Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2017-05-22

„Najmroczniejszy sekret” Alex Marwood

Wydawca: Albatros A. Kuryłowicz

Data wydania: 10 maja 2017

Liczba stron: 416

Przekład: Rafał Lisowski

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 34,90 zł

Tytuł recenzji: Wszyscy potworni ludzie

Alex Marwood tym razem zawodzi. Szkoda, bo byłem przekonany, że jej warsztat i pomysłowość gwarantują książki, które można brać w ciemno, będąc przekonanym o doskonałej jakości w swoim gatunku. A tu rozczarowanie, dosyć spore. Nie chodzi o to, że brytyjska pisarka wzięła sobie na warsztat maltretowany bez litości w thrillerach klasy B i C motyw zaginionego dziecka. Nie myślę również o tym, iż struktura powieści nie pozwala, by się do niej przywiązać, bo portretowani są ludzie egocentryczni, bezduszni, uwikłani w paskudne układy i generalnie antypatyczni. Zasadniczym zarzutem jest przewidywalność fabuły. Marwood w dwóch poprzednich powieściach przekonała, że narracyjne wolty są jej specjalnością i że potrafi precyzyjnie wybić czytelnika ze stuporu albo osaczyć i przekonać do tego, iż nie ma najmniejszego nawet panowania nad światem przedstawionym. W „Najmroczniejszym sekrecie” ogrom ludzkiego plugastwa jest dominujący, ale mimo wszystko można sprawnie namierzyć i wytypować tę najbardziej paskudną postać, jeśli tylko przyjmie się do wiadomości, że osobowości nachalnie portretowane jako potwory można odrzucić, szukając grozy tytułowego sekretu. A musi się on wydobyć z całej mielizny ludzkiej, z tego przygnębiającego koła wzajemnej adoracji – ludzi do cna zepsutych, niemoralnych, wygodnych i nastawionych na to, że niejedno można zamieść pod dywan. Drugi zarzut: sztuczna psychologizacja. Rozważania na temat różnych typów zaburzeń osobowości mają zwrócić uwagę na to, że przedstawiane fakty, coraz mroczniejsze i bardziej przerażające, wynikają z takiego, a nie innego stanu emocjonalnego bohaterów. To mało wiarygodne, dodawane na siłę. Można natomiast na tę narrację spojrzeć jak na interesujące psychologiczne studium tego, na ile sposobów okrutne dla siebie mogą być kobiety – tak czytana powieść jest rzeczywiście czymś przykuwającym uwagę. Bo zdecydowanie kobiety będą postaciami pierwszego planu, choć Marwood próbuje skierować naszą uwagę na kogoś innego. Kobiety w sieci kłamstw, w których dostrzec można ich charyzmę, słabości i bezkompromisowość.

Tymczasem to nie wokół kobiet koncentruje się początkowa faza intrygi, lecz wokół niezwykłego zniknięcia trzylatki bogatego ojca, dewelopera. Sean hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. U boku kolejnej żony, z którą rozstanie planuje bardzo metodycznie, ze szczegółami. Claire jest u jego boku udręczoną panią domu tracącą swój status i narażoną na kpiny przyjaciół męża, którzy starają się dobrze bawić, nie zważając na obecne przy nich dzieci. Kobieta jest odpowiedzialna za dwójkę z nich, rozkoszne bliźniaczki. Coco i Ruby to kolejne córki Seana. Z tymi starszymi kontakt jest już trudny. Obie lekceważą ojca po tym, gdy on zlekceważył ich przybycie. Granicę między nieodpowiedzialnymi dorosłymi a znużonymi i zagubionymi dziećmi przekracza natomiast piętnastoletnia Simone. Nie odnajduje się w kontaktach z tymi, z którymi powinna tworzyć więzi. Wchodzi w relacje bardzo niezdrowe. Z kimś, kto nie jest świadom tego, do czego mogą doprowadzić. Simone widzi pełen hipokryzji świat dorosłych i zauważa jednocześnie, jak bardzo infantylnie postrzegają świat ci, których w obchodach urodzin Seana traktuje się jak balast.

Kiedy nagle znika Coco, cały świat dowiaduje się o tym błyskawicznie. Prowadzone na szeroką skalę poszukiwania nie przynoszą żadnych rezultatów. Odstawiona na boczny tor Claire cierpi podwójnie – jej ukochana dziewczynka staje się już tylko imieniem ze znakiem zapytania. Wszystko, co miało scementować związek z Seanem, rozpada się. Należy ratować przed destrukcją drugą córkę. Wydostać się z dusznego świata kłamstw, które otaczają zewsząd majętnego męża. Autorka „Zabójcy z sąsiedztwa” portretuje niechciane dzieci i porzuconą kobietę. Przenosząc akcję w czasie i ukazując bohaterów po latach, każe ponownie zastanowić się nad tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach sierpnia 2004 roku, dwanaście lat przed nieoczekiwaną śmiercią Seana.

Prowadzona symultanicznie narracja odsłania szczegóły feralnego wieczoru, podczas którego zniknęła Coco, i czas, gdy dwie córki Seana przybywają na jego pogrzeb, konfrontując się z tym samym, wciąż niezmiennym gronem znajomych ojca. Camilla reaguje na wieść o śmierci ojca z dużą dozą obojętności. Sama wiedzie niezobowiązujące życie, w które już dawno wdarł się chaos. Telefon od znienawidzonej macochy Claire wydobywa ją z odrętwienia. Okazuje się, że piętnastoletnia już Ruby chce pożegnać ojca, a matka nie jest gotowa na to, by ruszyć z córką w drogę. Camilla nawiąże specyficzną więź z Ruby. Dwie córki Seana, jedyne z rodziny gotowe towarzyszyć mu w ostatniej drodze. Dlaczego więzi rodzinne w życiu denata ulegały takim przemianom i ostatecznie destrukcji? Co zrozumie Camilla, przybywając ze swą przyrodnią siostrą do domu ojca, w którym rządzi kolejna żona Seana? Alex Marwood długo przygotowuje grunt pod spektakularny punkt kulminacyjny. Potem dochodzi do wniosku, że najlepsze zostawi dokładnie na sam koniec. Czy rzeczywiście najlepsze? Sprawa Coco zdaje się schodzić na dalszy plan, kiedy obserwujemy, co toksyczne relacje rodzinne i wielkie poczucie odrzucenia mogą robić z ludźmi niezdolnymi do nawiązywania bliższych relacji w życiu.

Sekretów na kartach tej powieści jest tak wiele, że chwilami odnosi się wrażenie, iż tym razem Alex Marwood po prostu przekombinowała, a co za tym idzie – zapętliła się w swej historii, której finał zda się do odczytania dużo wcześniej, niż pozwala na to sama autorka. Dlatego „Najmroczniejszy sekret” nie będzie – jak dwie poprzednie książki brytyjskiej autorki – powieścią zaskoczeń i pisarskiego nokautu na czytelniku. Znaczna część tej opowieści wydaje się po prostu nużąca. Przykuje uwagę polski wątek, ewentualnie historia Claire wzbudzającej najwięcej ambiwalentnych odczuć. Reszta jest przejaskrawiona i mało wiarygodna. Boleśnie odsłaniająca te cechy ludzkie, w których nie da się już niczego – np. stopnia zła – niuansować, a tym samym czymkolwiek zaskakiwać. W dość przyzwoitym stylu powieść zmierza jako tako do końca, ale zafundowane nam dłużyzny wraz z dosyć męczącymi rysami psychologicznymi niektórych bohaterów powodują, że tym razem odkłada się książkę Alex Marwood na półkę nie z poczuciem satysfakcji, lecz znużenia. „Najmroczniejszy sekret” to w dużym skrócie powieść o dorosłych o mentalności dzieci, nad wyraz dojrzałych emocjonalnie dzieciach i fatalnych zbiegach okoliczności, a także o nierozwadze i braku odpowiedzialności za drugiego człowieka. W zasadzie wszystko to już było – jest nadal, porozrzucane w fabułach innych, podobnych powieści.

Brak komentarzy: