2018-05-21

„Na tropie mordercy. Historia prywatnego śledztwa, które wstrząsnęło Szwecją” Joakim Palmkvist


Wydawca: Burda Książki

Data wydania: 9 maja 2018

Liczba stron: 350

Przekład: Patrycja Włóczyk

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Rodzinne tajemnice

To bardzo przemyślany, napisany z dużą umiejętnością budowania napięcia reportaż, w którym fabularny sznyt wyróżnia dodatkowo opowieść o skonfliktowanej bogatej szwedzkiej rodzinie. Nic dziwnego, że zyskał na popularności – jest swoistym rewersem dla popularnych w Szwecji kryminałów, albowiem opowiada o zdarzeniach naprawdę mających miejsce i ujawnia, co koloryzują i modyfikują powieści kryminalne. „Na tropie mordercy” to bardzo dokładny zapis tego, co w sprawie elektryzującej opinię publiczną mogła zrobić policja. Jakie działania była w stanie podjąć, a jakie okazały się niemożliwe. Palmkvist ukazuje realne procedury policji oraz prokuratury, uzmysławiając czytelnikom, jak trudna do rozwikłania była sprawa zaginięcia Görana Lundblada, która ostatecznie stała się sprawą brutalnego morderstwa. Na kartach tej książki prześledzimy krok po kroku, w jaki sposób szwedzka policja analizowała sprawę najpierw pod kątem zaginięcia, i przyjrzymy się temu, jak trudne było przesunięcie zadań w stronę innego priorytetu – poszukiwania śladów zabójstwa. Wszystko w bardzo dobrym, analitycznym stylu, w którym autor stopniowo odsłania zagadki śledztwa, ale przede wszystkim rekonstruuje trudne relacje rodzinne oraz portretuje Therese Tang – kobietę spoza kręgów policyjnych, której udało się rozwikłać zagadkę.

Joakim Palmkvist jest czuły na detale. Umiejętnie buduje opowieść o tym, jak skomplikowane relacje istniały od dziesięcioleci w szwedzkiej rodzinie Lundbladów – rodzinie naznaczonej podległością, różnymi formami przemocy psychicznej, ale przede wszystkim trudnym do uniesienia napięciem zarysowanym w relacjach stwarzających potem okazję do snucia domysłów, co tak naprawdę stało się z multimilionerem, który pewnego dnia znika bez śladu. Ta mroczna opowieść o zależnościach opartych na pomnażaniu majątku pokazuje nam ludzi nieszczęśliwych, wycofanych, zagubionych w sferach emocji i niezdolnych do prawdziwego kontaktu. Uda nam się poznać sieć zależności, które budowały funkcjonowanie rodziny, relacje między jej poszczególnymi członkami. Pieniądze rodu odgrywają dużą rolę, ale Palmkvist sięga głębiej – obrazuje sieć toksycznych zależności przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Ukazuje dwójkę wyobcowanych ludzi żyjących w pewnej symbiozie charakterów. To zaginiony Göran i jego córka Sara. Bliscy i jednocześnie oddaleni. Wspólnie pracujący, spędzający czas, szukający podobnych form odreagowania emocji. Jednocześnie silnie skonfliktowani. Przedmiotem sporu jest wybór Sary: jej nieakceptowany przez ojca chłopak i zakusy tej dwójki, by dobrać się do majątku Görana…

„Na tropie mordercy” ma jeszcze jedną bardzo ważną bohaterkę. To wspomniana Therese Tang stojąca na czele grupy Missing People. Dynamiczna kobieta o barwnej biografii, która jako jedyna wpada na właściwy trop rozwiązania zagadki. A może działając nieco inaczej niż policja, zbliża do siebie mordercę. Przecież książkę otwiera szalenie sugestywna, pełna napięcia scena, w której Tang oczekuje przyjazdu człowieka w jej mniemaniu mającego zaraz przyznać się do zbrodni. Dlaczego witają się z taką zażyłością? Do czego doprowadziła Tang, co odkryła i przede wszystkim w jaki sposób to osiągnęła? Jej historia i postępowanie będą stanowić pewną przeciwwagę dla policyjnych działań ograniczonych procedurami, których Tang nie musi stosować. Dzięki swoim umiejętnościom prospołecznym i ogromnej empatii zdobywa wiedzę dużo większą niż policjanci. Widzi więcej kontekstów, więcej rozumie. Od początku będzie przekonana, że w sprawie zaginięcia milionera coś jest bardzo nie tak. Zaskakująco sprawnie będzie potrafiła dotrzeć do największych tajemnic.

Palmkvist ustawicznie podkreśla rozbieżności i wymuszone koniecznościami odmienności działań policji oraz zdeterminowanych wolontariuszy z grupy Missing People. Zwraca uwagę na to, że w całej sprawie istotny jest brak ciała. Uniemożliwia to realizację działań prawnych przewidzianych na okres po śmierci Görana Lundblada. Czy komuś zależy na tym, by nikt nie odnalazł denata? By była to stale sprawa zaginięcia i by mnożące się domysły zwyczajnie wygasił upływ czasu? Mimo że część faktów i domysłów pojawia się w umyśle czytającego już na wstępie, lektura tej książki jest wyjątkowo elektryzująca, albowiem Joakim Palmkvist stosuje ciekawe zabiegi narracyjne mające tę opowieść nie tylko zdynamizować, ale pozostawić w pewnym niepokojącym zawieszeniu. Śledzimy losy córek Lundblada – jedna stara się rozwikłać zagadkę zniknięcia ojca, druga wyjątkowo spokojnie przyjmuje wieść o jego zaginięciu. Cała sprawa komplikuje się, kiedy poznajemy szereg wspomnianych już zależności, z których powodu rodzinę Lundbladów można określić jako toksyczną. Autor dodatkowo sugestywnie portretuje stosunki międzyludzkie na szwedzkiej prowincji. Okazuje się, że pośród swoich i na niewielkiej przestrzeni dobrze wszystkim znanej oraz oswojonej może mieć miejsce okrutna zbrodnia. W zaciszu domu, w oddaleniu, na wsi, pośród ludzi znających się od lat. Można zastanawiać się nad tym, na ile komuś mogło zależeć na wyciszeniu sprawy, ale przede wszystkim warto w wyobraźni ocenić, jakie możliwości wyciszania największych podłości ludzkich mogą dawać takie przestrzenie jak ta, w której rozegrała się tragedia.

Jak donosi Palmkvist: „W Szwecji każdego roku znika około 7000-8000 osób. Większość z nich się odnajduje”. Tu będzie mowa o nieco innym odnalezieniu. Także o tym, jak sformułowane są szwedzkie procedury postępowań w sprawach o zaginięcie, a potem w okolicznościach odnajdywania zaginionego – takiego, który jednak jest w tej mniejszości i sam się nie odnajdzie. Podoba mi się umiejętne stopniowanie napięcia w tej książce, a także jej wielowątkowość. Palmkvist obrazuje sprawę zaginięcia Görana Lundblada z naprawdę wielu perspektyw – wszystkich koniecznych do zrozumienia, co się naprawdę wydarzyło. I do przemyśleń o tym, co działo się wcześniej, przed zaginięciem. Historia bogatej rodziny w konflikcie staje się punktem wyjścia do rozważań na temat skuteczności działań szwedzkich służb poszukiwawczych – formalnych i nieformalnych. To historia o ogromnym zaangażowaniu, konsekwencji w działaniu i pod koniec psychologiczny thriller, bo to, co zapowiada zaznaczony wyżej prolog, będzie mieć ekscytującą kontynuację na ostatnich stronach książki. A ta bardzo mocno przykuwa uwagę i nie pozwala się od siebie oderwać.

1 komentarz:

Jardian pisze...

Świetna recenzja, gratuluję. Jak widać wyróżnia się bardzo na tle dotychczasowych szwedzkich kryminałów.