
Jedną z pierwszych, rozwijanych w książce myśli, jest konstatacja, iż samotność jest twórcza. „Zdolność do przebywania w samotności zostaje tym samym powiązana z odkrywaniem siebie i samorealizacją, ze stopniowym uświadamianiem sobie własnych najgłębszych potrzeb, uczuć i impulsów”. Storr zakłada, iż tylko w stanie izolacji od innych ludzi, wielu wybitnych twórców i myślicieli mogło dać z siebie tak wiele i – paradoksalnie – w oddaleniu od innych, dać innym tak dużo. Analizując biografie postaci, o jakich za chwilę wspomnę, autor „Samotności” zwraca uwagę na to, iż przede wszystkim odosobnienie jest okazją do twórczej samorealizacji. Łączy umiejętność przebywania poza wpływem i otoczeniem innych ludzi z możliwościami, jakie daje ta umiejętność, sprzyjając rozwojowi duchowemu. „Zdolność do tworzenia to doskonała okazja do rozwoju osobistego w samotności”. Samotność ukazywana jest w eseju Storra jako stan, w którym dochodzi do swoistego zbliżenia z samym sobą i w tym zbliżeniu do powstawania unikalnych dzieł sztuki - świadectw tego, że do kultury można wnieść bardzo wiele także wtedy, kiedy jest się z dala od ludzi na co dzień tę kulturę tworzących.
Storr dostrzega bardzo ważną antynomię, o której nie można zapomnieć podczas lektury. Czym innym jest bowiem potrzeba samotności, a czym innym zdolność do niej. Autor ukazuje szereg traumatycznych sytuacji, w jakich człowiek zmuszony jest do życia w samotności i prezentuje spustoszenia, jakie może ów stan uczynić w ludzkiej psychice. Jednostki twórcze, wokół których koncentruje swoje rozważania Storr, czasami wybierały samotność jako stan konieczny do tego, by kreatywnie funkcjonować. Czy bowiem Goya miał jakiś wybór, gdy ogłuchł i siłą rzeczy pozostał sam w świecie, do którego dźwięków przestał mieć już dostęp? Czy schizoidalny rys charakteru Franza Kafki pozwoliłby mu na funkcjonowanie i tworzenie w świecie, którego się bał i którego unikał? Jak niewiele odkryłby i zrozumiał introwertyk Newton, dla którego życie w odosobnieniu było szansą do tego, by właściwie rozwijać własny umysł? Anthony Storr porusza w swojej książce zagadnienia związane z motywacjami emocjonalnymi i czynnikami społecznymi, które w gruncie rzeczy niekiedy wymuszają samotność. Analizuje sytuacje izolacji, uwięzienia, niemożności nawiązania kontaktu z otoczeniem powodowane koniecznością oddalenia od innych. W tym rozumieniu pojęcie samotności zaczyna funkcjonować nie jako immanentny stan, do życia w którym człowiek się rodzi. Tak jak umiejętności prospołecznych, tak i przebywania w samotności trzeba się nauczyć.
Storr odwołuje się do kilku teorii psychologicznych dotyczących umiejętności i nieumiejętności życia w społeczeństwie, wskazując na istotną rolę przeżyć z okresu dzieciństwa na dalsze funkcjonowanie jednostki. Osamotnienie Kanta, Sakiego, Kiplinga czy Wittgensteina wynikało z doświadczenia opuszczenia przez bliskich im ludzi. Samotność jest zatem patologią jeśli spojrzeć na czynniki, które ją kształtują i wzmacniają. Czy jednak ten stan rzekomo patologiczny dla wielu nie był jedynym, w którym mogli się w pełni zrealizować?
Myślę, że to pozycja wartościowa i cenna dla wszystkich, w których doświadczenie samotności wywołuje lub wywoływało ambiwalentne odczucia. To także książka, która mówi, że drogą do zadowolenia i spełnienia nie musi być życie społeczne, rodzinne. Pozycja wieloaspektowo ujmująca pojęcie samotności i zmuszająca do refleksji nie tylko nad zagadnieniem nakreślanym w tytule.
Wydawnictwo W.A.B., 2010
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz