2018-10-24

„Kwiat wiśni i czerwona fasola” Durian Sukegawa


Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Data wydania: 25 października 2018

Liczba stron: 174

Przekład: Dariusz Latoś

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 33,90 zł

Tytuł recenzji: Sens i życiowa pokora

To jedna z tych prostych i jednocześnie wyjątkowych opowieści, którym chce się uwierzyć od samego początku i która wzmacnia przekonanie, że cokolwiek spotka nas w życiu, należy temu nadać sens, bo życie jest czymś wyjątkowym. Wiem, że wybrzmiewają tu truizmy, ale zupełnie inaczej się to widzi, jeśli skusi się na przygodę z prozą japońskiego pisarza. Sukegawa urzeka właściwie każdym zdaniem. Nie prowadzi nas w stronę pretensjonalnych mielizn narracyjnych. Wydobywa z historii pewnego spotkania uniwersalną przypowieść o przełamywaniu samotności i wychodzeniu drugiemu człowiekowi naprzeciw. Życiowego szczęścia i spełnienia nie można poszukiwać gdzieś poza sobą, ale to właśnie wartościowa relacja pomaga nam wszystko nazwać, oddalić się od smutku, odnaleźć treść w pozornie bezsensownym zmaganiu się z losem. „Kwiat wiśni i czerwona fasola” to także mroczna historia wyobcowania i tego, jak wielkim dyskomfortem może być trauma oddalenia od rytmu życia. Bohaterowie tej urzekającej miniatury są gdzieś na jego marginesie. Sami ze sobą, ze swoim wyobcowaniem i niemożnością dokonania zmian. A jednak zmiany, jakie w nich zajdą, będą znaczące i zmieniające tok dotychczasowego myślenia. Zgorzkniały sklepikarz, pokrzywdzona przez los staruszka i zmagająca się z trudami codzienności gimnazjalistka. Spotkają się i wyniknie z tego spotkania coś niezwykłego. A wszystko w pięknych japońskich dekoracjach, gdzie smaki i kształty rzeczy znaczyć będą więcej, niż mogłoby się wydawać.

Sentarō prowadzi działalność kulinarną w japońskiej stolicy. Zajmuje się tym, czym musi się zajmować, by wypełnić ciążące na nim zobowiązania. Trochę wbrew sobie postanawia zatrudnić w swoim sklepie pewną staruszkę, która pojawia się znikąd i zmienia miejsce, gdzie do tej pory pracował. Tokijski sklepikarz nie lubi produktów, które przygotowuje. Nie przygotowuje ich właściwie. Tkwi w pracy i przewidywalnej codzienności, bo nie wie, jak się z nich wydobyć. Albo jak zobaczyć w tym wszystkim coś niezwykłego. W tym pomoże Sentarō starsza pani. Ich wspólne działania kulinarne wokół przygotowania słodkiej pasty z fasoli zaowocują niezwykłą relacją. To, co serwuje Sentarō, stanie się inne, lepsze, przygotowane z sercem. Zmieni się nie tylko obraz jego sklepiku. Nie tylko smaki i produkty serwowane przechodniom. Zmieni się dużo więcej, czego mężczyzna nie przewiduje ani też nie oczekuje. Będąca w jesieni życia Tokue zmieni bieg egzystencji kogoś, komu dotychczas było wyjątkowo źle z samym sobą.

Durian Sukegawa bardzo się stara, aby jego historia była prosta, czytelna i jednocześnie nasycona symboliką w taki sposób, by nie przekształcić opowieści w jakiś paraboliczny moralitet. To proza dyskretnych sugestii, ale jednocześnie czytelnych obrazów oraz przesłań. Wraz z wyjątkową frazą wędrujemy do świata przeżyć, których bohaterowie albo nie mogli latami wyrazić, albo też nie byli w stanie w pełni się z nimi skonfrontować. Wokół wspólnego przyrządzania posiłków wytworzy się więź owocująca niczym wiśnia, która rozkwita nieopodal. W tej zaskakującej relacji skryje się wiele gorzkich prawd o istocie samotności, ale owa samotność zostanie oswojona. Japoński pisarz postawi na prostotę przekazu, unikając mimo wszystko prostych definicji i tez. Bohaterowie zmierzą się z tym, jak dotychczas określali swoją egzystencję, i przyjrzą się cierpieniu kogoś obok. W nim znajdzie się siła, by kształtować własną historię w znaczący dla siebie sposób. Bo to książka o sile samostanowienia, szacunku do drugiego człowieka i o tolerancji jako przeciwwadze do wydobywających się ze strachu uprzedzeń.

„Kwiat wiśni i czerwona fasola” to także powieść, w której duże znaczenie będą miały przestrzenie. Zarysowane w taki sposób, że sprawiają wrażenia klatek. Miejsc, z których nie sposób się wydobyć. Ale to właśnie dzięki ograniczeniom bohaterowie odnajdą inną perspektywę patrzenia na życie. I zdefiniują to życie w inny sposób, niż robili to do tej pory. Sukegawa delikatnie portretuje zmiany zachodzące w rodzącej się relacji przyjaźni. Dołącza do tej historii młodą dziewczynę, aby opowiedzieć o pewnych pragnieniach oraz oczekiwaniach rozłożonych na trzy pokolenia, a jednak uniwersalnych, wciąż takich samych. Bo ludzie potrzebują wsparcia i zrozumienia, by odważnie nazwać to, co sami przeżywają. W tej opowieści ważne będą wpływy, jakie wywierają na siebie portretowani samotnicy – od momentu wspólnego przygotowywania słodkiej pasty do czasu, w którym będą gotowi pytać o swoje tajemnice i zaczynać je rozumieć. Interesujące jest obserwowanie, kto komu ile daje i w jaki sposób zmienia jego spojrzenie na rzeczywistość. Smutne tajemnice przeradzają się w pewne punkty zwrotne. Skrzywdzeni zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie mogą utyskiwać na los, nie wziąwszy za siebie całkowitej odpowiedzialności. Także odpowiedzialności za swój smutek, skądkolwiek by się wydobywał i jak bardzo paraliżował w działaniu.

Durian Sukegawa bardzo ciekawie zaznacza, jak ważne jest poczucie sensowności tego, co robimy, aby wykonywać obowiązki, czerpiąc z tego przyjemność. W jaki sposób błądzimy, nazywając to, co robimy, w niewłaściwy sposób, nie rozumiejąc wagi każdego szczegółu naszego codziennego postępowania. Staruszka uświadamia sklepikarzowi, jak ulepszyć recepturę jego produktów. To przecież symboliczna wykładnia tego, co zrobić ze swoimi poczynaniami, by być z nich w pełni zadowolonym. Siła tej melancholijnej, ale w gruncie rzeczy bardzo optymistycznej prozy leży w tym nienarzucającym się, lecz bardzo czytelnym przekazie. W tym, że za pomocą minimalnych środków autor osiąga tak wiele w przesłaniu. Sukegawa decyduje się na pastelowe barwy opowiadania o smutku. Snuje historię poznawania nowych smaków i otwierania się zmysłów na inne, nieznane dotychczas bodźce. Jest prostolinijny i daje duży margines interpretacji. Urzeka także spójnością swojego przekazu oraz tym, jak doskonale jego bohaterowie odnajdują kontakt z samymi sobą. Pokrzepiająca lektura. Taka przyjemnie swojska, choć rozgrywająca się w egzotycznej dla nas rzeczywistości.


PATRONAT MEDIALNY

1 komentarz:

christina james pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.