nałogami. Jensen otrzymuje bowiem laptop uruchamiany alkolockiem. Tylko w stanie pełnej trzeźwości można zapisywać kolejne strony dokumentu tekstowego. Nasuwa się skojarzenie, że takie zabezpieczenie przydałoby się wielu wizjonerom przekonanym o tym, że pod rozmaitym wpływem tworzą rzeczy zmieniające świat. A Tytus chce zmienić przede wszystkim siebie. Pisanie tej najwspanialszej z książek musi okupić wyrzeczeniami. Podejmuje się wielu ekscentrycznych działań, aby trzymać w ryzach proces twórczy. Zbieranie materiałów będzie go zmuszało między innymi do zbudowania filozofii pizzy czy zapoznania się z tajnikami enigmatycznej multiterapii. Pomoże też kontemplowanie Dalego i nabieranie dystansu do siebie. Bo Tytus Jensen chce tę książkę napisać zupełnie inaczej niż pozostałe.

Peter Stjernström tworzy dość zjadliwą satyrę na rynek wydawniczy. Rozprawia o kondycji pisarza oraz strukturze wydawnictw. Jest to bowiem powieść o różnych rodzajach drapieżności. Zdeterminowany jest twórca, ale i ktoś odpowiedzialny w znacznej mierze za sukces i zysk. Relacje twórcy oraz wydawcy Stjernström nakreśla bardzo wyraźną kreską, nie stroniąc od wielu dowcipnych sytuacji, w których obie strony mogą się przejrzeć niczym w krzywym zwierciadle. Kiedy Tytus Jensen zorientuje się, że dzieło jego życia jest zagrożone, podejmie kroki mające na celu wyśledzenie tego, kto chce pokrzyżować jego plany. Czy jest to Eddie X? Czy obaj nie tańczą jakiegoś mrocznego danse macabre wokół cieni samych siebie stworzonych na potrzeby promocji i istnienia w świadomości odbiorców?

"Najlepsza książka na świecie" to wartka fabuła i nieprawdopodobne zwroty akcji. Jest śmiesznie i strasznie. Czasami tragikomicznie. Nic nie jest tutaj tym, czym się wydaje. Sam autor puszcza do nas oko i każe traktować tę opowieść z wyraźnym dystansem. A jednak sporo prawdy tkwi w tym pozornie przede wszystkim dowcipnym tekście. Stjernström prezentuje anatomię sławy. Ona zniewala i frustruje, ale z drugiej strony jest motorem napędowym działań przekraczających możliwości działającego. Tytus Jensen po raz pierwszy skonfrontuje się sam ze sobą, samotnym bytem wstukującym litery do pliku tekstowego. Ta konfrontacja przyniesie zaskakujące efekty. Najpierw będzie nerwowo i mocno paranoicznie, by po pewnym czasie zmiana zapisała się na trwałe przede wszystkim w świadomości twórcy.

To książka dla wydawców i wszystkich pisarzy - oczywiście dla tych, którzy mają do siebie i swoich dokonań duży dystans. To książka także dla wszystkich tych, których interesuje, czym są blurb albo research i jaki procent ceny okładkowej trafia do kieszeni piszącego. Stjernström napisał przede wszystkim o tym, w jaki sposób człowiek mierzy się z prawdziwym wyzwaniem. Co nas czeka w momencie, w którym musimy zacząć myśleć i działać zupełnie inaczej, niż nauczyliśmy się tego przez lata. Dynamiczna proza przykuwająca uwagę od pierwszej do ostatniej strony. Lekka, ale i wieloznaczna. Opowiada o artystycznej rywalizacji, ukazując ją przede wszystkim jako symbol pewnych interakcji społecznych. Ciekaw jestem, czy autorowi zależało na dużym nakładzie. Cieszę się, że książka ta trafia do polskiego czytelnika. To sukces, gdy pisanie o pisaniu staje się eksportowanym towarem wydawniczym. Peter Stjernström ironizuje, ale przede wszystkim ukazuje w różnym świetle to, co nazywane jest po prostu ludzką ekscentrycznością. Książek ujawniających tak ciekawe poczucie humoru autora chciałoby się czytać więcej.

1 komentarz:

Meg Sheti pisze...

Tytuł jest genialny, nie ma co :D

Bookeaterreality