Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-07-01

"PS Nie szukajcie mnie" Leena Parkkinen

Wydawca: Świat Książki

Data wydania: 8 maja 2015

Liczba stron: 350

Tłumacz: Iwona Kiuru

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 34,90 zł

Tytuł recenzji: Uwolnić się od wyspy

Kolejna powieść Leeny Parkkinen nie jest aż tak wielowątkowa ani aż tak zaskakująca jak jej debiut, niemniej mamy do czynienia z naprawdę solidnym warsztatem, który po "Ty pierwszy, Max" rozwija się u fińskiej pisarki bardzo obiecująco. Parkkinen pozostaje przy złożonej tematyce psychologicznej, oferując nam tym razem powieść drogi, w której główną podróżą jest ta w przeszłość. Wiekowa bohaterka chce się z nią ponownie skonfrontować. Podąża ku wyspie, gdzie spotka się ze zmarłymi. Odkryje tajemnice, jakich istnienia być może nawet nie przeczuwała, choć uważnie przyglądała się rzeczywistości i bardzo cierpiała po stracie bliskiej przyjaciółki oraz jeszcze bliższego jej brata. Nie bardzo jedynie rozumiem zabieg połączenia jej losów z losami niepokornej nastolatki, gdy to, co mają ze sobą wspólnego, to realizowane właśnie pragnienie ucieczki. Parkkinen zbudowała dwie płaszczyzny czasowe bardzo wiarygodnie, ale nie widzę głębszego związku między dwiema kobietami, a raczej nie pojmuję zasadności osadzenia w fabule tej drugiej, dużo młodszej. Mroczna tajemnica głównego wątku nie jest ani bardziej uwiarygodniona, ani też pogłębiona przez obecność ciężarnej siedemnastolatki u boku wiekowej Karen, która nie boi się niczego poza niepewnością - dlatego musi rozwiązać zagadkę sprzed lat i poznać tę część prawdy, która była dla niej niejasna.

Karen Valter ma życie za sobą. Przed sobą imperatyw - udać się ponownie na Fetknoppen. Zdaje się skazana na to miejsce. Czym ono jest? "Wyspa, na której nie może się zdarzyć nic złego. Na której nic się nie zmienia. Dziewczęta nie znikają". A jednak staje się inaczej. Dwa lata po zakończeniu drugiej wojny hermetyczną społecznością wyspy wstrząsa brutalne morderstwo dokonane na młodziutkiej Kersti. Karen była z nią blisko, podobnie jak jej brat. Sebastian bardzo szybko uznany zostaje za zabójcę. Chociaż w życiu mierzył się z niejednym stygmatem na nieprzychylnej mu wyspie, nie będzie umiał poradzić sobie z tym ciosem. To Karen musi rozwiązać zagadkę śmierci Kersti. Nie robi tego jednak dla niej. Zrozumienie prawdy da jej czytelny obraz skomplikowanych relacji z bratem, dla którego była gotowa zrobić wszystko, gdy razem snuli plany opuszczenia wyspy.

W retrospekcjach Leena Parkkinen coraz bardziej utrudnia nam odczytywanie relacji między siostrą i bratem. Obserwujemy, jak w cieniu drugiej wojny światowej kwitnie młodość. Widzimy różnego rodzaju ograniczenia stające na drodze do bycia szczęśliwym. Poznajemy w końcu historię zgubnej namiętności, ale przede wszystkim widzimy, jak skomplikowane życie miała córka weterynarza, która borykała się z wczesnym odejściem matki, alkoholizmem ojca i stygmatyzowaniem brata. Okazuje się, że bolesne wspomnienia wciąż dają o sobie znać, bo osiemdziesięciotrzyletnia Karen nie może zaznać spokoju. Ucieka od syna, który tak bardzo przypomina jej mdłego męża, i podąża ku Fetknoppen, bo wspomnienia wciąż niepokoją i mogą prowadzić do nieobliczalnych zachowań.

Takimi charakteryzuje się młodziutka Azar, którą Karen zabiera ze sobą na wyspę. Córka irańskich imigrantów również skrywa tajemnice swego życiorysu. Azar jest zbuntowaną outsiderką i być może przypomina Karen ją samą z czasu, w którym musiała mierzyć się ze wstydem, zahamowaniami, opinią hermetycznej społeczności i odium, jakie spadło na nią głównie z winy brata. Bohaterki znajdują specyficzną nić porozumienia, ale ich wzajemne relacje są niejasne tak samo, jak status samej Azar w tej opowieści o samotności, zgubnych fascynacjach i namiętnościach prowadzących do tragedii.

Centrum zdarzeń minionych i powracających wspomnień jest Fetknoppen - wspomniana wyspa budująca tutaj klimat tajemniczości i dość klaustrofobiczną atmosferę izolacji, w jakiej dorastała młoda Karen. Ona sama musiała być logiczna i uporządkowana, radzić sobie z wyobcowaniem i znosić codzienną obcość ojca. Jednocześnie obok był Sebastian - brat, który fascynował od zawsze i urzekał pewną siłą, jakiej nie miała w sobie jego siostra. Co stało się na przestrzeni lat, że dorosła Karen przestała być empatyczna, starała się dystansować od innych i nigdy tak naprawdę nie zaznała szczęścia? Parkkinen buduje narrację pełną licznych dygresji - niektóre wplatane wątki odwodzą nas od zasadniczego problemu, zaciemniają całą sytuację związaną z morderstwem, jednocześnie zmuszając do zadawania prostych pytań. Te, które Karen nosi w sobie od lat, wcale proste nie są. Sebastian nie został przez nią pochowany. Wciąż jest obok, stale ma 22 lata i ten apetyt na życie, którym nie zdążył się podzielić z siostrą. Czego Karen nie wiedziała o bracie i kim był tak naprawdę? Czasami trzeba zrozumieć i zaakceptować prawdę, jaką skrywa się w sobie od lat, i nie potrzeba żadnych pytań, choć chętnie je mnożymy - to być może jedna z sugestii, które fińska pisarka zawiera na kartach książki o wielu tajemnicach, licznych niedopowiedzeniach i usilnej próbie zatrzymania w sobie przeszłości. Okazuje się, że wojenny czas na wyspie wart jest wspominania i utkwienia w nim na zawsze. Witalizm młodej Karen został jednak przełamany smutkiem, którego istoty nie znamy. Wiemy tylko, że bohaterka żegna się z życiem, ale nie może przyjąć śmierci bez pewnych wyjaśnień. Czy uzyska odpowiedzi na dręczące ją pytania?

Parkkinen pisze z dużą swobodą o sprawach, które uwierają na tyle silnie, że nie sposób o nich mówić przez całe swoje życie. "PS Nie szukajcie mnie" to książka przepełniona fatalizmem i przekonaniem o tym, że raz zadane rany pozostają z nami na zawsze. To powieść o utracie, z którą nie można się pogodzić, i o tej utraty przeżywaniu. Smutna, chwilami melancholijna, niepotrzebnie chyba obudowana sensacyjną otoczką wynikającą z sytuacji Azar. Lektura dotykająca czułej struny, bo mówiąca o zakazanej formie czułości i o tym, jak wiele można poświęcić, by podążać za swymi pragnieniami bez względu na konsekwencje i na przekór małej społeczności, która zawsze stygmatyzuje za jakąkolwiek inność.

Brak komentarzy: