Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2016-01-06

"Mama umiera w sobotę" Rafał Niemczyk

Wydawca: Afera

Data wydania: 7 grudnia 2015

Liczba stron: 225

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 33 zł

Tytuł recenzji: Siedem tajemnic

Rafał Niemczyk debiutuje z przytupem. O takie małe i wstrząsające czytelnikiem książki często nam chodzi, gdy tracimy wiarę w to, że młoda proza polska może jeszcze zaoferować coś oryginalnego. Siedem tekstów Niemczyka pośrednio lub bezpośrednio koncentruje się na relacjach między najbliższymi ludźmi albo tymi, których teoretycznie nazywa się najbliższymi. Autor z Jaworzna nie idzie jednak w stronę przetartych ścieżek tych polskich autorów, którzy na różne sposoby ukazywali toksyczność rodzinnych relacji. Autorskie podglądania mają w sobie coś ze szczerego zadziwienia, gorzkiego sarkazmu. Widzimy zastane sytuacje okiem bacznego obserwatora, który ma w sobie i czułość, i niespotykaną wrażliwość na niuanse, i krytycyzm spojrzenia, bo naturalizm idzie w parze z psychologizacją, a portretowane postacie płynnie przechodzą z rzeczywistości do świata wewnętrznych przeżyć.

Tych jest mnogość, ale Rafał Niemczyk skupia się przede wszystkim na kilku. To tęsknota za utraconą przestrzenią, światem, za zgubioną gdzieś bliskością czy za czasem, w którym można było wyrazić wszystko to, co teraz uwiera, nie dając się werbalizować. To także przejmująca samotność, z którą bohaterom książki czasami jest do twarzy. Oswojona bliskość samego siebie, która zrodziła się z jakiejś ważnej ucieczki. Z jakiegoś dystansu do tego, co uformowało się w przeszłości, a potem boleśnie naznaczyło tą formą. Z tymi dwoma uczuciami związane są różnego rodzaju utraty. W opowiadaniu tytułowym finansowa chciwość staje się substytutem żałoby. W zamykającej zbiór "Stodole" figura umierającej matki to dopiero początek kreślenia tych dramatycznych strat, wskutek których dzisiaj bohater wraca do czasu minionego, oczekując na wyrok po stłuczce samochodowej.

Niemczyk fascynująco pisze także o przemianach. Niezwykła jest egzotyczna miniatura "Kobieta i mężczyzna z szafy", w której obserwujemy podróż w inne rejony odczuwania i przeżywania świata połączoną z odmianą roli, także płciowej. W "Przypadku brzydala" - najbardziej literacko iskrzącym tekście - zmiana dokona się poprzez konfrontację z cudzym obłędem. Naznaczenie rolą i funkcją zmusza do przewartościowań, a ucieczka zawsze wiąże się z jakąś inną jakością życia. Zaskakujące, na ile zawoalowanych sposobów można opowiedzieć o tym, co człowieka dręczy, i o tym, w jaki sposób mozolnie zmienia on samego siebie, bo to konieczne, by odbierać świat inaczej, bardziej dosadnie.

Rafał Niemczyk doskonale "żeni pióro z pergaminem", w związku z tym gra niedopowiedzeniami, mrocznymi symbolami i taką stylistyką, w której zagrożenie czuje się w każdym kolejnym akapicie, bo jest w tych tekstach wszystko to, co nienazwane przez enigmatycznych bohaterów. Rysy nieodgadnionego, niepokojącego - przykuwają uwagę w szczególny sposób. Przy tak dobrym pisaniu i takiej swobodzie konstruowania każdej kolejnej frazy pojawia się jednak ryzyko, że literackie igraszki mogą zmierzać donikąd. Kiedy bardzo dobrze językowo pisze się dany tekst, istnieje możliwość przemycania samych tylko figur, bezimiennych tropów, doskonale rozpisanych, ale jednocześnie całkowicie niejasnych scen. "Gambino" to tekst, który jest dla mnie zagadką nawet po dwukrotnej lekturze. Który polski autor zmusiłby mnie do tego, bym przeczytał jego tekst dwa razy! W momencie, w którym Rafał Niemczyk wpada w dygresyjność, całość tekstu chwieje się nieco w posadach i w przypadku wspomnianego może tak się istotnie dziać. Autor eksperymentuje, ale jednocześnie umieszcza w tekstach wiele śladów, by zmusić do zastanowienia, skąd niektóre teksty literacko wyrosły.

"Mama umiera w sobotę" to świadectwo niebywałej wyobraźni, która potrafi konstruować nie tyle zgrabne, ile przede wszystkim zapadające w pamięć teksty. Niemczyk pisze o ludzkim wyobcowaniu, wykorzystując motyw szpetoty, odrzucenia przez bliskich, figury podróży czy enigmatycznego widziadła dzielącego przestrzeń pokoju. Ważne są u niego także poszczególne momenty, w których bohaterowie wyrywani są z marazmu i dostrzegają świat wokół w innym wymiarze. Tak jest w groteskowym i stosunkowo najbardziej czytelnym opowiadaniu "Trup w piwnicy", który także skądś w literaturze się wydostał, tu natomiast eksponuje życiowy problem wykraczający poza nawyki, przyzwyczajenia i przyswojone na własny użytek normy.

Motyw śmierci zaciska pętlę na szyi czytającego. Umieranie ma miejsce naprawdę, ale umiera się też symbolicznie. Myśli się o śmierci i na różne sposoby do niej wraca. Odejścia są mało spektakularne, ale przewartościowują życie tych, którzy nadal w nim tkwią. Niemczyk puszcza do nas oko w tym całym absurdzie i grozie śmiertelności, bo być może samo odchodzenie może być tylko żartem. Tak jak w żart obrócić można kilka pozornie dramatycznych sytuacji z tych opowiadań. Jest jeszcze sygnalizowane zamknięcie, izolacja. Naznacza i pozostawia ślad po sobie. Wszyscy zdają się zamknięci w wyreżyserowanych przez siebie kadrach. Każda próba rozbicia toku dotychczasowego myślenia o sobie może nieść ze sobą ryzyko zagubienia. W tym znaczeniu śmierć i mierzenie się z nią może być jedynym stałym punktem odniesienia do... życia w każdej możliwie najbardziej skomplikowanej jego formie.

Rafał Niemczyk na siedem różnych sposobów ukazuje grozę ludzkiego istnienia oraz granice niedopowiedzeń, poza którymi nie potrafimy już poradzić sobie ze sobą. Bohaterowie mają imiona lub czytelne życiorysy. Mówią wprost o swoich lękach albo doświadczają ich w konfrontacji z nieznanym. Oddalają się od siebie w rodzinach, w których sceny batalistyczne mieszają się z groteskowym żalem po odejściu kogoś, kto śmiał umrzeć za wcześnie i skomplikować tym życie innym. Autor utrudnia czytelnikom odbiór, udowadniając jednak aż siedem razy, że potrafi napisać w różnej konwencji i zagrać słowem raz jak mistrz dojrzałego realizmu, raz niczym oniryczny wizjoner straszący trochę w angielskim stylu, z widocznym gdzieś między wersami uśmiechem. Niemczyk nadaje nowe znaczenie słowu "tajemnica". Eksperymentuje i pisze jednocześnie bardzo dosadnie. Cieszę się, że "Mama umiera w sobotę" w tak pokrętny sposób wdarła się do mojej wyobraźni. Tekstów takich jak te łatwo się z niej nie wypuszcza.

Brak komentarzy: