Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2007-12-11

"Plac zabaw" Marek Kochan


Chociaż jest to książka słodko – gorzka, z wyraźną przewagą goryczy trudnej do przełknięcia zwłaszcza dla mężczyzn, ubawiłem się na placu zabaw Marka Kochana setnie i niniejszym tekstem chciałbym złożyć mu pokłon, bo w taki sposób o współczesnych mężczyznach próbował co prawda napisać Dawid Bieńkowski w swej powieści „Biało – czerwony”, ale nie wyszła mu tak dobra groteska, tak genialnie ukazująca degrengoladę świata mężczyzn i męskich wartości.

Upupieni przez Gombrowiczowskie określenie „kociaki”, mężczyźni w „Placu zabaw” urządzają sobie boje, podchody i sceny iście z dziecinnej burleski. Staje się ona jednak po części makabreską, ale nade wszystko jest to proza dynamiczna i zaskakująca w swym wyrazie – narracyjna karuzela otrze się momentami o rapowanie, stanie się słuchowiskiem radiowym, ale jednocześnie będzie do końca przemyślaną kompozycją, której przekaz ujawni zaskakujący finał. I chociaż sam autor na okładce książki wyraźnie podkreśla swoje „pssst” i nie chce zdradzać szczegółów opowieści, ja nakreślę jedynie jej ramy, albowiem warto to zrobić, gdyż książek takich jak „Plac zabaw” nie wydaje się obecnie wiele. W swej przewrotności i autoironii Kochan zachowuje zdrowy dystans do samego siebie i do tego, o czym opowiada. A o czym opowiada? O zabawach w życie, jakie wiodą trzy kociaki. Poznajmy ich.

Kociak nr 1 – nieprzyzwoicie bogaty i nieprzeciętnie bezmyślny kabotyn i uwodziciel, zwolennik ekstremalnego seksu w ekstremalnych warunkach. Jedna z erotycznych przygód zaowocuje tym, iż kociak stanie się postacią medialną, rozpoznawalną i wyrazistą. Kociak ten nosi w sobie jednak traumę skomplikowanych relacji z ojcem – ubekiem, a sam po pewnym czasie zauważa, iż stanowi marionetkę w rękach otaczających go kobiet: „Tak, jestem błaznem, pacynką, śmiesznym tancerzem, podrygującym na scenie, w teatrze życia”. Zmiany w jego życiu nastąpią po poznaniu niejakiej Marylki, ale czy będzie w stanie tak naprawdę się zmienić?

Kociak nr 2 – ofiara losu, mąż na utrzymaniu żony, opiekunka i niańka swej własnej córeczki, której poświęca się całkowicie. Mężczyzna zdominowany i zawstydzony przez swego ojca, który ustawicznie wytyka mu jego niemęskość, posługując się w argumentacji utartymi stereotypami. Kociak czuje się cieniasem, w końcu: „Ani domu, ani drzewa, ani syna, za to, hura, masz córkę, to też twoja wina, to zależało do twoich chromosomów, palancie, trutniu, nie umiesz utrzymać rodziny. Jesteś po prostu cienki” – tak sobie sam dokłada zmartwień i jątrzy własne rany w postaci kompleksów. Któregoś dnia jednak kociak zdecyduje, iż warto ponownie stać się atrakcyjnym dla pracującej żony, zdobyć jej względy i odbudować relacje, jakie ich łączą…

Kociak nr 3 – swe zwierzenia snuje w gabinecie pewnego mecenasa, który wykazuje się anielską cierpliwością i jest niemym słuchaczem jego zwierzeń. Ignorowany przez swych studentów doktorant – antropolog, odsuwany na życiową bocznicę przez żonę, upodlony faktem stania się… sercową „przyjaciółką” pewnej kobiety po przejściach. Ojciec i mąż – w obu rolach marny aktor, z każdego życiowego zadania kiepsko się wywiązujący.

Zagadką finałową tej zabawnej i misternie skonstruowanej powieści jest pytanie, z którym kociakiem identyfikuje się sam autor i czy faktycznie mamy do czynienia z trzema dużymi chłopcami, którzy kopią w życiowej piaskownicy? Jaką dokładnie przestrzenią jest tytułowy plac zabaw, kto ją przekracza i w jaki sposób? Ale przede wszystkim – jak oryginalnie wykorzystać groteskę i pastisz, aby napisać o poważnych problemach współczesnego mężczyzny? Odpowiedź na te wszystkie pytania zawiera książka Kochana.

Jeśli odbierzemy ją pół żartem pół serio, czekają na nas dwa lub trzy wieczory doskonałej rozrywki. Jeżeli zaś potraktujemy powieść jako swoisty socjologiczny zarys przemian zachodzących w modelowym wzorcu rodziny, książka zmusi nas do przemyślenia na nowo części poglądów i rozbije wszelkie możliwe stereotypy.

Dobrej zabawy na Kochanowskim placu zabaw życzę!

Wydawnictwo W.A.B., 2007

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Świetna recenzja, świetna książka.
pozdrawiam.

Anna Fenerty pisze...

Zgadzam sie! plac zabaw to niezla zabawa w kociaki.