Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2016-11-22

"Podróżowanie z Beniaminem" Martin Vopěnka

Wydawca: Dowody na Istnienie

Data wydania: 19 września 2016

Liczba stron: 272

Tłumacz: Elżbieta Zimna

Oprawa: miękka

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Ojciec i syn

Czeski autor, zupełnie nieczeska książka. Martin Vopěnka odczaruje w niej Pragę. Miasto nie jest magiczne, staje się źródłem opresji. Z Czech trzeba się wydobyć, by zrozumieć istotę życia, zadać o nie właściwe pytania, skonfrontować się ze wspomnieniami oraz pragnieniami. „Podróżowanie z Beniaminem” to książka opowiadająca o fundamentalnych deficytach w duszy każdego człowieka. Takich, których istnienie obnaża często śmierć bliskiej osoby. Każdy z nas może wówczas stanąć przed niepowtarzalną szansą, aby zdefiniować istotę życia ponownie. Wydobyć z niego to, co naprawdę wartościowe. Odrzucić brzemię konieczności, rytuałów i obowiązków. Spojrzeć na ulotność egzystencji. Tylko od nas zależy, czy wówczas, w tej traumatycznej dla nas chwili, podejmiemy się wewnętrznego rachunku sumienia. U Dawida, bohatera książki, egzystencjalne rozliczenie idzie w parze z przemierzaniem Europy. Vopěnka konstruuje swoją powieść przewrotnie. Każe się dziwić nieodpowiedzialności ojca, który naraża straumatyzowanego śmiercią matki syna na niebezpieczeństwa podróży w nieznane. Zmusza do zastanowienia nad tym, czy nie są nam tu serwowane truizmy i banały pod płaszczykiem urokliwej fabuły z bardzo plastyczną narracją. Nie. To naprawdę świetna książka. O przemierzaniu przestrzeni, ale przede wszystkim o bliżej niesprecyzowanym obszarze zwanym „Nieznane”. W nim każda forma tożsamości ludzkiej będzie możliwa i żadna nie będzie konieczna. Do czego doprowadzi wędrówka osamotnionych – ojca i syna?

Dawid czuje ulgę po śmierci żony, choć z trudem przychodzi mu przyznanie się do tego. Trudne były domowe relacje z labilną emocjonalnie kobietą, która tonęła w smutku, nie dając możliwości zrozumienia swoich decyzji. Mężczyzna trzyma za rękę ośmioletniego syna, stoją nad trumną kogoś, kogo dziecko nie może opłakać, bo nie pojmuje ogromu pustki po mamie, a dorosły nie jest w stanie naprawdę jej żałować. Dla Dawida skończył się pewien męczący etap życia. Dla Beniamina otwiera się przestrzeń ryzykownego zagubienia. Vopěnka doskonale oddaje świadomość dziecka skonfrontowanego zbyt wcześnie z czymś absolutnie ostatecznym – z odejściem osoby, którą kochał i która porządkowała jego świat. Dziś tym porządkowaniem musi zająć się ojciec. Musi oswoić Bena z pustką i pokazać mu, że wciąż ktoś go kocha. Kocha bezwarunkowo i z całą mocą. Ten ktoś był oddalony od matki, ale stale czujny wobec dziecka. Nie może mu teraz pozwolić na wyobcowanie. Wie, że musi mu poświęcić czas i uwagę. Dochodzi do wniosku, że doskonałym sposobem na złagodzenie bólu będzie niezwykła podróż. Oswajanie tego, co Nieznane. Odkrywanie siebie we wzajemnych relacjach połączonych wspólnym celem. Dziecko będzie szukać ukojenia i miłości. Dorosły przede wszystkim sensu. Gdzieś z dala od prozy życia, która warunkowała jego działania i myślenie. Rozpoczyna się niezwykła przygoda. Ojciec i syn nie będą mieć pojęcia o tym, jaki będzie jej finał. Nie wszystko da się doskonale zaplanować. Ucieczka z Czech będzie miała swoje konsekwencje. Czym okupiona zostaje potrzeba odnalezienia wewnętrznej wolności? Martin Vopěnka usypia naszą czujność, by zadziwić i zaskoczyć w miejscu, w którym już wszystko rozumiemy, wszystko wiemy. „Podróżowanie z Beniaminem” będzie jednak przede wszystkim narracją zagadek. Książką stawiającą wiele pytań retorycznych oraz takich, na które odpowiedzi są zawsze trudne i niewygodne.

Ta powieść drogi odsłania nam oblicza Europy, które z jednej strony dobrze znamy, z drugiej jednak – nie jesteśmy tego wszystkiego tak bliscy jak wędrujący, czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi, bohaterowie. Vopěnka portretuje Stary Kontynent jako przestrzeń, w której równie szybko można się zagubić, co odnaleźć pośród inności. Nie jesteśmy pewni, dlaczego Dawid staje się wędrowcem (nie podróżnikiem). Chce sobie przypomnieć wszystko to, co może mieć stałą wartość, czy może doświadczyć czegoś nowego? Na pewno chce zaznać bliskości z synem na innych niż dotychczasowe warunkach. Nie chodzi tylko o porzucenie Pragi, wyjazd z mieszkania przypominającego o zmarłej. Chodzi o nakreślenie wspólnego azymutu i taki rodzaj zależności, który sprawi, iż wędrowcy poczują tylko bliskość samych siebie. Beniamin przyjmuje wszystko z dziecięcą ufnością, ale pojawiają się przecież pytania o zmarłą matkę, domaganie się jej obecności czy próby zaakceptowania, że śmierć jest czymś absolutnie nieodwracalnym. Zagubienie Bena to przede wszystkim dziecięce wątpliwości, które zawsze może rozwiać mądry, odpowiedzialny ojciec. Czy Dawid jest kimś takim? Pytając o celowość swojego istnienia, nie kwestionuje jednocześnie praw Beniamina do bycia wśród innych bliskich mu członków rodziny?

Vopěnka opowiada o męskich relacjach w trzech pokoleniach. Ważna jest postać nieobecnego dziadka Bena, ojca Dawida. Niezwykle istotne jest to, w jaki sposób autor nakreśla najpierw szorstkość, potem niezwykłą czułość w tym, co łączy ojca z synem. Dawid nie chce być dla swego dziecka kimś takim, kim był dla niego ojciec. Chce porwać Bena, zabrać go światu. W tym świecie jest też zaborczy dziadek. Ktoś, kto nie godzi się na podróż. Ktoś, kto okupi ją w sposób zaskakujący i Dawida, i Bena. Bo każdy dorosły mężczyzna w tej historii musi rozprawić się ze swoim egoizmem. Wrażliwość Beniamina idzie w parze z odkrywaniem rzeczywistości wokół dziecka – innej niż ta praska, ograniczona do obowiązków i czasu wolnego. Okaże się, że wakacje nie będą wystarczającym czasem dla ojca i syna. Żaden z nich nie wróci do swoich obowiązków i do tego, co porządkowało życie przed dramatycznym odejściem żony i matki.

Martin Vopěnka opowiada o tym, w jaki sposób biały, syty Europejczyk poszukuje definicji ludzkiego losu. Odrywa Dawida od wszystkiego, co w mniejszym lub większym stopniu określało jego dotychczasową tożsamość. Zmusza go do tego, by być ojcem w zaskakująco nowej roli. Prawdziwym opiekunem i przewodnikiem. Kimś, dzięki komu Nieznane będzie przestrzenią doznań niesamowitych, dotychczas niepoznawalnych. To też nostalgiczna opowieść o bezradnym buncie wobec śmierci i o gloryfikacji każdej formy życia. Historia poszukiwania spełnienia i marzenia o prawdziwej miłości. O tej formie czułości, która gdzieś została zagubiona, ale dzięki wędrowaniu odrodzi się, będzie nazwana, będzie silnie łączyć. Nie wiem, czy bardziej ujmuje trochę chłopięca niefrasobliwość Dawida, czy nad wyraz analityczna i poważna postawa Bena, który przyjmuje zaskoczenia i niespodzianki od losu z niezwykłym jak na ośmiolatka stoicyzmem. A może Vopěnka opowiada przede wszystkim o tym, jak reagujemy, konfrontując się z różnymi formami inności? Śmierć też jest czymś takim. Stale przy nas obecna, wiecznie nas zaskakująca. Dużym zaskoczeniem będzie śledzenie finału opisanej historii. „Podróżowanie z Beniaminem” to niezwykłej urody książka, która zmusza do empatii… i pochylenia się nad samym sobą.

Brak komentarzy: