
Problemem, z jakim zmagają się bohaterowie tej opowieści, jest seksualna niewydolność i cały szereg kompleksów, które ona ze sobą niesie. Konrad jest zgorzkniałym i rozczarowanym własnym życiem recenzentem z ogólnopolskiej gazety, który za wszelką cenę próbuje udowodnić żonie swą męskość, ale na pojęcie tej męskości składa się przede wszystkim to, jak często i jak intensywnie Konrad może Iwonie dogadzać. A w łóżku ( i nie tylko) jakoś im nie wychodzi, bo przecież „Jak może (…) podniecać ktoś, kto obok w kuchni gotuje zupę ogórkową, potem obcina paznokcie, ceruje skarpetki, czyta »Trędowatą« i skarży się na zgagę po kiszonych ogórkach?” Konrad po nieudanej próbie zadowolenia się u prostytutki postanawia wziąć udział w eksperymencie medycznym mającym przywrócić siły witalne jego organowi płciowemu, dzięki czemu bohater znowu poczuje się jak pełnowartościowy mężczyzna. Na pewno nie jest kimś takim ani Aleksander, skryty w sobie i podporządkowany żonie księgowy, ani Olgierd ze swoimi homoseksualnymi upodobaniami, życiorysem „niebieskiego ptaka” i hedonizmem, z którego kpi Konrad. Miller ukazuje trzy zupełnie od siebie różne sylwetki mężczyzn, których łączy ten sam problem. Bo przecież impotencja może zdarzyć się każdemu mężczyźnie i wspólnota plemników tak naprawdę nie zna żadnych podziałów. Naturalnie problemy trzech panów rozwiążą się, każdy w zupełnie inny, choć przewidywalny sposób.
Co poza tym w tej opowieści? Kobiecość jako siła, która przeciwstawia się męskości. Żona Konrada doskonale radzi sobie z brakiem atrakcyjności pożycia seksualnego. Badania nad leczeniem impotencji nadzoruje – a jakże – kobieta, pani profesor zresztą. Andżelika, u której Konrad za pierwszym i za drugim razem zupełnie nieoczekiwanie kończy wizytę, to także silna życiowo bestia, choć jest przecież tylko kobietą do używania, z zegarkiem w ręku, bo czas użytkowania dużo kosztuje.
Warto się zastanowić nad tym, czym tak naprawdę jest „Cockring”. Opowiastką dydaktyczną, obyczajowym czytadłem z kilkoma społecznymi problemami w tle? Dla kogo jest ta książka? Dla zawiedzionych samymi sobą mężczyzn czy dla kobiet, które powinny poznać złożony problem bycia prawdziwym mężczyzną? Dla czytelników mało wymagających, których uraduje już samo to, że autor porusza temat uznawany za niewygodny i trudny? Doprawdy trudno jest to ocenić. Trudno jest także zrozumieć, że oficyna wydawnicza, która od ponad 10 lat promuje autorów oryginalnych, ciekawych i inteligentnych, tak kurczowo trzyma się nazwiska Millera i po raz trzeci jego powieścią każe zwątpić w to, że biała „seria prozatorska” to linia ambitna i twórcza.
Korporacja Ha!Art, 2009
4 komentarze:
Miło że znów piszesz, dawno Cię nnie było:(
Anno, postaram się publikować w miarę regularnie. I muszę wreszcie odwiedzić Twój (i nie tylko) blog, żeby nadrobić zaległości :-)
Bardzo serdecznie zapraszam:)
Podpisuję się pod tą recenzją obiema rękami. "Cockring" to sama esencja upiornej grafomanii.
Prześlij komentarz