Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2008-03-29

"Praskie łowy" Aleksander Kaczorowski

Książka Kaczorowskiego jest utkana ze skomplikowanych biografii, z zawikłanych życiorysów, z opowieści o kobietach i mężczyznach, których łączy czeska Praga – miasto tymczasowe, a jednocześnie takie, w którym odnajdują się oni w swoich rolach życiowych i realizują plany, marzenia i pasje. Prawdziwym bohaterem „Praskich łowów” jest bowiem urokliwe miasto nad Wełtawą, które kryje w sobie tak wiele tajemnic, jak wiele niedopowiedzeń odnaleźć można w historiach polskiego dziennikarza Słomeckiego, rosyjskiego korespondenta Wasilija, odbywającej sentymentalną podróż Żydówki Miriam, Marka, Japonki Yuki i Czeszki Marty… Tak, Praga tutaj „opowiada” i Praga jest w centrum zainteresowania autora, chociaż wymownie milczy i jest jedynie świadkiem opisywanych zdarzeń. Ta Praga, która tak różni się od wszystkich polskich miast, Praga witalna i Praga łącząca w sobie przeszłość i teraźniejszość. Miasto, o którym Słomecki mówi następująco: „Chodząc po ulicach, rozmawiając z ludźmi, czuło się, że Praga wygrała los na loterii. Miała wszystko, czego brakowało miastom w moim kraju: była pełna zabytków i tajemnic, magii i ludzi z całego świata. Udzielił mi się jej optymizm, postanowiłem za wszelką cenę tu zostać”. W tym nasyconym optymizmem mieście poznamy bynajmniej nie optymistyczne historie, które ułożą się w jednolitą opowieść o sztuce, prawdzie, umiejętności zachowania ludzkiej twarzy w nieludzkich czasach, o kłamstwach i ich konsekwencjach, ale przede wszystkim o ogromnym sentymencie do słów i czynów ważkich, choć wydających się tak pospolitymi.

W Pradze Kaczorowskiego nie poznamy żadnych rodowitych prażan. Wszyscy, o których będzie mowa, pojawili się w tym mieście skądś i są w nim jakby na chwilę, zatapiając się jednocześnie w jej niepowtarzalnym kolorycie. Chociaż ludzie w tej powieści są ludźmi z daleka, łączy je bliskość miejsca i swoiste bratersko – siostrzane więzi, z których nie do końca zdają sobie sprawę. Wraz z nimi pojawią się wspomnienia czeskich literatów – Ladislava Fuksa czy Karela Hynka. Oni także wpiszą się wyraźnie w opowieść o sztuce zrozumienia drugiego człowieka w czasie i w kraju, w którym wszyscy żyją jakby obok siebie. Bo rodowici Czesi portretowani przez autora są mocno zatomizowani, nie czują się jednością narodową i nie dążą do tego, aby wspólnie coś razem przeżywać. To naród, który nie jest społeczeństwem. Społeczeństwo, które nie zna pojęcia wspólnoty. Ludzie, którzy świetnie sobie radzą, ale robią to w pojedynkę, czyli w taki sposób, w jaki trudno jest cokolwiek dokonać bohaterom „Praskich łowów”. O Czechach przeczytać możemy zaskakującą opinię: „A wie pani dlaczego nie mamy autorytetów? Ponieważ nie mamy elit. Nauczyliśmy się obywać bez nich w czasach pokoju i ignorować je w czasach wojny. Dlatego wychodzimy cało z każdej opresji”. Stąd też może tendencja autora, aby odsuwać tych, których opowieści tworzą książkę, od głównego nurtu czeskiego życia, w którym nie ma wzorów, nie ma pamięci, nie ma tożsamości, nie ma trwałości.

Jest to jednak książka w swym przesłaniu dość ambiwalentna, bo to właśnie Czechy są dla Słomeckiego krajem, w którym zdobył wszelką konieczną wiedzę o życiu. Bohater mówi: „To w Czechach nauczyłem się pić whisky. Prawdę mówiąc, w Czechach nauczyłem się niemal wszystkiego”. Okaże się, że nawet długoletni pobyt za oceanem i ustawiczne próby wymazania wspomnień, nakażą mu ponownie wrócić do miejsca, w którym ukształtowała się jego tożsamość i z którego niejako się wywodzi, choć prawdziwą ojczyzną Czechy nie są dla niego z pewnością.

Chociaż rubaszny tytuł i pierwsze zdania powieści wskazywać mogą na to, iż będziemy mieli do czynienia z kolejną śmiałą obyczajowo opowieścią o podrywaniu i konsekwencjach, jakie zeń wynikają, jest powieść Kaczorowskiego historią o innego rodzaju łowach. Bohaterowie łowią w swoich wspomnieniach ważne szczegóły, łowią fotograficzne kadry pamięci swojej i tych, z którymi obcują, łowią ślady o prawdzie i ślady obcych opowieści, w których po pewnym czasie całkowicie się zanurzają.

Ta książka jest niewątpliwie hołdem złożonym przyjaźni, miłości i przywiązaniu. Jest zapisem drogi dochodzenia do prawd, o które można w pełni odkryć dopiero po upływie dłuższego czasu. To książka o Pradze, ale przede wszystkim o Pradze mentalnej. O śladach pamięci, jakie zapisze w tych, których los związał z miastem. Mimo wewnętrznego tragizmu, to także książka bardzo ciepła i optymistyczna. Każdy złowi przy niej kilka chwil prawdziwej czytelniczej przyjemności.

Wydawnictwo Świat Książki, 2007

Brak komentarzy: