Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-10-18

"Wakacje" Stanley Middleton

Wydawca: Wiatr od Morza

Data wydania: 28 września 2015

Liczba stron: 282

Tłumacz: Bartosz Lewandowski

Oprawa: miękka

Cena det.: 39,99 zł

Tytuł recenzji: Decyzje i wspomnienia

Gdański wydawca wydobył z historii literatury brytyjskiej coś niezwykle ważnego, czyli wykonał zabieg, który z trudem wychodzi głównemu bohaterowi powieści. "Wakacje" to bowiem powieść o przypominaniu sobie istotnych rzeczy i o selekcji wspomnień. Książka oddająca klimat rozleniwienia przy jednoczesnym napięciu - to bowiem opowieść o trudnym tygodniu rozrachunku. Narracja dotycząca różnego rodzaju utrat i traktująca o tym, jak można się z nimi pogodzić i z którymi należy walczyć. Middleton stylem wyważonym i budującym opowieść o pozornie leniwie upływającym czasie opowiada o pewnej rozpaczliwej emigracji, kiedy to w smutku i odosobnieniu widzi się rzeczy oraz gesty nabierające innego znaczenia. To ambitna powieść o nadziejach, których spełnianiu często sami przeszkadzamy, oraz o tym, kim jesteśmy dla siebie wówczas, gdy znajdziemy się w niebezpiecznym oddaleniu. Historia wydana w 1974 roku nie utraciła swej ważności. Middleton opowiada symbolicznie o czasie, którego utraty nie możemy sobie zrekompensować, i o lęku przed tym, co może nas czekać z samymi sobą, o niegotowości na odchodzenie, starość i zależność od innych. Czyta się to z niesłabnącym poczuciem pewności, że każdy z nas doskonale wie, jak zaradzić życiowej stracie, ale nie każdy ma w sobie tyle odwagi, by świadomie mierzyć się ze zmianą, po której życiu brakuje pewnej treści.

Trzydziestodwuletni Edwin Fisher przybywa do Bealthorpe, gdzie przed laty bywał, czerpiąc z dziecięcego stanu beztroski i poczucia upływu czasu, który w cichym kurorcie zdawał się zatrzymywać. Tym razem tygodniowy pobyt tylko pozornie związany jest z odpoczywaniem. Wolność, o jakiej ironicznie wspomina Fisher, nie jest dla niego stanem komfortowym. Rozstanie z Meg przysporzyło mu wielu rozczarowań i teraz, zagubiony i samotny, czuje się w obowiązku odtwarzania przeszłości w celu pełniejszego ujrzenia momentów, gdy w jego związku pojawiły się bolesne pęknięcia. Czas spędzany w Bealthorpe to z jednej strony czas przyglądania się i przysłuchiwania innym ludziom, by uchwycić w nich te ślady życia, dla których nie ma już miejsca w biografii Fishera. To także czas niespiesznie odzyskiwany, bo reminiscencje nie pozwalają na wewnętrzne pogodzenie się ze stanem osobności. Z tym że Meg naprawdę odeszła, a wraz z nią tak wiele marzeń, których w pojedynkę nie da się zrealizować.

Fisher to wykładowca uniwersytecki zajmujący się filozofią edukacji. Teoria nijak ma się do praktyki i jego rozmówcy sprowadzają akademickie problemy Fishera do poziomu prozy życia, w której idea odległa jest od rzeczywistości. Fisher dokonuje pewnej selekcji tych, z którymi styka się podczas swego urlopu. Ustala status ludzi wedle ich akcentu, doboru słów, zachowania czy gestów. Czuje, że ta ludzka mnogość wokół niego jedynie zaciemnia mu widzenie samego siebie. Z jednej strony rozpaczliwie próbuje się dopiąć do czyjegoś życia i choć na moment w nim osadzić. Z drugiej jednak - wszyscy rozmówcy jakby blakną, kiedy zaczynają się zwierzać i wpuszczać Fishera w niedozwolone rejony, których penetrowanie nie jest jego celem.

