Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-10-11

"Otolit" Katarzyna Gondek

Wydawca: Świat Książki

Data wydania: 23 września 2015

Liczba stron: 190

Oprawa: twarda

Cena det.: 32,90 zł

Tytuł recenzji: Samotność i podróż

Autorka "Horror Vacui" nie zawodzi nas w swej drugiej książce. Widać, że ujawniony w debiucie talent jest świadomie rozwijany i Katarzyna Gondek doskonale, wie co i w jakiej konwencji opowiadać. "Otolit" jest powieścią, która zaciera pewne granice, jednocześnie zaś bardzo wyraźnie przedstawia zarówno wizje, jak i rzeczywistość, od której wychodzi, prowadząc nas być może na manowce, a być może w głąb świata, którego odbieranie wymaga odpowiedniego rodzaju wrażliwości.

Narracja rozpoczyna się od stwierdzenia faktu zniknięcia, być może nieodwracalnego. Narratorka opisuje sen poprzedzający otrzymanie niepokojącej wiadomości. Wędruje w nim po popiele i mimo szarości wokół czuje radość. Telefon z rodzinnego miasta oddalonego o kilkaset kilometrów burzy porządek poranka. Policjant informuje kobietę, że zaginęła jej Matka. Córka nie widziała jej od lat. Kobiety nie ma od tygodnia. Ola podejmuje impulsywną decyzję o przyjeździe, nie informuje swojego partnera Łukasza, w pośpiechu na pidżamę zakłada strój wyjściowy...

Mamy tutaj doskonale przykuwającą od samego początku intrygę, która z czasem zmienia się w na poły oniryczną, na poły realistyczną historię zstępowania do wnętrza samej siebie młodej kobiety, której matka rzekomo zaginęła przed tygodniem, wracającej do rodzinnego miasta, by zmierzyć się z pustką po tej, co nigdy nie była bliska. Ola powtarza, że przybywając w rodzinne strony, wstępuje do prywatnego piekła. Będzie to piekło powrotów do czasu minionego i przeżycia raz jeszcze zadanych ran; tych, które wydawały się zabliźnione, bo przeszłość traum rodzinnych jest czasem odległym i dalekim, przecież wszystko wydarzyło się setki lat temu - tak długo Ola nie widziała matki i tak długo nie musiała wracać do przykrych wspomnień.

Narratorka musi oddzielać ślady od wyobrażeń. Podąża coraz bardziej zawikłaną drogą ku przeszłości skrywającej zdarzenia, o których nie będzie tutaj do końca mowy. Oli nie interesował byt rodzicielki, natomiast teraz niezwykle zainteresowana jest jej niebytem. Odczuwa brak czegoś, co było opresyjne, więziło ją w sobie, nie dawało ujścia emocjom, blokowało w ich przeżywaniu; nieprzypadkowo bohaterka popadała w omdlenia, uciekała w inny świat, odcinała się od rzeczywistości i od opresji bycia inną. Tak jak wyobcowana matka samotniczka cierpiąca na depresję. Autorka konsekwentnie podąża tropami wyznaczonymi przez jej pierwszą powieść, "Horror Vacui". Tu także mamy dążenie do zamknięcia się w życiu wewnętrznym; mamy jednostkę nadwrażliwą i niezdolną do stawiania czoła światu, pragnącą chować się przed tym światem do bezpiecznego środka, odizolowanego od rzeczywistości. Mamy obudowywanie tej rzeczywistości opowieściami, legendami, fikcyjnymi historiami - tworzą one coś na kształt kosmogonii, są sposobem buntu wobec zastanego świata, w którym nie ma miejsca na takie życie, jakie chce wieść bohaterka.

Figura Matki jest wieloznaczna. Ona buduje alternatywny świat, alternatywne miasto w Mieście. Osłania się legendami i rości sobie prawo do ich prawdziwości, choć legendy nie tworzy jedna osoba i jedna historia, jednostkowe przeżycie. Matka jest tą, którą należało porzucić, aby zacząć żyć samodzielnie i po swojemu. Silna symbioza nie pozwala jednak na rozdzielenie. Matka i córka wspólnie zatapiają się w wyimaginowanym świecie - ich Miasto przemianowane zostaje na Otolit, za problemy zdrowotne Oli odpowiedzialne są przemieszczające się kamyczki błędnikowe, odpowiadające w szerokim znaczeniu za równowagę; tej w sensie dosłownym ani metaforycznym nie było i nie ma w życiu Oli.

Bohaterka stale usiłuje nas przekonać, że nie zamknęła się w świecie przeżyć własnej Matki, nie poddała się jej obłędowi, wyobcowanie nie jest jej stanem. Mogła je odziedziczyć, bo mimo wszystko wciąż czuje się obca sama ze sobą. Pozostaje w zawieszeniu. Jej obecny partner to papierowa postać. Nie dołącza do niej w trudnych chwilach, niczego o nim nie wiemy. Ojciec jest stary i nieobecny, pojawiają się fascynacje erotyczne i fantazje - jest kierowcą, prowadzącym śledztwo sierżantem. Ola jest bezwolna w relacjach z mężczyznami, bo siłę czerpie jedynie z toksycznej więzi z Matką. Tymczasem widzimy wyraźnie, że więź oznacza jedność; opresyjną i na zawsze pozostawiającą w niepokoju. Ola odziedziczyła po matce skłonność do wizjonerstwa, do ratowania się ucieczką w wyimaginowane światy od rzeczywistości, jakiej nie jest w stanie unieść, zrozumieć. Matka to symbol zniewolenia, ale jednocześnie wolności wewnętrznej. Nie pozwoliła światu na to, by dostał się do jej wnętrza. Teraz, po rzekomym zniknięciu, mści się w symboliczny sposób. Miasto, które ukochała, i które chciała ratować po swojemu, doświadcza odcięcia przez śnieżycę, zapada się, ulega symbolicznemu rozpadowi. Mamy tutaj wymiar egzystencjalny i symboliczny apokalipsy, jaka ma miejsce wokół i w samej bohaterce; w jej sposobie rozpamiętywania Matki, rozumienia jej nieobecności oraz opresji wynikłej z niezrozumienia sfery własnych emocji, które kształtowane przez inną, zaborczą dość osobę, nigdy nie pozwoliły Oli być sobą i rozumieć, co znaczy istnienie jako osobna jednostka. Groźnie brzmi zapowiedź, iż być może Ola stanie się za chwilę matką noszonego w sobie płodu...

To świetnie skonstruowana, wieloznaczna przypowieść o powrocie do samego siebie. O niemożności wydobycia się z piekła postrzegania świata jako wrogiego. O samotności, która zabija, ale jest jedyną metodą radzenia sobie z istnieniem. Więź między matką a córką to więź wspólnie odciętych od reszty - na własne życzenie, bezwarunkowo i na zawsze. To książka o bytach alternatywnych w wyobraźni i o alternatywie ucieczki - w omdlenie, zanik świadomości, w świat nieobecności. Figura matki zastępczej, kalekiej Matki Boskiej to być może pragnienie, marzenia, fantazmat życia w oderwaniu od nadzwyczaj silnej i bardzo niepokojącej więzi z tą, która urodziła, ale która nie pokazała, jak żyć naprawdę, bo jej życie było udawaniem, chowaniem się w sobie i odcinaniem od świata, do którego blokowała sobie dostęp.

Świetna proza psychologiczna, doskonale manipuluje uwagą czytelnika, dwuznaczności czyni największą zaletą, doskonale ukazuje proces zapadania się w sobie i próby powrotu do rzeczywistości poprzez zrzucanie winy za swój introwertyzm na kogoś innego, najbliższego w każdym możliwym znaczeniu i najbardziej obcego jednocześnie.

Brak komentarzy: