Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2016-09-26

"Poruszona mapa. Wyobraźnia geograficzno-kulturowa polskiej literatury XX i XXI wieku" Przemysław Czapliński

Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Data wydania: 8 września 2016

Liczba stron: 420

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 44,90 zł

Tytuł recenzji: Literatura i geografia

Najnowsza książka Przemysława Czaplińskiego jest inspirująca i ponura. Inspirująca, dlatego że geografię potrafi połączyć z literaturą, granicom rzeczywistym nadać znaczenia sytuowane przez rozmaite narracje i wyznaczyć terytoria państw granicami wyobraźni piszących. Inspirująca, bo ukazująca specyficzną kondycję Polski w narracyjnych kontekstach na przemian kwestionujących nasz współudział w kulturze którejkolwiek części Europy i sankcjonujących ją jako tę, która poszukuje zakotwiczenia na mapach geograficznych oraz mentalnych. Ponura przede wszystkim przez to, że obrazuje bardzo wyraźnie problem Polski, która przygląda się w swych narracjach innościom. Poszukiwania trwałego sojuszu i znalezienie się na mapie wraz z innymi, których obserwujemy uważnie, lecz przez pryzmat polskich lęków, traum, stereotypów i ogólnej bezradności, kończą się fiaskiem. Polska, której złożoność wyraża literatura, nie zakotwicza się w żadnym z kierunków geograficznych. Wiecznie w opozycji i w kondycji bojowej względem Wschodu. Oddalająca się od struktur demokratycznych Europy (z różnych względów). Fasadowo zintegrowana z krajami Południa – od Czech po Rumunię. Zazdrośnie spoglądająca na Północ, gdzie doszukuje się przede wszystkim pęknięć w tej nad wyraz rozwiniętej nowoczesności. Czapliński – analizując przede wszystkim literaturę i w jej imieniu wypowiadając kolejne tezy – zakłada, że gdyby Unia Europejska się rozpadła, Polska byłaby pozostawiona sama sobie. Nie umiemy się zintegrować, nie umiemy pojąć tego, co odmienne, czy wciąż rozpaczliwie usiłujemy znaleźć definicje swoich przynależności budowanych zazwyczaj w opozycji, a nie na zasadzie odnajdywania podobieństw? Głos oddany jest różnym narracjom, które na przełomie XX i XXI wieku powiedziały nam o poluzowaniu się więzi w Europie więcej niż niejeden traktat, organizacja, przynależność państwowa czy szeroko pojęta polityka. Rzecz zatem wymaga uwagi i zainteresowania.

Czapliński dzieli rozważania na cztery części, porządkując je kierunkami, ale jednocześnie zaznaczając, iż oś skomplikowanych układów zależności europejskich przesuwa się z poziomu oraz dychotomii Wschodu i Zachodu do pionu, w którym bogata Północ rozpościera przez biedniejszym Południem perspektywy, których nie można zdobyć, ale trzeba starać się je zrozumieć. Główna teza, przypominana ponownie gubiącym się w dygresjach (jest ich sporo), stanowi fundament rozważań literaturoznawcy o tym, jakie granice tworzy, a jakie niweluje mnogość polskich narracji zawsze zorientowanych na jakiś kierunek. To książka o sankcjonowaniu i kwestionowaniu przynależności. Eseistyczna rozprawa z tym, gdzie naprawdę przynależymy i co określa tę przynależność. Istotne jest zdanie pojawiające się pod koniec rozważań. Mieszkamy w mniej lub bardziej rozbudowanych opowieściach, nie zaś w obiektywnych i fizycznie opisywalnych przestrzeniach. Przemysław Czapliński dokonał subiektywnego wyboru i przyjrzał się narracjom, w których zamieszkaliśmy albo z których wyrośliśmy. To będzie podróż erudyty zadziwionego tymi tropami, które wciąż komplikują nam widzenie świata, wciąż nakazują europejskiej mapie drżeć. Wciąż też stawiają pytania o to, kim jesteśmy, poprzez kontekst, nie poprzez rodzimą tradycję.

Znamienne jest to, jak dużo miejsca autor poświęca konkretnym kierunkom wycieczek narracyjnych, bo widzimy wyraźnie, które z nich bardziej go interesują. Rozważania o Wschodzie egzemplifikowanym przez Rosję zajmują więcej miejsca niż analiza narracji dotyczących Południa czy Północy. To nie jest chyba kwestia tego, że o Wschodzie napisano dużo więcej niż o innych kierunkach. Rosja i Polska wydają się połączone wiecznym kryterium zależności. Czapliński zastanawia się nad tym – i pyta o to konkretnie – jaki projekt cywilizacyjny dla Polski wyłania się z bardzo różnorodnego opisywania Rosji. Materiału literackiego do analizy jest pod dostatkiem. Bliskość i obcość jednocześnie zaznaczają teksty różnych perspektyw. Czapliński prezentuje figury wizytatora, zbieracza i tropiciela, fantastę. Pozycjonowanie się wobec Rosji jest znamienne, bo widzimy Wschód bardzo różnych perspektyw. Ryszard Kapuściński ogląda go z lotu ptaka, Krystyna Kurczab-Redlich z perspektywy ulicy. Jacek Hugo-Bader wnika w rosyjską tkankę jako włóczęga. Mariusz Wilk chce wejść głębiej za pośrednictwem języka. Rosja i Wschód okazują się tekstem. Wielowątkowym, wielopłaszczyznowym, charakteryzującym się lękiem pomieszanym z ciekawością. Mniejszym lub większym zaangażowaniem w to, jak chce się opisać Wschód i który jego aspekt wydaje się najważniejszy. Najciekawsze jest jednak wyobrażanie Rosji. Historie alternatywne – takie jak te, które stworzył Jacek Dukaj w „Lodzie”. Sposoby opisywania Rosji to perspektywy projektowania roli i pozycji Polski – w Europie oddalonej od Wschodu i jednocześnie silnie z nią związanej. To najbardziej żywa, dyskusyjna i przede operująca szeroką perspektywą badawczą część książki. Z pozostałymi jest już trochę inaczej.

W polskich narracjach o Zachodzie Czaplińskiego interesuje piśmiennictwo wciąż utrudniające komunikację polsko-niemiecką z tym wojennym odium kształtującym wciąż na nowo widzenie Niemca jako człowieka, który winien nam zadośćuczynienie. Analizując twórczość Szczypiorskiego czy Chwina, autor zaznacza płynność relacji i komunikacji polskich twórców z zachodnim światem ogniskującym się na tym, co niemieckie. To nie tylko analiza książek, które denazyfikują czy demilitaryzują Niemca. Czapliński wchodzi dużo głębiej. Szkoda, że relacje narracyjne nie zostały w swym zarysie poszerzone o wartościowe książki Magdaleny Parys czy „Berlinawę” Dawida Kornagi.

Południe to skupienie się na relacjach – w różnych kontekstach – między sąsiadami, z którymi wiele nas dzieli (Czechy obrazowane przez Mariusza Szczygła) i łączy to, z czego nie do końca możemy być dumni (Węgry widziane w narracjach Krzysztofa Vargi). Tutaj Czapliński podkreśla wyraźnie dramat braku prawdziwych narracji przynależności. Część poświęcona Południu jest nie tyle najbardziej przygnębiająca, ile wzbogacona o szerszy kontekst – ideę środkowoeuropejskości, w której liczy się waga tożsamości lokalnej, ale którą też rozsadza dość ambiwalentny stosunek do Zachodu. Najmniej wyraźna i nie tak bardzo pogłębiona jak wcześniejsze części jest ta zbierająca eseje na temat Północy. W moim odczuciu wkrada się tam pewien brak dyscypliny myślowej badacza, w związku z tym rozważania o narracjach dotyczących Północy nie dość, że zawężają się do perspektywy szwedzkiej, to jeszcze niebezpiecznie wybierają gdzieś poza myślowy azymut Czaplińskiego. Ważna książka Grażyny Plebanek dotycząca kondycji polskiego emigranta w Szwecji doczekuje się jedynie wzmianki. Rozważania opierają się przede wszystkim na twórczości Macieja Zaremby i Bronisława Świderskiego… przenosząc czytelnika w rejon wykładni interpretacyjnej skandynawskich kryminałów.

„Poruszona mapa” to interesujące studium przemian, które zachodzą gdzieś poza albo ponad geograficznymi granicami. To książka udowadniająca, że nie tylko literatura, ale także geografia jest pisaniem. Przemysław Czapliński wybiera książki, które poddaje analizie przede wszystkim metodologii opisu zjawisk ścierania się tego, co inne, i pozornego asymilowania tego, co zbliża między granicami. Miejsce Polski literatura kreśli niejednoznacznie i z trwożliwą niepewnością. Ta książka – z dodanymi cytatami często z mediów – ma być polifonicznym obrazem zmiennej rzeczywistości i wciąż zmieniających się kontekstów, które każą nam deklarować się na konkretnej osi i opowiadać w opozycji do danego kierunku. Czapliński przesuwa linie podziału i kreśli także linie porozumienia. Literatura okazuje się świetnym przewodnikiem po czasach niestabilności, w którym zmieniają się sojusze i zmienia się także polska tożsamość narodowa. Jesteśmy ciekawi innych i szukamy pośród nich własnego miejsca czy też rozpaczliwie izolujemy się, nie mogąc pojąć żadnej z obcych perspektyw patrzenia na rzeczywistość? To książka o dzisiejszych przemianach, po którą powinien sięgnąć przede wszystkim ten ogromny procent nieczytających Polaków. Bo to rozprawa wyrosła z troski o nas samych i z szacunku do literatury, która zawsze dąży do uczciwego i szczegółowego wyrażenia wątpliwości, zadziwień i ciekawości tego, co inne.

Brak komentarzy: