Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2012-07-30

"Żona_22" Melanie Gideon

Zaczyna się od opadającej powieki. Zbliżająca się do swoich czterdziestych piątych urodzin Alice Buckle ze zdziwieniem i konsternacją dostrzega nową, nieprzyjemną skazę na swojej twarzy. Okaże się jednak, że to dopiero początek zmian w jej życiu. Takich, którym nie może się przeciwstawić, bo ją przerastają. Alice będzie miała coraz to nowe zmartwienia. Być może dwunastoletni syn Peter jest gejem, a starsza od niego o trzy lata Zoe walczy z zaburzeniami odżywiania. Do tego jej mąż William traci intratną posadę w firmie reklamowej między innymi dlatego, że publicznie wyznał, iż jego pożycie seksualne z żoną jest rzadkie i niesatysfakcjonujące. Pracująca na pół etatu w szkole Alice będzie zmuszona przeorganizować życie rodzinne. Tymczasem dużo niepokojących rzeczy dzieje się w jej życiu prywatnym i bohaterka nie jest w stanie przewidzieć, co wydarzy się niebawem i czy jej monotonne życie matki oraz żony zmieni się.

„Żona_22” to doskonałe, w gruncie rzeczy babskie czytadło na lato. Wydawniczy strzał w dziesiątkę i książka, którą zaczytywać się będą zarówno kury domowe, jak i kobiety w biznesowych garsonkach; żony z wieloletnim stażem i singielki, którym dobrze w swoim towarzystwie. Czy to także książka dla mężczyzn? Pewnie, że tak. Pokazuje problemy, jakie niesie w sobie rutyna codzienności małżeńskiej i wskazuje dwa sposoby radzenia sobie z nią – ten typowo kobiecy symbolizowany przez Alice i męski, ukazujący działania Williama.

Coś się bowiem wydarzyło, że ich małżeństwo nie jest już takie samo. Towarzystwo kolegów z pracy męża jest dla Alice nudne. Ludzie ci za wyznacznik własnej wartości uznają liczbę wskazań wyszukiwarki Google po wpisaniu swojego imienia i nazwiska. Są w sieci multiplikowani i cały świat widzi, że istnieją. Alice nie istnieje wirtualnie, ale czuje samą siebie tu i teraz, przy dorastających dzieciach tracących z nią kontakt i wieloletnim partnerze, który zamiast z nią rozmawiać, przesiaduje przed telewizorem lub w internecie. Alice dostrzega, że jej życie traci blask. Wszystko jest w nim oczywiste, przewidywane. Tymczasem na pewno ożywcza byłaby zmiana polegająca na tym, że coś przed kimś można byłoby ukryć. „Tajemnica jest najsilniejszym afrodyzjakiem na świecie i właśnie tego brakuje mi w małżeństwie”. Melanie Gideon pokazuje kilka prostych mechanizmów działania ludzi zmęczonych powtarzalnością i tym, że wszystko o sobie wiedzą. Alice i William są dwadzieścia lat razem. Razem czy tylko obok siebie? Alice postanawia mieć jakieś tajemnice i tym samym ubarwić własną egzystencję.

Za 1000 dolarów postanawia stać się królikiem doświadczalnym. Zostanie uczestniczką internetowego studium „Małżeństwo XXI wieku”. Jej zadanie polega na tym, by szczerze odpowiadała na szereg pytań dotyczących jej pożycia małżeńskiego. Szybko okaże się, że na wiele pytań Alice udziela tak wyczerpujących odpowiedzi, iż tworzą się z nich pasjonujące fabuły, w których poznajemy przeszłość kobiety, początki jej związku z Williamem i historie, których wstydziłaby się opowiadać nawet swej wyzwolonej przyjaciółce – lesbijce Nedrze Rao, która przymierza się do tego, by zawrzeć związek małżeński z wieloletnią partnerką Kate.

Alice Buckle, odpowiadając na pytanie z programu, prowadzona jest przez anonimowego Asystenta_101. Dość szybko oboje postanawiają ominąć oficjalną drogę kontaktów, założyć sobie fikcyjne konta na Facebooku i oddać się flirtowaniu. Tyle tylko, że Alice zupełnie nie jest w stanie przewidzieć, do czego doprowadzi jej zwierzanie się z problemów obcemu mężczyźnie. Nie rozumie, iż przebudzenie, jakiego poszukuje po latach związku, nastąpi szybciej niż jej się wydaje i w znaczeniu dużo bardziej skomplikowanym niż bohaterka mogłaby się spodziewać.

„Żona_22” jest historią, jaka przestrzega przed wpadaniem w pułapkę sieci, która ma być dla nas substytutem prawdziwego życia. Codzienne komunikaty Alice i Williama zostają zamienione na facebookowe posty. Także dzięki Facebookowi, a może przez niego, kobieta odkryje w sobie coś, czego wcześniej nie była w stanie zdefiniować. Bo naprawdę trudno określić, co i w jakich sytuacjach czyni nas szczęśliwymi i spełnionymi.

Melanie Gideon napisała książkę iskrzącą dowcipem i bardzo, bardzo optymistyczną. Uśmiech nie schodzi z twarzy podczas lektury, a „Żona_22” jest lekturą lekką, przyjemną i z przesłaniem. Ta powieść pokazuje, że w XXI wieku prawdziwa bliskość zastępowana jest kontaktami internetowymi, które tak naprawdę nie dają satysfakcji i nie są prawdziwymi relacjami. Truizm? Dość dobrze podany na literackiej tacy. Gideon pisze także o tym, że czasami warto być cierpliwym i poczekać. Na odmianę losu. Na coś, co będzie inne, lepsze. Jej książka to może mało pogłębione, ale dość błyskotliwe studium frustracji pary, która uważa, że najlepsze lata ma za sobą. Życie przynosi wiele niespodzianek, a fabuła „Żony_22” ma bawić i przez zabawę wskazywać, że tak naprawdę wcale nie wiemy o sobie i swoich emocjach tak wiele, jak nam się wydaje.

Dołącz do Alice i poznaj jej problemy, bo to częściowo mogą być Twoje problemy, czytelniczko. Zajrzyj do historii Alice, czytelniku – może Twoja żona też szuka nowych doznań z dala od ciebie, a prawda jest taka, że wcale nie musi ich szukać. „Żona_22” może być jedną z bardziej błyskotliwych, nieskomplikowanych i sympatycznych książek tego lata. Nietuzinkowa rozrywka i okazja do zastanowienia się nad tym, że nigdy wiemy, co może przynieść nowy dzień naszego życia.

tłum. Adriana Sokołowska – Ostapko

Wydawnictwo Otwarte, 2012

7 komentarzy:

Monica pisze...

Zainteresowała mnie ta książka

hadzia pisze...

chyba nie sięgnę:D
Mimo że jestem kobietą to wolę bardziej męsko literaturę:D

Olga Gajda pisze...

Dotrwałam do ''babskie czytadło na lato'' i przestałam czytać tę receznję. Logiki, drogi Autorze recenzji! Logiki brakuje! Jeśli Ty przeczytałeś tę książką, to albo jesteś ''babą'', albo ja jestem niebabą, bo nie zamierzam jej czytać.
PS. Tworzy się chyba nowy nurt w literaturze dla kobiet - ''babskie czytadła''. Ale czy to jeszcze literatura?

Jarosław Czechowicz pisze...

Olgo, Pani z tych, co rozmawiają o książkach/piszą o nich po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron? Czy to jakaś marna prowokacja? Pozdrawiam

Cassin pisze...

Przeczytałam już i książka niesamowicie poprawia humor ;) Świetnie i lekko się czyta.

smoltok pisze...

Czytałam w oryginale (książki amerykańskich autorek są moim zdaniem najbardziej strawne po angielsku) i świetnie się bawiłam. Książka jest przewidywalna i lekka, ale tak urocza i optymistyczna, że musi się spodobać. I nieważne, że zazwyczaj wybieram ciężką literaturę piękną. Latem trzeba zaszaleć ;)

Dziękuję Panu za polecanie ciekawych książek. Odkryłam dzięki temu blogowi kilku świetnych pisarzy i pisarek.
Pozdrawiam,
Lu

Anonimowy pisze...

Przeczytałam tą książkę bardzo szybko, prosta, łatwa i przyjemna, w sam raz głęboki oddech między literaturą cięższego pokroju.

Ja również dzięki Twojej recenzji sięgam po nią, zresztą już nie pierwszy raz, za co dziękuje.