Na pewno jednak musi zmierzyć się z samym sobą i swoim poczuciem ładu w świecie, który tak brutalnie naznaczyło rozstanie z żoną. Impulsem staje się obecność w Bealthorpe teściów (przypadek?) podejmujących pewne działania, by pojednać skłóconych małżonków. Z ust teścia Fisher słyszy to, czego nie dopuściłby samodzielnie do swojej świadomości. Jednocześnie może ujrzeć Meg w nieco innym świetle. Zrozumieć wszystko to, czego nie mógł zrozumieć u jej boku. Trzeba też cofnąć się i raz jeszcze wspomnieć gorączkowe zakochiwanie się, labilność emocjonalną partnerki, w końcu domową tragedię i zrodzoną po niej pustkę, której ramy zaczęli kreślić osobno, w oddaleniu. Middleton prezentuje nam anatomię rozpadu związku, ale punktuje wydarzenia w taki sposób, że nie mamy pełnej perspektywy, nie widzimy przyczyny, nie do końca rozumiemy przejawy agresji i tej chłodnej niechęci, która kazała małżonkom pożegnać się ze sobą. "Wakacje" to książka, w której musimy się skonfrontować z pozornie nieistotnymi drobiazgami, by w nich szukać wskazówek i zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło, a przede wszystkim  - co dzieje się z Fisherem podczas jego samotnego urlopu.

To książka o tym, jak wielką krzywdę czynią uprzedzenia i oceny. Wszystkie są subiektywne i wszystkie naznaczone piętnem ludzkiego kalectwa. Dlaczego? "Wszyscy oceniamy innych z perspektywy swojej własnej niedoskonałości". Fisher postanawia pożegnać bolesne ślady po ojcu, ale mimo wszystko zachowuje się tak, jak on. Kategoryzuje i ocenia wedle zasad wypracowanych przez te wszystkie lata, w których trzeba sobie było radzić z chaosem świata i niepewnością bliskich mu ludzi. Meg także tkwi w świecie własnych uprzedzeń. Małżonkowie odbili się od siebie siłą własnej niechęci, ale ona sama nie zrodziła się przypadkowo. Stanley Middleton wskazuje tę ludzką ubogość w sferze rozumienia innych oraz wywoływanych przez nich sytuacji. Każe się swoim skłóconym bohaterom skonfrontować. Prowadzi ku dość teatralnemu finałowi, ale zamyka go w sposób pozostawiający w niepewności. Właśnie o to chodzi w "Wakacjach" - ta wielowymiarowa dwuznaczność na granicy świata rzeczywistego i sfery wspomnień buduje nam dramatyczną narrację o potrzebie pozbycia się części siebie, pożegnania bolesnych wspomnień. Kryje się w niej także refleksja o ludzkiej niegotowości na ciągłe przemijanie oraz o istocie pewnego rodzaju ignorancji i konformizmu. Te dwa ostatnie pojęcia przedstawione są w związku z lękiem. Przed czymś nowym i obcym. Przed perspektywą oglądania znajomego kurortu w samotności.

Middleton prezentuje brytyjską powściągliwość wielokrotnie łamaną przez tematy tabu i ten rodzaj wspomnień, w którym mówi się lub robi coś poza konwenansem, społeczną umową. Specyficzny humor powieści czasami jest groteskowy, ale to także siła samego Fishera, który musi się uśmiechać, a nie smucić czy gwałtownie dziwić. Oswaja lęk przed wyobcowaniem. Rozumie potrzebę powrotu do przeszłości. Jednocześnie kompulsywnie chwyta te przejawy życia, które wiążą się z beztroską, pożegnaną przecież już dawno i chyba na zawsze.

"Wakacje" to mądra i ujmująca lektura o tym, że niezwykle istotne staje się dla nas zazwyczaj to, co nieobecne. O tym, że uciekamy, by powrócić. O świadomie przeżywanym smutku i wewnętrznej niezgodzie na smutne życie. Middleton uwodzi lekturą pozornie senną, skrywającą wewnętrzne dramaty i prowadzącą ku poznaniu samego siebie.

  KUP KSIĄŻKĘ

1 komentarz:

Pani_Wu pisze...

Cóż to za intrygująca książka! Czytam bodaj trzecią recenzję tej pozycji i jakbym czytała o trzech, różnych powieściach! Łączy je jedynie wyjazd bohatera do kurortu, znanego z dzieciństwa, na wakacje i rozstanie z żoną, plus spotkanie teściów. Czyli fabuła. Natomiast odczytanie drugiego i trzeciego dna, wszystkich warstw zawartych pomiędzy linijkami, wszystko to, o czym naprawdę ta książka opowiada, za każdym razem jest inne, jakby miała wiele twarzy. Być może to, co człowiek z niej wyczyta wynika też z tego, co czytelnik przeżył, czego doświadczył i jaki ma typ wrażliwości?
W tej sytuacji, zaintrygowana niemożliwie, chyba sięgnę sama po "Wakacje", żeby sobie wyrobić własne zdanie, odszukać własne refleksje, dokonać własnych przemyśleń. Czy pokryją się z tymi, które znalazłam w recenzjach? Sama jestem ciekawa :)