Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-09-07

"Lost and Found. Opowiadania" Zadie Smith

Wydawca: Znak

Data wydania: 3 czerwca 2015

Liczba stron: 160

Tłumacz: Michał Kłobukowski

Oprawa: miękka

Cena det.: 32,90 zł

Tytuł recenzji: Trzy momenty zwrotne

Bardzo lubię czasami pochylić się w skupieniu nad książką, o której w chwili wydania mówią wszyscy i wszyscy właściwie w tym samym czasie, porzucając tytuł po miesiącu lub dwóch, gdy mamy do czynienia z rzeczą naprawdę wielką i wymagającą wspominania nawet przez lata. "Lost and Found" to zbiór trzech opowiadań i efekt wyzwania, przed jakim stanęła autorka, wspominając to doświadczenie w posłowiu. Istotą tych tekstów jest różnego rodzaju punktowanie, dyskretne sugerowanie szczegółów i zmuszanie do tego, by pozostać z opowiadaniami dłużej. Niby mimochodem, czasem w dwóch słowach, sygnalizowane są dramaty bohaterów, które znacząco wpłynęły na ich życie i postrzeganie świata, ale znikąd nie możemy oczekiwać wytłumaczeń w jakimś szerszym kontekście.

To czyni z małych form prozatorskich Zadie Smith rzeczy wielkie i swoiste szkice, które mogłyby posłużyć do stworzenia trzech zapewne wybitnych powieści. "Lost and Found" opowiada o tym, jak bardzo jesteśmy siebie ciekawi i jak bardzo jednocześnie się boimy - wyjścia poza własny punkt widzenia, własny ogląd rzeczywistości, własne uprzedzenia czy mnożące się, często irracjonalne lęki. Smith buduje napięcie poprzez konfrontację dwóch postaci - wzajemnie się obserwują, wyciągają własne wnioski, próbują budować płaszczyznę porozumienia. Współczują sobie, spierają się, są podejrzliwe i nieufne. Każda z nich na własnej drodze. Każda widząca tylko fragmenty całości, bo w gruncie rzeczy skazani jesteśmy na ten smutny subiektywizm, przez który tak często błądzimy. Zadie Smith osadza się gdzieś ponad, ale jednocześnie jest w środku. To książka o tym, że tworzymy sobie pewne mentalne enklawy i o tym, jak blisko i daleko możemy stać obok siebie. Osobni albo empatyczni. Tkwiący w pewnych ramach i tęskniący do ich rozsadzenia. Bardzo niezależni, ale też niezwykle zdani na innych w sytuacjach, o jakich nie myślimy na co dzień.

Czym jesteśmy, jeśli nie uprzedzeniami? Taką tezę kryje pierwsze z opowiadań, ale w pewien sposób potwierdza także trzecie. Śledzimy losy młodej kobiety szukającej mieszkania do wynajęcia, jesteśmy świadkami spotkania dwóch mężczyzn doświadczonych przez los i utraty, przyglądamy się afrykańskiej imigrantce usiłującej uporządkować sobie hierarchię ludzkiego cierpienia i porządek odnaleźć w wierze, bo fakty są trudne i przerażające. Zadie Smith odwołuje się do wybiórczości ludzkiej percepcji. "Ambasada Kambodży", trzeci tekst ze zbioru, najbardziej dotkliwie do niej nawiązuje. To tam padają znamienne słowa: "Sporo przemawia za tym, żeby każdy wyznaczył sobie pewien krąg zainteresowań i nie przekraczał go". Najbezpieczniejsze jest to wtedy, gdy musimy skonfrontować się z cierpieniem drugiego człowieka. Nie każdy jest w stanie podjąć się heroicznej próby zrozumienia i współczucia, do jakiej dochodzi w opowiadaniu "Hanwell w piekle". Zazwyczaj opłakujemy tylko najbliższych i jedynie tak możemy trzymać się o krok od obłędu, gdy pojmiemy, jak wiele niezawinionego cierpienia mamy w świecie, w którym nikt nie chce cierpieć. Fatou z trzeciego opowiadania rozmyśla o tym, kto komu i gdzie wyrządził największą w dziejach ludzkości krzywdę. Smith dyskretnie podpowiada, że nie można zmierzyć, policzyć, objąć i zwerbalizować cierpienia, a tym samym sugeruje, iż wobec niego może być bezradna także proza. A jednak jest w tych trzech tekstach coś tak niezwykłego, że widzimy i czujemy jakby panoramicznie - więcej i głębiej niż bez lektury "Lost and Found".

Drugi tekst wyraźnie pokazuje, jak ogromnie trudne jest bycie nieszczęśliwym i skrzywdzonym oraz poczciwym jednocześnie. Skazany na samotność mężczyzna zbliża się do tego drugiego, który ową samotność mógłby zdefiniować inaczej, ale obaj pochylają się nad sobą z pewną czułością. Wspólnie robią coś, co jednego z nich może wskrzesić - trudną przeszłość uczynić znośną teraźniejszością. Tego porozumienia nie ma między kobietami z pierwszego opowiadania, ale łączy je cierpienie i utrata, z którymi nie mogą się pogodzić. Ciekawe siebie, nie wychodzą jednak poza schemat i konwenanse. Zbyt łatwo idzie im ocenianie siebie. Martha brnie w obcesowość, pomagająca jej agentka nieruchomości treść życia buduje na plotkach o innych. Fatou zatrudniona przez hinduskich pracodawców w angielskim domu wyzwala się z opresji właśnie poprzez stratę. Zadie Smith delikatnie punktuje te momenty, które mogą być dla nas momentami zwrotnymi, jeśli zdecydujemy się powiedzieć lub zrobić coś, co wykroczyłoby gdzieś poza nas. Tkwimy w matni własnych lęków i pielęgnujemy wewnętrzny smutek, ale świat jest na to niewrażliwy, bo jego tkanka pulsuje milionami lęków i cierpień. Zadie Smith zabiera nas w podróż po miejscach, w których dochodzi do ludzkich konfrontacji w kilku kalekich formach. Okaleczeni emocjonalnie bohaterowie bronią się przed popadaniem w jakieś skrajne stany, ale w gruncie rzeczy uczą się nazywać świat na nowo, gdy dostrzegają, że nie można go traktować wybiórczo.

Fabularna gęstość tych opowiadań daje satysfakcję i poczucie niedosytu. Te teksty żyją gdzieś poza sobą. Starają się wyzwolić emocje i refleksje, ale także symbolizują drogę bez początku i bez końca. Jest w nich międzyludzkie przyciąganie i odium, jest skrywany smutek i są dobrze wyeksponowane uprzedzenia. Jest wiele niejasności i dwuznaczności. Smith nie oszczędza nas, tonących w domysłach i interpretacjach. Buduje swoje światy przedstawione w taki sposób, by można było je bezpiecznie opuścić, pozostawiając bohaterów samym sobie. A jednak nie są to historie samotności, lecz trudnych bliskości i trudniejszych jeszcze oczekiwań. Wtedy, gdy wydarzyło się coś, na co nie mieliśmy wpływu, ale czujemy się za to odpowiedzialni. "Lost and Found" to egzystencjalny tryptyk o różnorodności sensu życia, ludzkich utrapień i nieludzkich form blokowania w sobie tych wszystkich emocji, które wyrządzają krzywdę albo każą patrzeć na jedynie wybrane przez nas fragmenty świata wokół. Ważna książka, lektura obowiązkowa! Dowód niezwykłej wrażliwości na szczegół i proza pełna empatii.

Brak komentarzy: