Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2014-07-28

"Hopeless" Colleen Hoover

Wydawca: Otwarte

Data wydania: 18 czerwca 2014

Liczba stron: 424

Tłumacz: Piotr Grzegorzewski

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det: 34,90 zł

Tytuł recenzji: Iluzja i banał

Staram się nie sięgać po literaturę tworzącą złudę i budującą iluzje na obrazach nie tyle boleśnie banalnych, co przerażająco upraszających życie. Wiem, że takiej literatury jest na tony - pisze się ją, wydaje masowo, jest target, jest sprzedaż, jest interes i naiwna wiara czytelników, iż przeżywane podczas lektur emocje są wystarczającym miernikiem, by określać takie książki mianem dobrych. "Hopeless" Colleen Hoover to właśnie takie cudo, nad którym rozkładam bezradnie ręce. Książka, jaka nie pozostawia miejsca na własną refleksję. Opowieść, która nie wie, czym jest dwuznaczność czy niedopowiedzenie. Narracja w łopatologiczny sposób tłumacząca każdą emocję, każdy odruch, każde postępowanie bohaterów zbombardowanych na przestrzeni kilkudziesięciu dni bodźcami, jakich większość ludzi nie doświadczy przez całe życie. Nie można czegoś takiego czytać bez irytacji, a moje wypieki na twarzy przy lekturze to nie efekt kumulacji emocji, o jakich ćwierkają entuzjastyczne opinie umieszczone na samym początku aż na trzech stronach, lecz poczucia, iż atakowany bzdurami w żaden sposób nie jestem w stanie się przed nimi bronić.

"Hopeless" to klasyczny przykład tak zwanej literatury New Adult. Opowiada o przedwcześnie doświadczonych przez życie nastolatkach, których szczenięce wynurzenia mają być źródłem zachwytu dorosłego już czytelnika. W schemacie zawiera się dziewczyna i chłopak z przeszłością, dramatyczne jej odkrywanie, tatuaże i namiętność oraz taki sposób obrazowania rzeczywistości, w którym wszelkie fabularne rozwiązania są dość oczywiste, napięcie zaś wzmaga dramaturgia oparta na tym, że autor wtłoczy do książki jak najwięcej traumatycznych przeżyć z przeszłości. Colleen Hoover idealnie wpisuje się w schemat, tworząc mocno podsyconą erotyką narrację dla naiwnych. Doświadczone przez życie nastolatki wierzą w siebie i po kilku miesiącach znajomości deklarują miłość na całe życie. Ich wzajemne podchody idą w parze z odkrywaniem tych elementów przeszłości, od jakich w różny sposób się odseparowali. Problemem naczelnym staje się ustalenie momentu, w którym można się soczyście pocałować oraz tego drugiego, gdy idzie się na całość, odnajdując boskie spełnienie w ramionach wyciskającego pewnie jeszcze wągry trądzikowe kochanka, co to nie ustępuje choćby takiemu Greyowi w znajomości technik mających dać nastoletniej dziewczynie spełnienie.

Ale nie upraszczajmy, nie trywializujmy, nie śmiejmy się i nie ironizujmy. "Hopeless" to przede wszystkim opowieść o bolesnym doświadczaniu życia, które kiedyś przyniosło wiele krzywd, a ich pokłosie dotyka teraz, po latach, świadomie i naprawdę przejmująco. Hoover stworzyła intrygę, w której zawarto wszystko, co może być piętnowane przez dzisiejszy świat. Nie zdradzę szczegółów, bo ma to być element zaskoczenia, jedyny chyba wartościowy w  tej książce. Zanim młodzi bohaterowie odkryją przed sobą, kim są naprawdę, będą mierzyć się z demonami przeszłości oraz udręką nienawiści i miłości odczuwanych jednocześnie. Hoover zgrabnie wprowadzi nas w swój banalny świat przedstawiony, gdzie poznamy Sky i Holdera, teksańskie dzieciaki zakochujące się w sobie w błyskawicznym tempie.

Autorka "Hopeless" rozpoczyna od sceny płaczu i agresji. Nasuwa to skojarzenie z filmowanymi wielokrotnie reakcjami nastolatków grających w jakąś internetową grę na moment odłączenia im modemu. To nie brak dostępu do sieci będzie winien tego, że młodziutka Sky wywrzaskuje swą nienawiść, demolując jakiś pokój. Dojdziemy do tego dnia stopniowo, poznając wcześniej zdarzenia, które nie mają w sobie ani niczego wyjątkowego, ani też w żaden sposób interesującego. Wspomniana Sky cierpi na atrofię uczuć. Wszelkie zbliżenia z chłopakami są dla niej momentami, w których obojętnie oddaje swe ciało. To Six, przyjaciółka Sky, czerpie pełnymi garściami z takich zbliżeń, sama Sky zamiast chłopaków woli lody, ewentualnie ukradkiem podjadane snickersy, bo matka zabrania jej słodyczy.

Karen adoptowała Sky, gdy ta była małą dziewczynką. Teraz, zbliżając się do osiemnastki, Sky ocenia dotychczasowe życie jako stabilne, spokojne i satysfakcjonujące. Karen odcięła córkę od telewizji, komórek i Internetu oraz szkół publicznych - to wszystko to w matczynym przekonaniu źródła wszelkiego zła. Dziewczyna bez problemu otrzymuje jednak samochód - teoretycznie źródło dużo większego zagrożenia niż wyżej wymienione -  oraz swobodę bez zakazów, bo Karen jej ufa i jest przekonana o tym, iż córka przejęła przez lata choćby w części jej sposób patrzenia na świat.

Sky decyduje się rozpocząć naukę w publicznej szkole i zmierzyć ze światem, który był dla niej dotychczas ograniczony. To kwestia chwili, gdy pozna tego jedynego, fascynującego i pociągającego. Wystarczą dołeczki w policzkach i dukane onomatopeje, by Sky poczuła motylki w brzuchu oraz słabość do tajemniczego Holdera, który wydaje się bardzo labilny emocjonalnie. Młodzi docierają się, planują kolejne kroki poznawania siebie (czytaj: dotykania, całowania, pieszczenia), a jednocześnie odkrywają, co łączyło ich w przeszłości. Przerażająca tajemnica, z jaką muszą się oboje zmierzyć, jedynie scementuje ten budowany na szybko związek, a kompulsywny seks będzie doskonałą odskocznią od rzeczywistości, w jakiej oboje chwilę przez dzikimi harcami widzieli samobójcę strzelającego do siebie. Niezwykła jest emocjonalna odporność amerykańskich nastolatków Hoover. Biorą na siebie wiele i wszystko udaje im się uporządkować w zaskakująco szybkim czasie. Kreowana na dramatyczną historia z przeszłości odejmuje na chwilę książce jej słodkości, ale jeżeli ma być to opowieść, która obrazuje system wartości i przekonań dwójki nastolatków, po dodaniu do niej ogromu traumy, ukazuje ich jako doświadczonych oraz świadomych sfery własnych uczuć i emocji ludzi doskonale organizujących swoje życie. Ukazuje nieprawdziwych, papierowych bohaterów. W niewiarygodnie przesłodzonej narracji, nad którą nie chce się poważnie zastanawiać.

"Hopeless" przedstawia niezwykle trudne dylematy, dając jednocześnie obraz przerażająco prostych rozwiązań. Wszystko - paradoksalnie, gdyż tam są rzeczywiście przedstawione dramatyczne zdarzenia - w slapstikowej konwencji, bo dzisiaj młodzi dorośli przeżywają bardzo wiele w niezwykle krótkim czasie. Takie książki tworzą dość niebezpieczną iluzję. Im jest ich więcej, tym bardziej - niestety - odrywamy się od prawdziwego życia. Młodych dorosłych i tych dorosłych, którzy wierzą takim historiom jak ta stworzona przez Colleen Hoover.

1 komentarz:

Kylie Raven pisze...

Tego właśnie się obawiałam. Tak naprawdę Pana zarzuty można odnieść do całej literatury YA, bo poszczegolne serie i książki niczym się nie różnią (no, prawie). Być może książka, w której wszystko jest takie proste może być dobrym "odpoczynkiem" od skomplikowanej rzeczywistości, przypuszczam jednak, że bardzo by mnie to irytowało. Taka już literatura jest. Pytanie tylko, czy książki tego rodzaju mogą zafalszować młodzieży obraz świata rzeczywistego?

http://zakurzone-stronice.blogspot.com/