Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2014-01-27

"Krótki przystanek w drodze z Auschwitz" Göran Rosenberg

Wydawca: Czarne

Data wydania: 20 stycznia 2014

Liczba stron: 326

Tłumacz: Mariusz Kalinowski

Oprawa: miękka lakierowana ze skrzydełkami

Cena det: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Po Auschwitz...

Tego rodzaju świadectwa obrazują wyraźnie, że po piekle drugiej wojny i piekle obozów koncentracyjnych świat nigdy nie będzie już taki sam, bo ludzie po tym wszystkim nie będą tymi, co wcześniej. To historia Ocalałego, który umarł na Auschwitz kilkanaście lat po opuszczeniu obozu. Opowieść Görana Rosenberga jest świadectwem niebywałej dbałości o czas przeszły, jaki pozwala się zrozumieć; świadectwem miłości i szacunku do ojca, który pozostawił go z matką w 1960 roku, bo nie był w stanie być odpowiedzialny za świat, w jakim narodził się syn i nie był w stanie odpowiadać już za niego. Dawida Rozenberga dopadły cienie przeszłości wtedy, kiedy wydawało się, że po obozowym piekle stworzył namiastkę bezpiecznego świata dla swoich najbliższych i znalazł Miejsce, w jakim mogą się wspólnie zakorzenić. Dopadły i zniszczyły. Niestety.

To historia dramatu wynikłego z braku zrozumienia, braku zainteresowania, uporczywego zacierania śladów po wynaturzonych dziełach ludzkich rąk, jakimi były getta, obozy koncentracyjne, krematoria. Przede wszystkim jednak książka o własnej tożsamości; pełni owej tożsamości, do jakiej autor dochodzi w momencie, gdy naprawdę pozna historię ojca. Tę przez wszystkich zapomnianą i dla niego jako dziecka przed laty niemożliwą do zrozumienia. Rosenberg podąża ojcowską drogą ku samozatraceniu. Gorszemu i przejmującemu chwilami bardziej niż opisy samozagłady ludzkości, która pozwoliła na to, co działo się w Birkenau, Treblince, Ravensbrück czy choćby Wöbbelin - ostatnim przystanku zniewolenia Dawida Rozenberga.

Ojciec jako szesnastolatek został zamknięty w łódzkim getcie, by potem, będąc trzydziestosześciokilogramowym wrakiem człowieka odzyskać wolność, jakiej nie pojmował i do jakiej nie był przygotowany. Dramat Dawida Rozenberga rozgrywa się już w zamkniętej przestrzeni łódzkiej dzielnicy żydowskiej. Tej, która przetrwała najdłużej i za co niektórzy są wdzięczni Chaimowi Mordechajowi Rumkowskiemu. To jego dramatyczną odezwę publikuje nam autor; odezwę do łódzkich Żydów, by wydawali hitlerowcom chorych i ułomnych po to, by dłużej samych siebie pozostawić przy życiu. Wieloznaczność jego postępowania jest zarysowana w "Fabryce muchołapek" Andrzeja Barta, na której kartach rozgrywa się fikcyjny proces Rumkowskiego, w jakim uczestniczy postępiająca go - i wspominana przez Rosenberga - Hannah Arendt. Dla opowieści o Dawidzie Rozenbergu potrzebne są ostatnie lata getta. Ostatnie jego dni i ostatnie transporty, w których ku Auschwitz podąża setki niezawinionych i skazanych na unicestwienie.

Ojciec autora nie ginie ani na rampie Auschwitz-Birkenau przy rozładunku przerażającego transportu do utylizacji, ani w samym obozie, ani też w piekle niewolniczej pracy, do której trafił przez przypadek, wydostając się z Auschwitz. Nie łamie go czas, w jakim życie nie stanowiło żadnej wartości. Podda się wtedy, kiedy będzie mógł żyć naprawdę, ale ta umiejętność wyda się za trudna. Tymczasem jesteśmy w Auschwitz, skąd prowadzi Dawida droga przypadku ku wolności w nieznanej mu Szwecji, gdzie sprowadzi swą narzeczoną, podejmie pracę, spłodzi dwójkę dzieci... i odejdzie w szaleństwie...

Görana Rosenberga interesuje droga z Auschwitz, bo droga do obozu była - jak autor wspomina - drogą kolektywnego piekła. Interesujące są losy tych, którzy stamtąd się wydostali. Kimś takim jest Dawid Rozenberg, ojciec autora - ocalony dzięki kilku okolicznościom i narodzony na nowo, choć odarty z godności i wiary w sens istnienia obok ludzi odpowiedzialnych za komory gazowe i niewolniczą pracę więźniów w pasiakach. Komu mogą dziękować za ocalenie ludzie tacy jak Dawid? "Szczęście, przypadek, traf i kaprys losu to imiona kamieni, którymi jest wybrukowana każda droga z Auschwitz." Tylko dzięki zbiegowi kolejnych okoliczności Göran Rosenberg się narodził i tylko dzięki splotowi niekorzystnych okoliczności, w których pamięć wróciła, jego ojciec nie mógł odrodzić się w Szwecji - raju bezkresnych lasów pragnącym uchodzić w powojennej Europie za raj socjalny, nie tylko dla przybyłych spoza kraju, naznaczonych traumą przeżyć nieznanych Szwedom...

Rozpoczyna się walka o normalność w szwedzkim Södertälje, obecnie słynącym z faktu zasymilowania licznych uchodźców z Iraku, kiedyś otwartym na uciekających z piekła obozów. Rosenberg nieprzypadkowo zaczyna swą książkę od Miejsca. To świat, w jakim sam się rodzi, który oswaja; jego świat i jego miejsce naznaczone przez tory kolejowe, Kąpielisko, przez topografię i przez ludzi, wśród których jego ojciec starał się, by być wzorowym ojcem i obywatelem. Tego Miejsca nie dla niego przecież, nie jego mentalnie, nigdy nieoswojonego do końca, ostatecznie w pewnym stopniu opresyjnego. "Krótki przystanek w drodze z Auschwitz" obrazuje próby rozpoczynania na nowo życia, które gdzieś tam w Polsce zostało już przed laty wydarte z piersi. Syn po latach próbuje pojąć, czym dla ojca miało być życie w Szwecji - kraju, jaki przyjął do siebie 30 tysięcy ocalonych z obozów, by doszli do siebie i zaczęli normalnie egzystować. Jakie granice, jakie definicje może mieć świat po tym wszystkim, co przeżył Dawid Rozenberg i inni Ocaleni? Jak zacząć żyć, kiedy umarło się gdzieś w transporcie kolejowym, porzuciwszy walkę o godne istnienie, bo takie zostało z całą stanowczością zakwestionowane? Czy możliwe jest pogodzenie się z tym, co minęło? Tak bezproblemowe jak zapominanie świata o wojennym koszmarze, wypieranie ze świadomości piekła obozów, zamykanie wrót pamięci na siłę po to, by nie czuć dyskomfortu?

To książka napisana z czułością i z niesamowitą empatią; dociekliwa, drobiazgowa i wiarygodna - choć przecież stworzona z ułomków pamięci, niepełna, fragmentaryczna tak naprawdę. To opowieść o czymś niepojętym w swojej grozie i niewyrażonym w słowach.  Kolejny głos w sprawie pozorności ocalenia tych, którzy potrafili umierać na Auschwitz wiele lat po tym, jak się stamtąd wydostali. Rosenberg wraca do postaci ojca, którego pamięta i do zdarzeń, jakich pamiętać nie może, a jednak je gloryfikuje. Bo najgorsze, co może nastąpić, to ogólnoludzka amnezja. Świat i ludzie po Auschwitz nigdy nie będą tacy sami. Dawid Rozenberg poniósł ofiarę z ignorancji wobec tego faktu. Jego syn Göran ożywia go nie tylko dla siebie. Płaszczyzn interpretacyjnych jego książki jest tak wiele, jak wiele historii uratowanych z piekła, którzy potem nie poradzili sobie z piekłem wewnątrz siebie...

Brak komentarzy: