Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-06-01

"Nasz skrzywiony bohater" Yi Mun-yol

Wydawca: Kwiaty Orientu

Data wydania: 2 kwietnia 2015

Liczba stron: 96

Tłumacz: Katarzyna Różańska

Oprawa: twarda

Cena det.: 25 zł

Tytuł recenzji: Reżim i demokracja

Książki o szkolnych formach przemocy przyciągają uwagę z prostych powodów. Każdy z nas albo doświadczył osobiście młodocianego reżimu na własnej skórze, albo był świadkiem zdarzeń, w których siła i manipulacja szły w parze z zastraszaniem. Od tego nie są wolne szkoły, bo przecież życie nie jest od tego wolne. Na wielu poziomach i w różnym natężeniu. W licznych, czasem bardzo skomplikowanych uwarunkowaniach i w szeregu kontekstów, które tłumaczą takie, a nie inne zachowania przemocowe. Yi Mun-yol wydał w 1987 roku niepozorną książkę o ważnych sprawach. Bardzo cieszy fakt, że polski czytelnik może się z nią dziś zapoznać. Chociaż porównywanie "Naszego skrzywionego bohatera" do "Władcy much" Goldinga uważam za lekkie nadużycie, bo koreański pisarz nie analizuje totalitarnej wersji pajdokracji w jej odizolowaniu, powieść ta z pewnością opowiada i o dziecięcym okrucieństwie, i o ludzkim okrucieństwie tak w ogóle. Yi Mun-yol napisał gorzką opowieść o człowieku, dla którego wolność i demokracja są wartościami w specyficzny sposób trudnymi do przyjęcia. Opowiedział historię samotności pośród zmieniającego się układu sił, zarysował przejmującą wizję buntu i zachowawczości, przeprowadził nas na niespełna stu stronach przez każdą fazę ludzkiej percepcji reżimu. Wskazał, jak szybko można się do niego przystosować i jak łatwo ulec wpływom, by od buntu przejść do rezygnacji i nihilizmu.

Mamy schyłek lat pięćdziesiątych minionego stulecia, a może początek lat sześćdziesiątych. Koreański prymus ze stolicy przenosi się do prowincjonalnej szkoły podstawowej. Jego ojca zdegradowano, a pobyt w nowym miejscu ma być karą dla całej rodziny. Szczególnie dyskomfortowo czuje się młodziutki seulczyk, który sam siebie w nowych warunkach nazywa "zdetronizowanym księciem w ruinach". Nowa szkoła - z sześćdziesięcioosobową klasą! - wywołuje w nim gorzkie rozczarowanie. Wszystko jest inne, gorsze. To nie są warunki, w jakich zdobywał wiedzę i uznanie rówieśników. Tutaj będzie musiał o uznanie walczyć. To kara za sprzeciwienie się klasowemu gospodarzowi. Om Sok-dae odgrywa rolę niekoronowanego władcy. Doskonale manipuluje otoczeniem, by uznawało go za wyjątkowego, silnego i bezwzględnie panującego nad wszystkim. Dzieci z tej powieści tworzą własne struktury i jednoczą się w obozie pod przywództwem tego, który siły nie musi manifestować. Zbudował swą pozycję gospodarza za pomocą szeregu różnych posunięć, podporządkowując sobie zespół klasowy i budując wokół siebie aurę kogoś, komu nie można się przeciwstawić.

Nasz bohater decyduje się na bunt. Środowisko, w jakim się znalazł, sankcjonuje ład ustanowiony przez wspomnianego uzurpatora. Dorośli są wobec przemocy obojętni. Ten, który decyduje się na ujawnianie manipulacji i form zastraszania, od razu zostaje napiętnowany i potem nie ma możliwości, by zdjąć z siebie odium tych, którzy reżim uznają za naturalny rozkład sił, bezwzględnie podporządkowując się swemu klasowemu gospodarzowi. A ten bardzo inteligentnie i w wielu różnych formach umacnia swój autorytet. Yi Mun-yol każe swemu bohaterowi dokonać wyboru - wciąż być samotnym w opozycji albo umiejętnie dostosować się, zaakceptować choćby część reguł bezwzględnego świata oprawcy i jego niemych ofiar. Co wyniknie z konfrontacji dwóch silnych charakterów? Czy i jak zmieni się układ sił? "Nasz skrzywiony bohater" ukazuje anatomię niesprawiedliwości i przemocy. Są one ze strachu przyjmowane jako coś naturalnego. Koreański prozaik zadaje bardzo ważne pytanie o to, czy totalitaryzm ma wystarczająco silne fundamenty, jeśli rządzi nim właśnie strach i zachowawczość. Odpowiedzi szukamy gorączkowo, mierząc się z dwunastoletnim lękiem, wewnętrznymi sprzecznościami, z pragnieniem odczarowania okrutnych konfabulacji na przemian z chęcią wtopienia się w nie...

Opowieść snuje dorosły już mężczyzna. Minęło trzydzieści lat od opisywanych wydarzeń, a w nim nadal kryją się emocje sprzed lat. To wewnętrzne zagubienie, w które wpędziło go dorosłe życie. W nim to bowiem poznawał, czym jest demokracja, i zauważył jej mroczne strony. Wspominając dzieciństwo w prowincjonalnej koreańskiej podstawówce, narrator snuje w gruncie rzeczy rozważania o tym, gdzie kryć się mogą pokusy, by uciekać przed wolnością w bezkompromisowość reżimu. Bo człowiek to jednak istota zachowawcza i nad wyraz niebezpieczna. Może zmienić poglądy, może zdecydować o czyimś szczęściu lub porażce. Najciekawszy jest jednak rys psychologiczny - powieść wskazuje na dualizm ludzkiej natury, która równie często może zachwycić przez swą prawość, jak i wywołać potępienie, nurzając się w otchłani lęków i zachowawczości.

"Nasz skrzywiony bohater" to historia ludzkiego dramatu rozpisanego na etapy. Dramatu człowieka, który doświadczył wielu form zniewolenia, a paradoksalnie najtrudniej było mu się zmierzyć z demokratyczną wolnością. Ta opowieść pełna uporządkowanych myśli, charakteryzująca narratora o rysie pedanta, rozsadza się wewnętrznie, bo nie traktuje jednoznacznie ani o formach zniewolenia człowieka, ani o możliwościach dokonywania wyboru poprzez bunt wobec tego zniewolenia. Nieznośna niejednoznaczność tej książki zmusza do refleksji nad tym, kim jesteśmy w społeczeństwie i jaki ono na nas wywiera wpływ. To nie jest jedynie alegoria tyranicznej władzy, która tylko na chwilę poddaje się i ustępuje, wracając zawsze i bezwzględnie skutecznie. To głównie książka o dorastaniu do postawy obywatelskiej i do odpowiedzialności za własne życie, trafne lub nietrafne wybory, za błędy i wypaczenia oraz za siebie samego gotowego na popełnianie błędów.

Yi Mun-yol fantazjuje o karach za brak dostosowania się do norm i o tych norm rozbijaniu. O walce okupionej wyobcowaniem i o wyobcowaniu w życiu, które nie spełniło oczekiwań. Ta w gruncie rzeczy gorzka narracja jest wyraźna, wskazując szanse i nadzieje. Takie opowieści wykraczają daleko poza czas i miejsce, w jakich powstały. Pokazują także, że bez względu na szerokość i długość geograficzną jednostka ludzka poddawana jest przez całe swoje życie wielu, niekiedy okrutnym i bezwzględnym formom nacisku. Czym jest zasadniczo wolność i czy należy do niej dążyć za wszelką cenę? Yi Mun-yol prowokuje do rozważań, które mogą być tak samo niebezpieczne jak świat prowincjonalnej szkoły, w której zasady ustala silniejszy i charyzmatyczny.

Brak komentarzy: