Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2011-10-27

"Anatomia. Monotonia" Edy Poppy

Szczelnie zafoliowana, kusi okładką i komunikatem, że oto mamy do czynienia z prozą tylko dla czytelników dorosłych. Myślę, że „Anatomia. Monotonia” to przede wszystkim proza kierowana ku czytelnikom odważnym, otwartym na nowości i jednocześnie cierpliwym; takim, którzy zniosą nieustanne napięcie tej książki, która pochłania od pierwszego do ostatniego słowa.

Vår pochodzi z prowincjonalnej norweskiej miejscowości, zaś jej mąż Lou jest Francuzem. Mieszkają razem w Londynie, który kobiecie kojarzy się przede wszystkim z dekadencją i deszczową melancholią. Vår i Lou to małżeństwo wyzwolone. Każde z nich oddaje swe ciało komu innemu, by duchowo silniej wiązać się ze sobą. Ona ulega nieznajomym mężczyznom, których się nie boi. On jest uwikłany w związek z młodziutką Sidney. Żadne z nich nie ma pretensji o zdrady, bo w ich rozumieniu zdrada nie istnieje, a oddanie się zazdrości jest oznaką słabości i czymś po prostu żenującym. To opowieść Vår, zatem poznamy przede wszystkim jej relacje z innymi i wejdziemy w intymny krąg miłosnych aktów, by doświadczać wraz z bohaterką smaków i woni ciał, które przekładają się na jej odczuwanie świata. Vår bowiem – wespół z Lou, ale chyba bardziej dla samej siebie – bada, na ile można przekraczać granice; te seksualne, partnerskiego układu, granice samej siebie i swej egzystencjalnej niedojrzałości. Kobieta w książce Edy Poppy ulega nie po to, by być wykorzystaną, ale po to, by tym właśnie sposobem wykorzystać mężczyzn. Jak zareaguje, kiedy jej mąż zaproponuje specyficzny układ? Jeżeli Vår ponownie zakocha się w którymś z mężczyzn tak, jak zrobiła to przed laty, on odejdzie od Sidney… Specyficzna gra ma miejsce nie tylko między nimi, ale przede wszystkim między doświadczaniem życia przez Vår a bohaterką jej prozy, Ragnhild.


„Chciałabym, żeby Ragnhild była kobietą takiego rodzaju: skorą do zabawy, odmienną, amoralną… Kobieta, której Hamsun lubiłby nie lubić, myślę, albo Thomas Bernhard… któryś z tych licznych, genialnych szowinistów w historii. Chcę, by Ragnhild była taką kobietą, która wystawia się na pośmiewisko wszystkich mizoginów”. Doświadczenia Vår mają zapewnić jej postaci prawdziwość istnienia, ale przecież bohaterka ukrywa się pod postacią męża Ragnhild, a nie jej samej… Jaki związek będą miały pikantne opisy burzliwego życia Vår z losem jej powieściowej bohaterki? Jak rozumieć kobiecość, pojmowaną tak wieloznacznie i tak samo w tej książce ukazywaną? Ta kobiecość powoduje, iż robi się wszystko to, czego robić się nie powinno. W tym akcie nieposłuszeństwa – przede wszystkim względem samej siebie – widzimy Vår dojrzewającą do odpowiedzialności za swe zachowania, a także za swój związek, który stał się silny przed laty i nic nie może teraz zniszczyć jego niepowtarzalnego uroku.


Istotna jest w „Anatomii. Monotonii” nagość, wielokrotnie eksponowana i różnorodnie wykorzystywana przez norweską pisarkę. Nie chodzi tylko o nagość Vår, którą zarabia, pozując do aktów i którą potrafi oddać nieznajomemu biorącemu ją w miejscu publicznym. Żona obserwuje nagiego męża, jego nagości przypisuje nowe znaczenia. Względem siebie małżonkowie od dawna są nadzy; jednocześnie bezbronni i silni, spalający się w pożądaniu własnych ciał. Nagość idzie także w parze z frustracją, niepewnością, a ostatecznie nabiera znaczenia, kiedy zaczyna liczyć się jako symbol w opowieści o Ragnhild. Tej opowieści, którą Vår chce wreszcie skończyć, by nadać swemu dziełu i samej sobie w roli twórcy nowe, inne znaczenie.


Proza Edy Poppy to urywane fragmenty, krótkie rozdziały, fascynująca moc pojedynczego słowa i wizyjność drobnych scen. Zdarzenia rozgrywają się w świecie realnym, ale ich symboliczne znaczenia podkreślają nawiązania do licznych dzieł kultury – filmów, książek, znanych piosenek. Ważne są także miejsca, w jakich jej bohaterka odkrywa, na co ją stać i co jeszcze może się w jej życiu wydarzyć. Każdy szczegół staje się istotny, skoro jest to opowieść o niuansach nabierających wielkiego znaczenia i o niedopowiedzeniach, które stają się coraz jaśniejsze.


„Anatomię. Monotonię” należy smakować, odkładać na półkę po przeczytaniu kilku rozdziałów. Jest to trudne, bo przecież to książka niesamowicie pasjonująca i oryginalnie świeża. Edy Poppy tworzy barwną mozaikę zdarzeń, w których najważniejsze są doznania i emocje. Jest to jednocześnie proza bardzo chłodna. Jedna z ciekawszych książek o poznawaniu samego siebie, wytyczaniu sobie granic i ich przekraczaniu. Posępnie dekadencka i uwodzicielsko słodka. Trzeba śmiało zedrzeć z niej folię, zacząć czytać i dać się uwieść…


Wydawnictwo W.A.B., 2011

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

bałam się, że nikt nie zauważy serii zmysłowej

She pisze...

Cała ta historia kojarzy mi sie nierozerwalnie z serią pewnych francuskich filmów dla dorosłych z lat '70 i '80 ubiegłego stulecia. Zdawać by się mogło że rewolucja seksualna rozwiązała już wszelkie wątpliwości i odpowiedziała na każde pytanie, a jednak granica przesuwa się coraz dalej i dalej. Aż jestem ciekawa, gdzie przebiega w moim przypadku i chyba ta książka będzie w stanie mi na to pytanie odpowiedzieć z tego co piszesz.

Maya pisze...

No właśnie ta folia ;).
Przy ostatniej wizycie w Empiku książka naturalnie przykuła moją uwagę, ale wszystkie egzemplarze były zafoliowane i bałam sie zaryzykować ;).
Teraz już nie mam oporów ;).

Anonimowy pisze...

Genialne. Przeczytane jednym tchem. Jednak tak, jak anonimowy pisze: bałam się, że Seria Zmysłowa zostanie pominięta i niezauważona. Nadal mam odczucie, że jest niedoceniona, a bardz fajny pomysł z tą serią.

Anonimowy pisze...

"Anatomia, Monotomia"
Mi się nie podobała;.. książka pisana chaotycznie. Momentami zbyt wulgarna. Ja tu nie znajduję nic dekadenckiego. Var jest dla mnie niezrozumiałą dziewczyną, żyjącą w swoim własnym autystycznym świecie..
nie wiem jak można tak postępować, tak się nie szanować, zachowywać jak zwierzę....?!
Jestem na nie...

Anonimowy pisze...

Wulgarna chyba tylko dla tych co zamiast nazywać rzeczy po imieniu używają słów typu "muszelka" ;) mnie właśnie ten bezpośredni,
(nie wulgarny) i prosty (ale nie prostacki) sposób pisania urzekl najbardziej. Polecam