Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2016-08-26

"Ja, Olga Hepnarová” Roman Cílek

Wydawca: Afera

Data wydania: 19 maja 2016

Liczba stron: 280

Tłumacz: Julia Różewicz

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 37,99 zł

Tytuł recenzji: Ludzkość i nienawiść

Reportażowe świadectwo Romana Cílka rozbrzmiewa nutą ogromnej tragedii i narodowej traumy, po której wielu Czechów nie mogło zaznać spokoju. Młoda Czeszka 10 lipca 1973 roku prowadzi wynajętą ciężarówkę. Metodycznie rozjeżdża nią ludzi znajdujących się w okolicach przystanku tramwajowego w Pradze. Taki obraz jest w nas bardzo żywy po tragicznych wydarzeniach w Nicei, prawda? Cílek rekonstruuje zarówno życiorys morderczyni, jak i przebieg jej procesu – do samego końca, do skazania na karę śmierci, która jednoznacznie określiła stosunek czeskiego wymiaru sprawiedliwości lat siedemdziesiątych minionego stulecia do jednostki nierokującej szansy na jakiekolwiek dostosowanie do życia w społeczeństwie. Ja, Olga Hepnarová” to bowiem książka o bolesnym zderzeniu jednostki z kolektywem. O rosnących w siłę buncie oraz żalu i o niewyobrażalnej formie opresji, w jaką sprawczyni wielokrotnego morderstwa (ostateczny bilans: osiem ofiar) wtłoczyła samą siebie w pełni świadomie i konsekwentnie. Roman Cílek opowiada bez sugerowania jakichkolwiek poglądów na tę sprawę. Pewne jest tylko jedno. Autor dość czytelnie zaznacza, że w całej sprawie mniej istotne były dywagacje o tym, czy dałoby się zapobiec temu, co się stało. Jak wspomina jedna z autorek reportażu, „nie da się robić korekt w czasie”. Można jednak pokusić się o diagnozy. Cílek portretuje bowiem czeską rzeczywistość społeczno-polityczną lat siedemdziesiątych XX wieku, ale opowiada także dość uniwersalną historię o tym, jak boleśnie odczuwa funkcjonowanie w społeczeństwie człowiek przekonany o tym, że do tego społeczeństwa nie pasuje.

Już na wstępie zaznaczone jest wyraźnie, że to książka o wyjątkowo mrocznym obliczu fatalizmu. Zło wydarzyło się przed tragicznym zdarzeniem, ale równie duża jego doza miała miejsce potem, gdy najpierw w chaosie i zaskoczeniu, potem w skupieniu i bez możliwości pełnego zrozumienia oskarżonej czeski wymiar sprawiedliwości musiał zdecydować, co zrobić z zaburzoną jednostką oskarżającą o to zaburzenie kolektyw. Bo przecież czyn Hepnarovej miał być zemstą na społeczeństwie za wszystko, co ona sama otrzymała od niego w swym krótkim życiu. Precyzyjnie wymierzona zemsta nie miała dosięgać konkretnych osób, choć dopadła akurat te w wieku emerytalnym. Cílek stara się odtworzyć dramatyczny życiorys kobiety, która konsekwentnie czyniła z siebie ofiarę – w każdym możliwym aspekcie czuła się osobą poszkodowaną przez los, prześladowaną przez ludzi, nieustannie stygmatyzowaną i pełną rosnącej nienawiści. Także chęci odwetu, która zmusiła ją do tego, by pewnego dnia wypożyczyć ciężarówkę i staranować nią praski tłum.

To naprawdę specyficzne studium ludzkiego niedostosowania do życia. Hepnarová atakuje w swych zeznaniach wszystkich – opresyjną rodzinę, osoby ze swojego towarzystwa, współpracowników i pozostałych ludzi, z którymi zmuszona była obcować. Z niebywałą konsekwencją i zaskakująco spójnie stawia siebie w roli osoby wszędzie stygmatyzowanej. Trudno w pewnym momencie uzmysłowić sobie, czy pierwsze skrzypce grają tutaj neurozy Czeszki, czy też rzeczywiste krzywdy zadane przez bliskich, a potem kolejnych ludzi pojawiających się na jej drodze. Bolesny egocentryzm Hepnarovej nie ułatwia zadania nikomu, kto próbuje zrozumieć motywy jej postępowania. Kobieta wydaje się bezsilna wobec złego losu, a jednocześnie ma w sobie niebywałą moc pozwalającą jej konsekwentnie zachowywać twarz i jedno wyraźne stanowisko wobec motywów zbrodni, której dokonała z pełną świadomością. Brak empatii cechujący osobowość psychopatyczną idzie w parze z lękliwością i poczuciem bycia krzywdzoną na każdym kroku. Cílek pokazuje, iż jego bohaterka jest absolutnie krytyczna wobec otoczenia i nie ma w niej najmniejszej chęci pojednania się z nim. Nawet wtedy, gdy na jej drodze stają bliższe osoby. Takie, które są w stanie nawiązać z nią kontakt, wyrwać ze stuporu, pokazać jakąś alternatywę.

To książka o zagubionej jednostce bez kontaktu z otoczeniem. Hepnarová kurczowo trzyma się swoich przemyśleń i pielęgnuje bolesne wspomnienia. Nigdy nie zastanawia się nad tym, jaki jest jej obraz w oczach innych. Nie dopuszcza do siebie nikogo, kto pochodzi ze złowrogiej sfery kolektywu. Ze świata, który postanawia ją ukarać z całą stanowczością. Wyrządzone zło ma kilka wymiarów – w działaniach bohaterki oraz działaniach w toku śledztwa i procesu. Nikt nie jest w stanie dotrzeć do tego zalęknionego umysłu, który przecież nigdy nie zaznaje spokoju i nie wykazuje żadnej chęci, by pozbyć się dręczącego poczucia niedostosowania.

Roman Cílek przytacza bardzo wiele różnych materiałów źródłowych. Wraz z nim czytamy protokoły, dokumentację medyczną, relacje świadków, korespondencję Olgi z Miroslavem – mężczyzną, któremu jest zza krat wyraźnie przychylna, i człowiekowi, wobec którego jedyny raz w życiu okazała odrobinę empatii. Co poza tym? Nakreślony jest obraz władzy zaskoczonej tragiczną niesubordynacją obywatela. Rozważany jest aspekt polityczny zdarzenia, snute są domysły o sterowalności umysłu Hepnarovej. Sprawą interesują się najważniejsze w państwie organy. Czesi bardzo długo nie poznają powodów, dla których dwudziestodwulatka z kamienną twarzą rozjeżdżała ludzi po chodniku. Blokowanie dostępu do prawdy to wyraz niemego zaskoczenia. Dlaczego coś takiego mogło mieć miejsce w homogenicznym przecież i uporządkowanym komunistycznym kolektywie? Cílek sugeruje, że w walce o normalność Hepnarovej zawiodło sporo instytucji: od rodziny po nieprofesjonalną pomoc psychiatryczną, która zamiast łagodzić skutki wyobcowania i poczucia bycia ofiarą, wzmagała – nieświadomie – niechęć do ludzi oraz potrzebę odegrania się za to, że społeczeństwo jest złe, nierozumiejące, pozbawione woli spojrzenia innego niż poprzez stereotypy, szykanujące i ze wszech miar toksyczne.

„Ja, Olga Hepnarová” to wyjątkowo przejmujące studium egzystencjalnej samotności oraz narastającej potrzeby buntu, który przekuć należy w jakiś spektakularny czyn. To książka ostrzeżenie. Być może dla każdego społeczeństwa pod każdą szerokością geograficzną i w każdym czasie. Opowieść o niedostrzeganiu ułomności i uników. O tym, że niedostosowanie jest stygmatem. Bohaterka tej dramatycznej opowieści z pewnością chciała być zapamiętana. Stała się także powodem mrocznego naśladownictwa, o czym Cílek wspomina w zakończeniu, wskazując – bo to w tym momencie koniecznie – jaki naprawdę cel ma jego książka i na co powinna zwrócić uwagę. To opowieść o tym, jak często ranimy się nawzajem i jak łatwo możemy zablokować w drugim człowieku chęci do tego, by rozwijał w sobie umiejętności prospołeczne. To także książka o obrazie społeczeństwa i o tym, że jakakolwiek forma odmienności wciąż staje się źródłem szykanowania. Za tym może iść groźna chęć odwetu. Rozpaczliwy smutek albo równie rozpaczliwa ucieczka w samego siebie, w chorą megalomanię. To bardzo wyrazista i przejmująca narracja ukazująca, w jak niebezpiecznym sąsiedztwie mogą znaleźć się ludzki smutek, rozgoryczenie, nienawiść i agresja.

Brak komentarzy: