Wydawca: Wydawnictwo Sonia Draga
Data wydania: 10 czerwca 2026
Liczba stron: 456
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena detaliczna: 59,90 zł
Tytuł recenzji: Moc intryg
To wielka przyjemność wrócić po latach do czytania Krzysztofa Domaradzkiego. Pisarza, który przez ten czas świetnie rozwinął swój warsztat. Przygodę z jego twórczością rozpocząłem od „Sprzedawcy”, dynamicznej opowieści o bardzo inteligentnym, konsekwentnym i gorzko ironicznym mężczyźnie. Potem przeczytałem „Przełęcz” tego autora, która była dużo bliższa rzeczywistości, a jednocześnie mistyczna i pełna skrytej melancholii, kiedy opowiadała o mechanizmach socjologicznych charakteryzujących społeczeństwo rosyjskie. Później była moja przerwa, a Domaradzki pisał kolejne książki. Wiedziałem, że ten młody twórca ma ogromny potencjał. I już po lekturze pierwszych stron „Pojedynku” – podobnie jak pierwsza ze wspomnianych tu publikacji poruszających temat męskiego wyobcowania – byłem przekonany, że przez lata tego potencjału nie zmarnował.
Myślę, że Domaradzki rozwija się jako pisarz tak znakomicie, że powoli zaczyna zajmować na rynku wydawniczym podobną pozycję jak Robert Małecki, Wojciech Chmielarz czy Przemysław Piotrowski. Ma nad nimi jedną zasadniczą przewagę: wciąż jest nieprzewidywalny, jeśli chodzi o to, w jakiej konwencji powstanie nowa książka i czy będzie dawała się zamknąć w ramach jednego gatunku literackiego. „Pojedynek” jest potwierdzeniem powyższego. Przede wszystkim to znakomita rozrywka dla fanów thrillera, powieści sensacyjnej czy kryminału. Każdy z nich będzie miał okazję zredefiniować swój ulubiony gatunek. Krzysztof Domaradzki skupi się w zasadzie tylko na dwóch antagonistach, wokół których zbierze detale formalne tworzące thriller. Mniej więcej w połowie narracji pojawi się – z bardzo przemyślaną sekwencją zdarzeń – warstwa sensacyjna, w której klasyczne dla gatunku wybuchy, awantury, pościgi czy mroczni bohaterowie w konflikcie z prawem otrzymają naprawdę oryginalną oprawę. A kryminał? „Pojedynek” ukaże nam takie postacie z policyjnego światka, że trudno będzie ustalić, która jest najciekawsza i dlaczego.
Niemniej dla mnie „Pojedynek” to psychologiczna przypowieść o winie i karze. Historia demonów skrytych gdzieś głęboko i ujawniających swą potęgę stopniowo i na kilka sposobów. Demonem w niemal dosłownym znaczeniu wydaje się jeden z głównych bohaterów, ale Domaradzki robi wiele, by pokazać, że nie istnieje jeden określony profil psychologiczny psychopaty. Psychopata, z którym mamy tu do czynienia, jest postacią pełnokrwistą – ma emocje i uczucia, lecz potrafi je wyłączać na zawołanie. Demoniczne jest to, co stoi za drugim bohaterem i co popchnęło go do działań, dzięki którym wzbogacił się finansowo, ale stracił przez nie praktycznie wszystko, co pozostało z jego tak zwanego normalnego życia odebranego mu już w czasach młodości. Zorientuje się szybko, że – znakomita metafora – nie można wiecznie tańczyć na kłodach rzucanych pod nogi przez los, choć da się to robić przez większą część życia, jeśli jest się fighterem, złe doświadczenia zaś traktuje się jak coś, co wzmacnia, a nie rujnuje. Dlatego czytając nową powieść Domaradzkiego, odbierałem wszystko, co się dzieje, z coraz większym smutkiem, bo ze świadomością, jak przygnębiające może być życie człowieka, który jest przekonany, że je wygrał, choć to tylko bolesne złudzenia.
Tu jest cała masa przegranych. Nie dlatego, że nagle tracą życie odbierane przez głównego bohatera, seryjnego mordercę darzącego wręcz obsesyjną miłością wszystko, co brytyjskie. Są tutaj ludzie, którym los przetrącił życiorysy. Spowodował, że w taki lub inny sposób musieli odsunąć się od społeczeństwa i podążyli w kierunku upadku, choć w swoim mniemaniu wkraczali na słuszną drogę ku chwale i bogactwu. Jest tu z ciepłem i empatią, choć pozornie szorstko zarysowany obraz rodziny w rozpadzie; wizerunek związku dwojga ludzi, którzy powołali na świat kochane dziecko i mogliby być razem, ale zdecydowali się na rozstanie z powodu odmiennych priorytetów życiowych i pozostawili za sobą emocjonalne zgliszcza.
Czuły ojciec jest metodycznym złodziejem. Okrada jednak ludzi, którzy – w jego mniemaniu – tkwią w nadmiernym dobrobycie i z pewnością nic się nie stanie, jeśli się czymś z nim podzielą. On zaś zdecyduje, co z domu obcych ludzi będzie należeć do niego. Johnny to nie jest jednak zwyczajny złodziej, podobnie jak Stefan nie jest klasycznym seryjnym mordercą. Sylwetki dwóch bardzo różnych, lecz w wielu kwestiach podobnych mężczyzn Domaradzki kreuje, posługując się ironiczną kreską i nietuzinkowym poczuciem humoru. Ani Johnny, ani Stefan do tej pory nie popełnił żadnego błędu w swych doskonale zaplanowanych działaniach. Obaj zawsze byli zadowoleni z efektów swoich akcji, w których wszystko układało się po ich myśli. Ale zdarza się wpadka. A po niej kolejna. Los sprawia, że ci dwaj trafiają na siebie i pozostają sobie coś dłużni. Jeden może przetrwać, a drugi musi zniknąć. Zawiązuje się znakomita intryga, którą otwierają popełnione błędy. Trafia kosa na kamień. Zaczyna się tytułowy pojedynek. A w to wszystko angażuje się oczywiście policja. Jednak uwagę przykują przede wszystkim relacje antagonistów.
W „Pojedynek” wpada się jak do basenu z krystalicznie czystą ciepłą wodą, skąd nie chce się wychodzić. Dawno nie czytałem powieści gromadzącej aż tyle zwrotów akcji i tak wrażliwej wobec czytelnika. Domaradzki ukazuje z jednej strony zdeterminowanych i pewnych siebie mężczyzn, z drugiej jednak – odsłania ich słabości, które są starannie ukrywane przed światem. A przecież istnieją. I bolą. Utrudniają lub uniemożliwiają pewne działania. Jeden i drugi wie, na czym polega jego fach, lecz konfrontacja da im do zrozumienia, że wcale nie wiedzą o sobie wszystkiego.
A najwięcej można się dowiedzieć dzięki śledzeniu, podpatrywaniu i podsłuchiwaniu czyjegoś życia. „Pojedynek” to książka o voyeuryzmie, ale ujęta w ramy historii, w której podglądanie nie wynika z wewnętrznego przymusu czy trudnej do powstrzymania ciekawości. Tu toczą się zdarzenia możliwe do przewidzenia z powodu tego, co się wcześniej zobaczy, złoży w myślach i dzięki temu zaplanuje dalsze działania. Johnny jest dużo bardziej ostrożny, a potem niepewny w swych poczynaniach, bo jego konstrukcja psychiczna jest inna niż Stefana, łagodniejsza. Została wyraźniej zarysowana, pozwala czytelnikowi obdarzyć bohatera sympatią, choć jednocześnie skłonić do zastanowienia, czy w przyszłości komukolwiek obcemu zostawić klucz do mieszkania. Johnny jest z wielu powodów postacią tragiczną, podczas gdy Stefan kreowany jest na bezdusznego typa, który wyjdzie cało z każdej opresji, bo w jego świadomości nie ma czegoś takiego jak sytuacja bez wyjścia. Może być jedynie plan, który nie wypalił, albo pomysł, który okazał się nie do końca fenomenalny. Najgorszy jest dla Stefana błąd. Gdy pojawia się pierwszy, wraz z nim powstają rysy na wizerunku metodycznego mordercy. Stefan nie wie, że największy błąd popełni, gdy nie przeanalizuje sytuacji wystarczająco dokładnie. Kiedy w strzelaninie na parkingu pod galerią handlową pozostawi przy życiu pewną panią w średnim wieku. Ona zaś rozegra tu kolejny pojedynek…
Domaradzki pyta, czy silne koncentrowanie uwagi na detalach to jeszcze pozwalające trzymać się w pionie realistyczne spoglądanie na życie, czy już defetyzm. Pozornie obaj przestępcy zdobyli to, co mają, przede wszystkim dzięki sile charakteru i nieustępliwości. Tymczasem autor pokazuje, że mimo porównywalnie silnych osobowości wcale nie są do siebie podobni. I może te osobowości nie są aż tak silne, jak mogłoby się wydawać. Cała intryga zmierza do ciekawego zakończenia. „Pojedynek” jest tym, co lubię najbardziej: umiejętnie skonstruowaną powieścią z kompozycją klamrową. Świetnie było wrócić do twórczości kogoś, kto wykazuje się ogromną pomysłowością i w żadnym zdaniu nie pozwala czytelnikowi na oderwanie uwagi. Nie wiem, w jakim kierunku Domaradzki pójdzie dalej, ale uważam, że to już pisarska marka, w którą rynek wydawniczy powinien inwestować. „Pojedynek” to znakomita powieść na lato – dla wszystkich. Nie dlatego, że wszystkich zainteresuje, lecz dlatego, że każdy znajdzie w niej coś innego i ważnego dla siebie.
---
Jeśli podobała Ci się ta recenzja, możesz mi postawić kawkę TUTAJ

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz