Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2009-04-27

"Teoria trutnia i inne" A. Drotkiewicz, A. Dziewit

Co łączy profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, lidera zespołu Lao Che, popularnego aktora z filmu „Dług”, gwiazdę programu kulinarnego „Makłowicz w podróży” i redaktora naczelnego „Krytyki Politycznej”? Są mężczyznami. Bo to o mężczyznach traktuje najnowsza publikacja Agnieszki Drotkiewicz i Anny Dziewit. Obie panie, po wydaniu trzy lata temu wywiadów z dziesięcioma pasjonującymi kobietami („Głośniej! Rozmowy z pisarkami”), tym razem postanowiły pokazać męski punkt widzenia i przeprowadziły rozmowy z trzynastoma liczącymi się w przestrzeni publicznej mężczyznami, którzy opowiadają o swoim przeżywaniu męskości, o własnych marzeniach, pragnieniach i lękach. „Teoria trutnia i inne” to jednak książka, w której padają przede wszystkim pytania o definicję męskości oraz o rolę mężczyzny we współczesnym świecie. Ta książka jest prawdziwa nie tylko dlatego, że stanowi zapis szczerych wyznań. Drotkiewicz i Dziewit rozmawiają otwarte na dialog płci, ciekawe sposobów postrzegania przez mężczyzn świata, ale także samych kobiet. To nie jest zwykły zapis trzynastu rozmów. To specyficzna książka o tym, że kobiecość spotyka się z męskością i że to spotkanie jest wymianą myśli, a nie starciem płci.

Mężczyzna nie ma się za dobrze w dzisiejszym świecie. Trudno jest mu się odnaleźć w rzeczywistości, w której kobiety stają się równorzędnymi partnerami. Współczesny „macho” nie jest już uosobieniem siły i obiektem kobiecych westchnień. Mężczyzna wychodzi ze swojej dotychczasowej, dominującej roli i trudno jest mu się odnaleźć w innej. Między innymi o tych trudnościach mówią rozmówcy Drotkiewicz i Dziewit. O zmierzchu stereotypu silnego mężczyzny i o tym, w jakim związku jest ów zmierzch ze zmianami cywilizacyjnymi mówi Andrzej Leder. Max Cegielski opowiada, jak czasem trudno mężczyźnie „zmięknąć” i stać się odpowiedzialnym ojcem. Sławomir Sierakowski rozwija myśl o męskiej agresji i przemocy, a Stefan Meller ironizuje: „Mężczyźni wyczerpali swój potencjał w XIX wieku, gdy wymyślili romantyzm”. To wszystko pokazuje, że bardzo trudno jest być męskim i nie wiązać tego z obyczajowymi oraz społecznymi stereotypami, które ukształtowały się przez wieki. Mężczyźni, z którymi rozmawiają autorki książki, nie są bynajmniej niepewni swej wartości. Oni wspólnie ze swoimi rozmówczyniami próbują określić, czym naprawdę jest męskość. Udowadniają także, że nie warunkuje jej ani czas, w jakim się żyje, ani zawód, który się uprawia, ani społeczność, do której się przynależy.

Tytułową teorię męskości wysnuwa Maciej Zaremba i do niej autorki odnoszą się kilkakrotnie w innych rozmowach. Kim jest truteń? To ten, który zazdrości, że kobiety mogą rodzić dzieci, że ich życie zależy od wpływu Księżyca. Że na Ziemi kobiety czują się pewniej, są bardziej potrzebne. Truteń jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że sam musi stworzyć sens własnego życia i że dawanie życia bynajmniej nie jest przejawem niezbędności. To nie jedyna ciekawa teoria, jaka pojawia się w rozmowach. Sierakowski wyjaśnia, czym jest bycie „feministą-grzesznikiem”, a Stefan Meller określa siebie mianem „feministy-konserwatysty”. W rozumieniu Wojciecha Kuczoka mężczyzna to „grzyb” (bynajmniej nie w znaczeniu pejoratywnym). Teorie męskości są tak samo różne, jak różne są punkty widzenia rozmówców Drotkiewicz i Dziewit. Cokolwiek by o ich definiowaniu siebie powiedzieć, jedno jest pewne – każdy próbuje określić własną wartość i każdy pokazuje, że definiowanie męskości jest problematyczne.

Zbiór wywiadów z mężczyznami jest także okazją do poznania kilku „niemęskich” tajemnic, jakie zdradzają rozmówcy. Maciej Zaremba bez skrępowania wyznaje, że zmarniałby bez kobiet. Max Cegielski pięknie opowiada, jak podróżniczą ciekawość można przekierować na własne dzieci. Jerzy Jarzębski mówi o tym, że choć jego życie to ścisły związek z trzema mężczyznami (Gombrowicz, Lem, Schulz), prawdziwą przyjaźnią może darzyć tylko kobiety. Andrzej Chyra zwierza się z tego, że aktorstwo jest przeżywaniem na zewnątrz, że utrudnia dostęp do własnych przeżyć. Stefan Chwin opowiada o własnych grach z wyobraźnią podczas pisania i zdradza, kto jest jego najlepszym przyjacielem. Jakub Żulczyk mówi o tym, czym jest intymna sfera bycia prawdziwym mężczyzną. W końcu Michel Houellebecq opowiada o swoich muzycznych pasjach i o tym, dlaczego dotyk jest w jego życiu tak ważny.

Myślę, że ten zapis rozmów z mężczyznami jest nie tylko dowodem na to, że we współczesnej kulturze męskość ulega takiemu samemu przedefiniowaniu, jak pojęcie kobiecości. Uważam, że to przede wszystkim doskonały zapis różnorodnego, męskiego spojrzenia na rzeczywistość. To także zapis tego, na jakich płaszczyznach porozumienia mogą się odnaleźć kobiety i mężczyźni podczas szczerych rozmów. Ta książka jest mimo wszystko bardzo męska. Bardzo szczera. Przede wszystkim bardzo uczciwa. I warta poznania.

Wydawnictwo Czarne, 2009

9 komentarzy:

Marcin Pietraszek pisze...

"z trzynastoma liczącymi się w przestrzeni publicznej mężczyznami"
- może trochę szkoda, że tylko 13 mężczyzn liczy się w przestrzeni publicznej... ;)

kalio pisze...

Ja w kwestii formalnej;)
Przejrzałam ten blog i zastanowiło mnie pewne zjawisko- dlaczego w alternatywach "reakcji" są same pozytywne? Czyżby autor bloga nie brał innej możliwości pod uwagę? Co ma kliknąć czytający, gdy recenzja go zwyczajnie znudzi? Albo może uzna ją za kiepską? Czy ktoś taki ma po prostu zniknąć i i już?

Jarosław Czechowicz pisze...

Panie Marcinie, z pewnością dużo większa liczba mężczyzn kształtuje przestrzeń publiczną. Przedstawiona w książce trzynastka jest po prostu ciekawie dobrana.

Kalio, alternatywne reakcje ustawione są przez blogspot. Nie ja je wymyślałem i przyznam szczerze, że zwyczajnie mnie irytują. O znudzeniu recenzją albo o niezgodzie z tym, co piszę, można informować w komentarzach :-)

Marcin Pietraszek pisze...

alternatywne reakcje - jeśli irytują - można wyłączyć :]

Daga pisze...

O jakich alternatywnych reakcjach w ogóle mówicie? :-)

Jarosław Czechowicz pisze...

Panie Marcinie, dziękuję za wskazówkę. Nie wiedziałem, że można to zmienić w ustawieniach.

Daga, rozmawialiśmy o czymś, czego już nie ma i już mnie nie irytuje :-)

Martin Woolf pisze...

a co to znaczy, że "książka jest mimo wszystko bardzo męska"? ot, zagadka! :-)

Jarosław Czechowicz pisze...

Martinie, jest w niej bardzo dużo testosteronu, chociaż okładka sygnowana jest nazwiskami kobiet-autorek.

Martin Woolf pisze...

ach, no chyba, że w ten sposób. ja od razu uruchomiłem genderową kalkę i się przestraszyłem, co to ma znaczyć. sam zaraz do niej zajrzę. zachęciłeś:-)