Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-02-25

"Gdybym wiedział. Rozmowy z Ryszardem Krynickim"

Wydawca: Biuro Literackie

Data wydania: 15 grudnia 2014

Liczba stron: 266

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 34 zł

Tytuł recenzji: Poznawanie poety

Od wierszy Nowej Fali dyskredytowanych dzisiaj częściowo przez nadanie im jedynie znamienia politycznego po ascetyczne haiku wydane dość niedawno. Droga poetycka, droga twórcza i wędrówka ze słowem, które ważone było niezwykle często - to całe intensywne życie Ryszarda Krynickiego, twórcy znanego z długich okresów milczenia, poety intymnego i w dużej mierze osobnego. Publikacja w opracowaniu Anny Krzywani to dość niezwykłe spotkanie z człowiekiem, którego krępuje omawianie własnej twórczości i który z dużym dystansem oraz pewną nieufnością nazywa siebie poetą. Dwadzieścia siedem rozmów z Ryszardem Krynickim odsłania go i prezentuje w szerszym kontekście. Wywiadom być może brak datowania, bo wówczas lepiej rozumiałoby się tę wędrówkę po życiorysie twórcy. "Gdybym wiedział" to jednak wyraźne świadectwo istnienia, odczuwania, rozumienia świata i wiecznej drogi poszukiwań swego miejsca wraz z tożsamością, do których - ze względu na jej intymność - nie zawsze jako czytelnicy mieliśmy i mamy dostęp.

Zaskakujące jest to, jak za każdym razem inaczej Ryszard Krynicki odpowiada na powtarzające się pytania o Nową Falę, istotę własnej twórczości, kondycję współczesnego języka poetyckiego czy działalność związaną z przekładami poezji lub prowadzeniem wydawnictwa. Nie ma tu powtórzeń w sensie ścisłym, bo kwestie te są za każdym razem omawiane w sposób odmienny. To nie tylko związki rozmówcy z pytającymi oraz różny stopień ich dociekliwości świadczą o różnorodności wywiadów z tej publikacji. Myślę, że to za każdym razem i przy każdej nowej okazji inna zaduma nad sprawami już raz przemyślanymi, ale domagającymi się wciąż nowych wniosków, być może uzasadnień; rodzącymi nowe wątpliwości i zmuszającymi do poszukiwania nowych odpowiedzi. Ryszard Krynicki jawi się w tych rozmowach jako poeta świadomy własnych ograniczeń oraz poeta wysoce dyskretny. Nieśmiało potwierdzający ważność swoich wierszy i jednocześnie śmiało mówiący o sprawach ostatecznych, z powodu których wiele z tych wierszy powstawało.

W dwugłosie z Marcinem Świetlickim pojawia się wyraźne rozróżnienie poety wrzeszczącego i milczącego. Duża jest siła milczenia Krynickiego i sporo na jego temat sam twórca mówi. Wbrew stałej pokusie, by unikać słów w przestrzeni publicznej, powstaje jednak ta książka. Jest w niej wiele mądrych, gorzkich i poruszających zdań o tym, w jaki sposób rzeczywistość pozajęzykowa nie daje się nagiąć do lingwistycznych zasad, oraz o tym, w jaki sposób osiąga się autonomiczność własnego języka poetyckiego, co za tym stoi i z jak dużymi zagrożeniami się to wiąże. W wywiadzie z Ewą Sonnenberg i Radosławem Liévrem Krynicki zaznacza, że zawsze oraz świadomie stara się uciekać od autobiografizmu w pisaniu. To, z czym kryje się w poezji, wywiady odsłaniają czasami z dużą łatwością. Wystarczy umiejętne stworzenie atmosfery intymności, w której dojdzie do zwierzeń, opowieści spoza poezji i w tej poezji zanurzonych. Tak dzieje się podczas rozmowy z Katarzyną Kubisiowską czy Renatą Gorczyńską. "Gdybym wiedział" to zbiór osobistych refleksji nad własnym warsztatem pracy - poetyckim i tym związanym z tłumaczeniami. Zbiór opowieści o trudnej drodze akceptacji siebie jako poety, wszak Krynicki nigdy zasadniczo nie dążył do tego, by być tym, za kogo uważa go opinia publiczna, a same rozmowy o statusie poety - jak wspomniałem - wpędzają go chwilami w lekkie zakłopotanie i konsternację. To, co być może zawsze go wyróżniało, to uporczywy perfekcjonizm - ustawiczne poprawianie własnych tekstów, nawet tych już wydrukowanych. Może też dlatego określanie siebie mianem poety nie jest dla Ryszarda Krynickiego niczym łatwym.

W tej publikacji znajdziemy także żywe opowieści o różnych rodzajach bliskości z innymi polskimi twórcami. Ważna jest rozmowa z Justyną Sobolewską o pracy nad spuścizną Herberta. Anna Bikont i Małgorzata I. Niemczyńska pytają o losy ostatniego zbioru Wisławy Szymborskiej, a w rozmowie z Marią Anną Potocką dowiadujemy się, z jaką czułością i nostalgią Krynicki traktuje wyklejanki poetki. Dużo jest rozmów o tłumaczeniach, tych życiowych zmaganiach z Rilkem, Celanem czy Nelly Sachs. Jako tłumacz Krynicki odsłania się dużo bardziej niż jako poeta. Zawsze starał się tłumaczyć wiersze mu bliskie, charakteryzujące się tym, iż traktują o sprawach i problemach, których nie nazwał sam Krynicki. W rozmowie z Marianem Stalą jest mowa o współważności tłumaczeń i własnej twórczości poety, w wywiadzie z Andrzejem Bernatem zaś Krynicki podkreśla, iż proces tłumaczenia to możliwość lepszego poznania własnego języka.

Powraca chwilami uciążliwe tłumaczenie się z Nowej Fali, nieznośność wiecznego wyjaśniania, czym jest jej etykieta, a czym naprawdę była twórczość z tamtego okresu. Bo Ryszard Krynicki wtedy i teraz podążał własną drogą, drogą osobistych poszukiwań oraz prywatnych zdziwień. Dziś wspomina o fascynacjach, dla których w innym systemie nie było miejsca. Opowiada o dorastaniu i o Krakowie, do którego przeniósł się z Poznania. Jednocześnie w rozmowie z Krzysztofem Myszkowskim dyskretnie sygnalizuje jeszcze jeden z problemów, własne niezadomowienie. Jest o noszeniu wierszy - ze sobą i w sobie. O kondycji rynku wydawniczego i o problemie braku uczestnictwa w życiu literackim tak często utożsamianym z rynkiem książki i dyktatem silnych wydawców oraz mediów. Za każdym razem Krynicki dyskretnie przygląda się z boku tym wszystkim zawirowaniom, dla których jedni poeci znajdują mocne słowa, inni zaś je ignorują, rzadko który jednak stosuje postawę uważności i wnikliwości z takim trudem skrywaną gdzieś między kolejnymi wersami intymnej poezji.

"Gdybym wiedział" to spowiedź i krytyka. To jednocześnie podkreślanie własnej odrębności oraz sytuowanie siebie wraz z własną twórczością w zmieniających się warunkach i kontekstach, także językowych. Każda z tych rozmów to uczciwe i sumienne opowiadanie siebie. Niewielu jest do tego zdolnych. Niewielu z takim szacunkiem i niezwykłą empatią może potraktować każdego z rozmówców zadających często trudne, a często niewygodne pytania.

1 komentarz:

Robert Rutkowski pisze...

Z całą pewnością lektura obowiązkowa.