2018-01-07

„Pojutrze. O miastach przyszłości” Paulina Wilk

Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Data wydania: 9 listopada 2017

Liczba stron: 352

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Kim będziemy?

Paulina Wilk potraktowała miasto jako pewien konstrukt myślowy. Miejsce wyrażające specyficzną filozofię. Teren, na którym ludzkość formuje się w swoistym szyku bojowym, by odeprzeć wyzwania przyszłości. Futurologiczna opowieść o metropoliach jest jednocześnie fantazją na temat tego, kim staniemy się jako ludzkość. Wilk wyraźnie podkreśla, że wizje jutra mówią nam bardzo wyraźnie o tym, kim jesteśmy dzisiaj. Portretowane miejsca to różnego rodzaju opcje dla zbiorowości – autorka opisuje je jednak z perspektywy pojedynczego, zdziwionego i zaskoczonego człowieka. Jest obserwatorką uważną i czułą na detale. Wędrujemy z nią po subiektywnie wybranych miejscach, ale w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie dotknąć ich naprawdę, poczuć rytmu ulicy czy zrozumieć sposobu myślenia mieszkańców. Ta surowość w obrazowaniu odwiedzanych miejsc jest czymś wyjątkowym. Paulina Wilk sporadycznie oddaje głos tubylcom. Jest w miejscach, które budują tłumy, ale koncentruje się głównie na topografii, zaskakujących kontrastach, cechach dystynktywnych i na kształtach – są bowiem miasta rozrastające się wzdłuż, są też te rozrastające się wszerz. A także do wewnątrz. Miasta, do których przyszłość już zapukała i nie odpuści, każe modelować życie w nowych, nieoswojonych jeszcze formach. „Pojutrze” to interesująca forma odpowiedzi na pytanie o to, ku czemu zmierzamy jako zbiorowość i komu – naturze czy sobie – robimy większą krzywdę ekspansywnością, chęcią zdobywania terenu, kształtowania go w specyficzny sposób. Bo to książka nie tylko o sztucznych lądach zapełnianych ludzkością, ale także historia o tych jej formach istnienia, które mocno wgryzły się w ląd istniejący, odbierając mu czasem siłę, czasami tożsamość.

Migracje do przestrzeni miejskiej to symbol nowoczesnego życia. Chcemy być w większej społeczności, ale paradoksalnie właśnie w niej oczekujemy silnej anonimowości. W taki właśnie anonimowy sposób, ale niepozbawiony zręczności filozofowania i dostrzegania w miejscach ich rytmu rozwoju, Paulina Wilk oprowadzi nas po wielkich miastach tego świata, w których ludzie ulokowali się na kilka sposobów. Tymczasowo i na stałe, ale zawsze ze świadomością myślenia o tym, co będzie w przyszłości. Dlatego tytuł tej książki jest wyjątkowo wymowny, bo autorka próbuje przeskoczyć gdzieś dalej poza fantazjowanie tych, którzy projektują miasta i szukają w nich przestrzeni wolności. Albo tę przestrzeń negują w imię pewnej umowy społecznej, jak ma to miejsce w Singapurze. Wilk rozmyśla o kontekstach, które jeszcze się nie przydarzyły. Jednocześnie uważnie analizuje, skąd i w jaki sposób wydobyły się miasta opowiadające o świecie nadmiaru, w którym coraz częściej musimy dokonywać selekcji bodźców. Stąd też w wyborze autorki są miejsca nieustająco zmieniające się. Bardzo ekspansywnie jak Bombaj czy Dubaj, ale również nieco kameralnie, choć konsekwentnie – jak Kopenhaga. Ciekawe są refleksje podróżnicze autorki, bo poza wspomnianą duńską stolicą nie ma na mapie odwiedzanych miejsc żadnych europejskich. Ruszamy na kilka kontynentów, bo tylko dzięki temu będziemy mogli wraz z Pauliną Wilk zarejestrować szereg kontrastów i w pełni zrozumieć różnorodność w kontekście planów ludzkości na to, by ułożyć sobie pojutrze życie jeszcze bardziej wygodnie i bardziej przewidywalnie.

O Bombaju i Kopenhadze autorka pisze, zdradzając swe emocje i silny związek z miastami. To interesujące, ale przełamuje nieco surowość publikacji, która właśnie w swym zdystansowaniu i chłodzie od początku do końca byłaby bardzo dobra. Wilk nie opisuje świata z wyraźną konsekwencją, ale potrafi opowiedzieć miasto w bardzo wyjątkowy sposób. Tkanki miejskie mają wyrażać rodzaje modelowania rzeczywistości. Pokazać, jak trudne jest zbilansowanie potrzeb ludzkości i natury. Wskazać, w których miejscach i kiedy można dostrzec takie wewnętrzne pożeranie się metropolii, zapadanie w nicość przy braku alternatywy idei. Bo niektóre miasta są idealistyczne i dopiero powstają – jak emiracki Masdar czy koreańskie Songdo – a inne uformowały się już w pełni, czekając na docenienie i stygnąc bez pragnień, bez poczucia potrzeby jakiejkolwiek zmiany (Singapur, Kampala).

„Pojutrze” jest specyficzną rozprawą z tym, co spotyka się między lękiem a poczuciem wyższości ludzkości. Miasta stają się wyrazicielami wszelkich emocji, o których ludzkość nie jest w stanie już opowiadać. Zmierzamy ku przyszłości, w której ważne będzie projektowanie następnego jutra. Budowanie przekonania, że prawdziwy czas zacznie się dla nas niebawem. A miasta mają podążać ku temu, co będzie. Dziś każde robi to na swój sposób. Dubaj to „pomnik niemożliwego”, punkt stwarzania specyficznego świata przyszłości, miasto dla wszystkich, którym rzeczywistość doskwiera i chcą marzyć, planować, projektować, żyć tylko czasem przyszłym. Seul zmierza ku jednorodności. Przerażającej i fascynującej jednocześnie. To taka urbanizacja kolektywu, który będzie definiował codzienność jutra w sposób zorganizowany i tylko w pierwszej osobie liczby mnogiej. Kampala wydobyła się z dżungli, a gdy już ją zniszczyła, zaczyna niszczyć samą siebie. Chaos i bieda rozwijają się w zastraszającym tempie i Kampala przyszłości to metropolia wiecznego niedoboru. Masdar, ekomiasto, wciąż jest eksperymentem i niewiadomą. Podobnie jak wyzute z duszy Songdo, po którym można się poruszać jak w grze planszowej. Niejednoznaczna jest przyszłość peruwiańskiej Limy, która dynamizuje się poprzez rozwarstwienia społeczne, ale widzi przyszłość jako dalszą formę chaosu. Dla Singapuru czas przyszły to zastygnięcie w rzekomo doskonałej formie. To miasto już się uformowało, skończyło. Nie potrzeba w nim tak intensywnie wytężonych zmysłów jak w różnorodnym Bombaju. I Kopenhaga, która dziś i pojutrze będzie oferować tę specyficzną formę otwartości i łagodności.

Czym będą portretowane miasta i kim będą zasiedlający je ludzie? Jak bardzo różnorodne wizje przyszłości stoją za tkankami miejskimi, które dzieli bardzo wiele, ale łączy przede wszystkim żywy puls? Miasta przyszłości mogą być groźne i dwuznaczne. Ludzie czas przyszły chcieliby zasiedlić już teraz. W tym znaczeniu „Pojutrze” jest o fantazjowaniu, gorzkich rozczarowaniach, ale także nieustannym niepokoju, mrocznym przebodźcowaniu. Paulina Wilk portretuje miasta, które naprawdę żyją, i takie, którym ludzkość podłączyła respirator. Wszystkie nas opowiadają i nas projektują. W tym globalnym wołaniu o lepszą przyszłość uważna podróżniczka, koncentrująca się na topografii w bardzo szczególny, emocjonalny sposób. „Pojutrze” to interesująca fantazja o tym, czym jest metropolia w sensie mentalnym, i frapująca opowieść o przyszłości z istotnym apendyksem – historią miasta pierwszego, początku rozwoju ludzkiej zbiorowości. Książka stawia wiele mrocznych pytań retorycznych. Sama jest pytaniem. Odpowiedzi nie uzyskamy, dopóki nie nastąpi jutro. A po nim jeszcze coś, czego nie rozumiemy, czując się bezpieczniej razem w wielkich miastach.