Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2017-10-09

„Dojrzałą poznam” Jacek Melchior

Wydawca: Świat Książki

Data wydania: 11 października 2017

Liczba stron: 320

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 34,90 zł

Tytuł recenzji: Kocha, nie lubi...

Jacek Melchior po świetnym „Kochanku” wraca do przyglądania się niekonwencjonalnym relacjom. Tym razem opowie o historii specyficznej miłości. Zrodzonej z pożądania, ugruntowanej zachłannością, kalekiej przez swą jednostronność i uczciwej, bo wyznaczającej coraz to nowe granice rozwoju. „Dojrzałą poznam” to tak jak w „Kochanku” kalejdoskop zdarzeń i doznań, którym codzienne życie utrudnia definiowanie i funkcjonowanie, a którym Melchior przygląda się z dużą dozą empatii. Historia opowiada się sama – dzięki autoironicznej frazie, ale także dzięki temu, że autor niuansuje nam znaczenia słów. Te powszechnie znane nie są już wytrychami, lecz zagadkami. Bohaterowie tak komplikują sobie bycie razem, że do nazwania tego, co stanowi przestrzeń porozumienia, będą potrzebne stare słowa z zupełnie nowymi znaczeniami. Melchior dodatkowo puszcza do nas oko, sygnalizując – w scenie, gdy główna bohaterka przegląda biblioteczkę – że literatura, jego opowieść, to może być sekwencja kłamstw i iluzji. Czym zatem jest opowiadana historia kobiety, która własnego syna odrzuciła, a w kochanku jego wieku odnalazła coś, czego zawsze jej brakowało? „Dojrzałą poznam” jest powieścią obyczajową obnażającą wytarte już schematy myślenia o zakochaniu i prezentującą je w taki sposób, by były nad wyraz czytelne. Nie będziemy mieć pewności, co tak naprawdę dzieje się w tej powieści, bo wciąż pozostaniemy gdzieś z dala – kobiety, która nie dopuszcza do głosu swoich prawdziwych emocji i tkwi na co dzień bez kontaktu z samą sobą, oraz mężczyzny, takiego świeżego i w nowych rolach, który romans weźmie jak dobrodziejstwo losu, ale bez zobowiązań, bez napięć i żadnej fali nadmiernego przeżywania, bo te pozostawi kochance.

Danuta Keller pożegnała się z mężem oraz synem. Usiłuje zamknąć przeszłość, rzucając się w emocjonalny nurt przeżywania nowej erotycznej znajomości. Adam decyduje się na serię spotkań sponsorowanych, nie mając pojęcia, ku czemu będą prowadzić. Danuta – pod zmienioną dla kochanka tożsamością – chce przede wszystkim zachować go przy sobie. Takiego, jaki jest, z jego młodością i nieokrzesaniem. Wpija się łapczywie w jego usta i uwiesza na ramieniu. Adam będzie centrum jej życia, centrum wszechświata. Rozpadają się wszelkie gotowe wzorce, wedle których – za radami matki – Danuta zawsze racjonalizowała silniejsze emocje. Tym razem wybuch miłości jest nieokiełznany. Drenuje portfel i świadomość bohaterki. Do momentu, w którym Danuta zrozumie, że wciąż kocha Adama, ale już go nie lubi…

Więzi portretowane w tej książce mogą wydawać się więziami toksycznymi. Dodatkowo widzimy, ile zaangażowania wymaga od dojrzałej kobiety utrzymanie przy sobie specyficznego kochanka. Oboje grają w pozory i czasami próbują na nich postawić fundament czegoś stabilnego. Autor zaznacza: „Prawdziwą więź można budować także na nieprawdzie pod warunkiem, że wzruszenia nie są udawane”. Danuta i Adam to para nieprawdziwa nie tylko dlatego, że dzielą ich wiek, status majątkowy, zainteresowania czy bagaż doświadczeń, a może też jeszcze coś innego. Danuta i Adam to także para najprawdziwsza z możliwych – z każdym aspektem dotykających ich emocji, z intensywnością przeżywania, subtelnością czułości niezdobytej dla innych. Jacek Melchior wprowadza nas do związku, w którym wszystko zbudowane zostało albo w opozycji do czegoś, albo na zasadzie eksperymentowania. Danuta chce udowodnić matce, że miłość to nie wieczna odpowiedzialność, nie uporządkowanie i statyczna relacja. Tymczasem rodzicielka mogłaby widzieć w tym wszystkim coś zupełnie innego, gdyby dane jej było cokolwiek ujrzeć. Doskonała scena seksu oralnego w fotelu, w którym zmarła matka Danuty, to symbol sztubackiego buntu bez wchodzenia w tej rodzaj zależności, w jakim możliwe było kiedyś porozumienie między matką i córką. Adam też wchodzi w romans jako odskocznię od traumatycznych wspomnień z prowincjonalnego miasteczka, skąd uciekł do Warszawy, by wieść najbardziej osobne i samodzielne życie, jakie mógłby sobie wyobrazić. Kochankowie na swych wargach mają gorzkie ślady represji ze strony czasu przeszłego, ale zlizują je, tuszując tym, co nowe. Seks tych dwojga obrazuje pewien stosunek do rzeczywistości. Ich wzajemne relacje muszą być skomplikowane. I wciąż niejasne, prowokujące.

Adam w pewnym momencie pyta Danutę nieśmiało, czy aby oni są już razem. „Dojrzałą poznam” to też powieść usiłująca zdefiniować, co to znaczy być razem. Starająca się pokazać, że to nie są dwie pary pantofli dyndających na nogach przed telewizorem, nie są to serie przewidywalnych zachowań, powtarzające się obowiązki i rozrywki, milczenie i trwanie obok. Fabuła przesycona jest gorącą energią zmian. O ile zupełnie nie mamy dostępu do tego, co myśli o świecie Adam, o tyle zakochana, sfrustrowana, zmęczona i potem rozczarowana Danuta sygnalizuje nam to, co dzieje się w każdym człowieku chcącym wziąć odpowiedzialność za drugiego wbrew jego woli. Ale i tak nie jest postacią, którą poznamy naprawdę. Jaki jest tak naprawdę młody kochanek? Żyjący w poczuciu bycia gorszym z powodu sponsoringu? Ciągle zmuszany przez życie, by ktoś go w różnych sytuacjach ratował? Kto w tym związku niesie w sobie większe krzywdy i niesprawiedliwości zamienione potem na odpowiednie zaburzenia osobowości? Czy sam związek nie jest zawsze pewnego rodzaju zaburzeniem?

Jacek Melchior opowiada o ludziach poszukujących miłości na dwa różne sposoby. Podkreśla też, jak bardzo wyobcowani możemy być obok siebie ze swoimi definicjami tego, czym naprawdę jest miłość. Po raz kolejny autor „Kochanka” ujawnia się jako uważny obserwator wszystkich ludzkich skaz, do których portretowania dobiera pastelowe barwy, by pokazać każdy rodzaj emocjonalnej destrukcji jako budujące doświadczenie, takie w pełni zrozumiałe, całkowicie ludzkie, bez zażenowania czy wstydu przed oglądaniem tego. Tym razem galeria intrygujących postaci jest nieco mniejsza niż w „Kochanku”, ale i tak widzimy to, co w poprzedniej powieści – każdy rodzaj frasunku, niepoukładania, kompleksu i rozczarowania to element życia każdego z nas. Bolesny, lecz uniwersalny.

„Dojrzałą poznam” to w końcu opowieść pytająca o granice zbliżenia się do drugiego człowieka oraz o granice miłosnego podboju – ciała i umysłu. To narracja o specyficznej grze miłosnej, ale przede wszystkim o pięknie ludzkiej niedoskonałości, która wiecznie stwarza jakieś projekcje, wikłając się w uczucie nazywane podręcznikowo „miłością”. Dramaty bohaterów Melchior chce uwiarygodnić, cytując teksty znanych piosenek, bo wszystko, co przeżywane do wewnątrz, zostało też wyśpiewane przez tych, którzy mieli odwagę komentować życie muzycznie. Pośród dźwięków toczy się dramatyczna opowieść o tym, czym jest ludzka tożsamość, jeśli poszukując miłości, nie zaczniemy najpierw kochać samych siebie. Także opowieść o kimś zdecydowanym na wszystko – także na gorycz porażki i świadomość, że miłość własna może mieć kilka zaskakujących znaczeń. Dowcipna, autoironiczna, momentami śmiertelnie poważna i zaskakująca do samego końca powieść o tym, że zdobywanie drugiego człowieka to proces, a zrozumienie siebie – nie każdemu dany wyczyn.


PATRONAT MEDIALNY

Brak komentarzy: