Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2018-03-26

„Wyjście awaryjne. O zmianie wyobraźni politycznej” Rafał Matyja


Wydawca: Karakter

Data wydania: 9 marca 2018

Liczba stron: 184

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 37 zł

Tytuł recenzji: Naród polityczny?

Rzadko czytam i komentuję tego typu publikacje, ale jeśli już je wybieram, to z dużą starannością i sporym oczekiwaniem, że dowiem się czegoś nowego. Ujrzę pewne kwestie z perspektywy, do której przyjęcia nie byłem z różnych powodów zdolny. Przyznam, że Rafał Matyja nieco mnie rozczarował, ale to chyba takie rozczarowanie pacjenta gabinetu psychoterapeutycznego, który przychodzi po gotowe odpowiedzi na nurtujące go pytania, a nie jest przygotowany na to, że terapeuta ma jedynie wskazywać kierunek i stymulować zmianę dokonywaną przez przybyłego już samodzielnie. Tu trochę tak jest. Podoba mi się spójność przemyśleń Matyi i to, w jaki sposób analizuje polskie politykę, historię, strukturę państwa czy tożsamość narodową. Autor stara się wchodzić w głąb i na ogół udaje mu się unikać konkluzji szablonowych albo przewidywalnych. Z „Wyjściem awaryjnym” jest jednak trochę tak jak z publikacją Adama Leszczyńskiego „No dno po prostu jest Polska”, w której otrzymujemy najpierw bardzo szczegółowy opis tego, kim jesteśmy jako Polacy i jak wobec siebie funkcjonujemy, a potem – w ostatnim rozdziale – kilka prostych rad, co zmienić, przypominających niekoniecznie przemyślane truizmy. Matyja nie proponuje rozwiązań w finale rozważań. W odpowiednich miejscach sugeruje, co można zrobić, by wydobyć się z politycznego klinczu i zawalczyć o świadome społeczeństwo obywatelskie oraz o lepszy dialog między instytucjami a sferą polityki. Sugestia działań naprawczych znajduje się w podtytule, ale jest tego szerokie rozwinięcie. Czy są to rozwiązania nowatorskie? W ogóle możliwe? Rafał Matyja przygląda się stuporowi, w jaki zapadliśmy wiele lat temu i z którym nie chcemy się mierzyć, bo przekracza to naszą zdolność pojmowania tego, co jest naprawdę dla państwa – także tego będącego częścią nowoczesnej Europy – ważne i potrzebne mu. Ta publikacja to przejaw troski o rzeczywistość, z której bolesnych ram nie do końca zdajemy sobie sprawę.

Trudno wybrać kluczową tezę z tych rozważań, ale wydaje mi się, że najtrafniejszą jest stwierdzenie: „Nie umiemy zobaczyć, jakim jesteśmy narodem”. Matyja drobiazgowo analizuje nie tylko to, co utrudnia nam ujrzenie siebie naprawdę, ale i to, dlaczego tak łatwo ulegamy populizmowi, dla którego wodą na młyn jest odsuwanie się społeczeństwa od modelu politycznego nim zarządzania. Zwraca uwagę na priorytety oraz wartości istotne dla polskich polityków i odmiennie funkcjonujące w świadomości społeczeństwa. Rozważa, dlaczego tkwimy ciągle w przeświadczeniu, że należy kierować się pogardą oraz zemstą, nie tylko rozliczając minione dokonania polityczne, ale także polaryzując się w uznawaniu tego, co dzieje się dzisiaj, za słuszne lub niewłaściwe. Matyja nie bilansuje dokonań współczesnego rządu, gdy opowiada o relacjach między państwem a społeczeństwem, niuansując złożone mechanizmy zależności czy zaskakujące konteksty, w których dochodzi do zwycięstw takich, a nie innych ugrupowań politycznych. Zaznacza jednak silny krytycyzm wobec partii rządzącej, wskazując zasadnicze wady polskiej partii w ogóle – modelu jej funkcjonowania, wewnętrznej hierarchii i rozwoju w przeświadczeniu, że oczekiwania wyborcy nie liczą się tak bardzo jak priorytety wspólnoty partyjnej.

Tkwimy w bardzo niebezpiecznej sytuacji politycznej. Autor fantazjuje, do czego może nas ona doprowadzić. Stara się jednak przeanalizować, co działo się z Polską przed przemianą ustrojową i po niej, oraz wskazać momenty, w których pojawiały się liczne pułapki i gdy trudno było określić wspólne priorytety. Polityka była czym innym, funkcjonowanie instytucji czym innym, oczekiwania społeczeństwa jeszcze czymś innym i nijak nie mogła się uformować wspólnota. Taka, która razem do czegoś dąży. A partie polskie – w ocenie Matyi – skupiają się zbyt mocno na rywalizacji, dążąc bardziej do dzielenia niż jednoczenia w myśleniu o tym, co właściwe i konieczne dla kraju. „Wyjście awaryjne” analizuje poczynania i dokonania Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego, bardzo krytycznie portretując ten wieczny strategiczny wybór Polaków między dwiema wielkimi partiami, wybór tak zwanego mniejszego zła. Przygląda się też temu, czym dla polityka jest członkostwo w danej partii. Jak bardzo może okazać się symbolicznym więzieniem idei i przekonań, jak łatwo może z polityka uczynić kogoś poddanego wewnętrznemu dyktatowi. Ważne jest zaznaczenie przez autora faktu, iż dzisiaj politykami rzadko kiedy stają się osoby przed 40. rokiem życia. Trudno jednoznacznie odnieść się do sugerowanej tezy, że młodszy polityk będzie bardziej skłonny, by zmieniać – także strukturę partii, ale jest coś niepokojącego w tym, że ludzie od polityki stronią i się w nią nie angażują.

Jaka zmiana ma nadejść? Rafał Matyja marzy o wykonaniu specyficznej pracy intelektualnej, która zerwałaby ze schematami, uproszczeniami, przekazywanymi po latach kolejnych rządów idiosynkrazjami. Chciałby wierzyć, że przemiana będzie miała miejsce w obrębie pokolenia. Kto i w jaki sposób ma jednak zmienić świadomość polityczną Polaków oraz to, że każdy kolejny gabinet rządzący nie pracuje perspektywicznie, lecz ogranicza się do ustalenia działań na czas swojej kadencji? Matyja sugeruje stworzenie swoistego imaginarium pozbawionego uprzedzeń i zaszłości, ale jednocześnie dostrzega, dlaczego związki między polityką a społeczeństwem są w Polsce tak bardzo skomplikowane.

„Wyjście awaryjne” to lektura dla wszystkich, którzy chcą sobie uporządkować w świadomości to, jak czują się w dzisiejszej Polsce i dlaczego coraz częściej Polska jako państwo ich frustruje lub irytuje. Autor zaznacza, w jak łatwy sposób wcześniej utraciliśmy zaufanie do siebie jako społeczeństwa i jak mocno przenosi się to później na utratę zaufania wobec państwa. Zbyt wiele w naszej demokracji jest niestabilności, a skupianie na sobie uwagi odbywa się przez polaryzację i odwoływanie do przeszłości, często do ideałów anachronicznych albo domagających się rewizji, a przyjmowanych jako objawienia bez zrozumienia kontekstu przemian. Polska jest państwem nowoczesnym i europejskim, ale trochę z tym tak, jakby nie mogła w to uwierzyć. Rafał Matyja zaznacza, dlaczego tak się dzieje, i sugeruje, że potrzebna nam zmiana perspektywy oraz stosunku do państwa. Ważna jest strategiczność myślenia i zrozumienie, że państwo to nie jest polityczny twór. A nawet jeśli takim się stał, to sporo naszej winy w tym, że do tego dopuściliśmy. Interesująca publikacja, choć niewiele w niej jakichś twórczych i nowatorskich przemyśleń. Nie zamyka się jednak w akademickim tonie, a żywe tezy dokumentowane ciekawymi argumentami czynią z rozważań Matyi książkę na pewno ważną i niewątpliwie godną przemyślenia.

2 komentarze:

skursywieni pisze...

Interesuje mnie ta książka - ale czy będzie ją w stanie zrozumieć ktoś, kto bardzo mało interesuje się polityką, a ze względu na młody wiek nie ma pojęcia o PRL-u, przemianach ustrojowych, i w zasadzie politykę świadomie śledzi dopiero od kilku lat? Jestem w dość niewygodnej sytuacji, bo w szkole nie nauczono mnie ani o mechanizmach politycznych, ani o historii najnowszej, sama natomiast nie interesuję się tym aż tak bardzo, żeby wszystko to nadrabiać. jednakże chętnie bym przeczytała, traktując to może jako początek głębszego zainteresowania się tematem. Zastanawiam się, czy to odpowiednia książka do tego celu.

Jarosław Czechowicz pisze...

Proszę spróbować. Nie jest napisana niedostępnym akademickim językiem, są fragmenty trudne i być może niezrozumiałe bez znajomości najnowszej historii, ale ogólne tezy, zarzuty, prezentowane problemy - to będzie czytelne.