Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2014-11-24

"Droga Romo" Roma Ligocka

Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Data wydania: 3 listopada 2014

Liczba stron: 200

Oprawa: miękka

Cena det: 29,90 zł

Tytuł recenzji: Spotkać siebie

Roma Ligocka od lat pisze wciąż tę samą książkę. Odważnie i z trudem, subtelnie i bez dawania sobie taryfy ulgowej przy wymienianiu traumatycznych wspomnień, jakie na zawsze ją naznaczyły. Najnowsza publikacja to wyraźne uzupełnienie "Dobrego dziecka". Konfesyjna proza z rytmem nadanym przez świadomość nastoletniej dziewczyny wchodzącej w dorosłość z takim samym trudem, z jakim wychodziła z getta i żegnała się z wojennymi wspomnieniami. Relacje z matką znowu pojawiają się na pierwszym planie, ale to już inne relacje niż te z poprzedniej książki. Matka najpierw jest w oddaleniu, śle do córki listy z Wiednia, usiłuje kontrolować jej życie i wierzyć, iż córka będzie postępować słusznie. Potem Tosia przyjeżdża do Krakowa i zaznacza się wyraźna pustka. Rozczarowania oraz skryte pretensje. Kobiet, które do niedawna łączyło tak wiele. Dorastająca Roma nie musi już brać odpowiedzialności za matkę, ale nie chce też, by ona wytyczała jej życiową drogę. Pęknięcia, rysy, dwuznaczności i żal do samych siebie - w najnowszej książce Roma Ligocka opowiada o mentalnym rozstaniu i o rozpoczynaniu nowego życia. Wciąż z lękami i wciąż z bolesnymi wspomnieniami, które trzeba nadal oswajać, stale przekonywać siebie o wartości życia, wciąż wierzyć w prawdziwą miłość i w to, że ktoś wreszcie naprawdę pokocha...

"Droga Romo" w samym tytule implikuje formalną strukturę tej prozy. Pojawiająca się narracja w drugiej osobie to świadectwo zatroskania o czas miniony, którego nie da się już zmienić. Ligocka rozmawia ze sobą w taki sposób, że ujawnia doświadczenia już nabyte tylko w minimalnym stopniu. Ważniejsza staje się troska i czułość w zwracaniu się do dorastającej Poziomki. To jest już czas, kiedy pisarka może bez ustawicznego lęku o codzienność obejrzeć się za siebie i uwypuklić te ważne elementy z początku dorosłego życia, które narysowały obraz Romy dojrzałej, poważnej i pogodzonej z tym, z czym musi się pogodzić. "Droga Romo" to proza dialogu ze sobą osadzona w kontekstach tego czasu, w jakim dorastająca autorka mierzyła się z doświadczeniami egzystencjalnie tak ważnymi, jak ważne były osoby stające na jej drodze, kuszące innością życia, wiecznie tego życia spragnione i czasem prowadzące na jego manowce.

Już na samym początku dowiadujemy się, czym ma być ta książka. "Właściwie to prosta historia dziewczyny, która boi się świata, a on zmienia się wokół niej szybko, jak zmienia się ona sama". Ligockiej zależy na tym, by widzieć przeszłość wyraźnie, spotkać samą siebie z pewnego okresu życia i zatrzymać chwile, które na zawsze zmieniły sposób postrzegania świata przez tę, co świat zdawała się kochać mimo wielu wyrzeczeń i mimo okrucieństw, jakich los nie szczędził nawet wiele lat po wojnie. A to wojna przecież miała być przecież tym najtrudniejszym, ekstremalnie najbardziej tragicznym doznaniem...

"Droga Romo" portretuje osoby i zdarzenia ważne wtedy, kiedy życie traciło już smak młodzieńczej swobody, ale nadal nie było życiem odpowiedzialnie dorosłym. Ligocka przecież w dorosłość rozumianą jako odpowiedzialność za kogoś weszła wiele lat wcześniej. To doświadczenie było wyczerpujące i wpłynęło zapewne na kolejne lata dorastania, chociaż widzimy we wspomnieniach i egzaltację, i naiwność, i słodką pretensjonalność Romy, dla której często było za wcześnie albo za późno na pewne gesty czy słowa. Widzimy też w krakowskich wspomnieniach ludzi bliskich i takich, którzy wymuszali bliskość. Bo Roma po matce musiała ocalić niejedną. Na przykład szkolną koleżankę, która poddaje się aborcji bez wiedzy rodziców. Doświadczająca dorosłości Poziomka wciąż czuje, że jest komuś potrzebna. Sama pozostaje bez opieki i nie świadczy o tym tylko puste mieszkanie, do którego pewnego dnia bez zapowiedzi wkracza jej matka. To książka o doświadczeniu samotności. Innej od tej w wojennej zawierusze. Bardziej bolesnej, bo wdzierającej się w czas doświadczeń zapamiętywanych do końca życia. Ligocka wspomina cudowne chwile z przyjaciółmi, ale i zdarzenia traumatyczne, po których dorosłe życie nie jawiło się już tak atrakcyjnym jak na początku. Mimo ludzi wokół dojmująca pustka. Dorosła Ligocka chciałaby pogłaskać po głowie Poziomkę, gdy mówi do niej: "Zawsze w trudnych chwilach byłaś sama, droga Romo. Dziś już zdajesz sobie z tego sprawę".

Deficyt miłości - o nim czytamy znowu i tym razem z innej perspektywy, ale obraz wyłania się równie przygnębiający co z poprzednich powieści. Pierwszy poważny związek, którego nie akceptuje krakowskie otoczenie. Ślub i gorycz życia z alkoholikiem. Stała walka o wewnętrzną wolność i stałe tej wolności poszukiwanie. Na przykład podczas wyjazdów z Krakowa do tętniącej życiem dużo bardziej intensywnie Warszawy. Są i wspomnienia z europejskich podróży. Ślady delikatnego kosmopolityzmu w czasach, gdy polskie granice były pilnie strzeżone. Jest świeżość opowieści o trudnych decyzjach, dla których dopiero po latach można odnaleźć stosowne motywacje. "Droga Romo" to cofanie się w czasie po to, by tamten czas przeżyć świadomie. Ale także dla samego wspominania tego, co kiedyś doświadczane było tak intensywnie. Studia na ASP, pierwsze upojenie alkoholowe, zbliżenie seksualne, fascynacje towarzyskie i miłości, zdrady w różnym tego słowa znaczeniu... Pojawia się takie niezrealizowane pragnienie, by po latach korygować wszelkie błędne kroki. Dziś ze świadomością tego, w jaką stronę się podążało. Poziomka dorośleje, ale dorosła dostatecznie już lata temu. Teraz, mając dwadzieścia lat, stoi przed światem pełnych możliwości, a my zamykamy książkę i możemy się jedynie domyślać tego, o czym będą kolejne.

Czytanie Romy Ligockiej jest trudne, bo obcuje się z prozą stonowaną, która opowiada o kumulacji wielu emocji, jakich można być świadomym dopiero po latach albo wcale. Relacje z Tosią, od których zacząłem niniejsze omówienie, to pewien szkielet konstrukcyjny opowieści córki żegnającej się z matką, jaka wielokrotnie wpędzała we frustracje, nie rekompensowała lęków, nie starała się im zaradzić. Zda się, że Ligocka pisze kolejną smutną książkę, ale to taki mądry smutek, bo pisarka jest - jak radził Staff - "wprawna w cierpieniu", taka zawsze być musiała. "Droga Romo" to zezwolenie na kontakt z tą częścią samej siebie, która cierpiała bez zrozumienia, a której dzisiaj można współczuć i ją rozumieć.

2 komentarze:

Mariola Pomykaj pisze...

"Wprawna w cierpieniu"-"Roma Ligocka od lat pisze wciąż tę samą książkę". Tak jak na powieść "Droga Romo", tak samo czekałam i na Pana recenzję- wnikliwe, przekrojowe studium psychologiczne przeżyć pisarki. Ustawia Pan poprzeczkę tak wysoko, że wyżej już nie można. I co tu napisać pod tak profesjonalną recenzją, tą i każdą inną? (...)Ludziom brakuje słów...pozostaje wierzyć, że w odzewie pilnie poszukują recenzowanych przez Pana książek, by mogli podobnie odczuwać.Pozdrawiam.

MARINA DHARMA pisze...

KSIAZKI PANI ROMY CZYTAM ZE WZRUSZENIEM,CZEKAM NA KAZDA PANI POWIESC,KTORA CZTAM W POLSKIM LUB NIEMIECKIM WYDANIU. DZIEKUJE MAGDA Z LIGOTY