Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2015-12-09

"Grząskie piaski" Henning Mankell

Wydawca: W.A.B.

Data wydania: 4 listopada 2015

Liczba stron: 318

Tłumacz: Ewa Wojciechowska

Oprawa: miękka

Cena det.: 39,99 zł

Tytuł recenzji: Ślady po sobie

Henning Mankell nie żyje. Ta książka to dowód na to, w jaki sposób żegnał się z życiem od momentu usłyszenia diagnozy o chorobie nowotworowej. Można mieć obawy przed otwieraniem tej książki. Przed tym, co samemu by się czuło, o czym zaczęło myśleć i w co wierzyć, gdyby spadł na nas tak okrutny cios i kolejne dni miałyby być godnym wycofywaniem się w cień. Mankell nie lamentuje i nie użala się nad sobą, choć zdaje sobie sprawę z tego, że wielu z nas na różnych etapach życia tylko to pozostaje. Tytułowe grząskie piaski to dość krótki okres zapadnięcia się w sobie. Ogromnej niemocy i świadomości, że z nieuniknionym nie warto walczyć. Tymczasem walka rozgrywa się na kilku poziomach i w kilku znaczeniach. Chory pisarz nie chce się zadowalać iluzjami, przez co staje się boleśnie realistyczny. Powstaje książka, na którą składają się zapiski będące wspomnieniami. Pamięć to bowiem oręż w walce ze zbliżającą się śmiercią. Pamięć to opowieści. Ich różnorodność ma jednak wspólny mianownik. To niebywale heroiczna próba ocalenia zarówno swojej tożsamości, jak i sensu - wszystkiego wokół, także diagnozy i związanych z nią konsekwencji. "Grząskie piaski" to opowieść o tych wszystkich przejawach życia, na które często nie zwracamy uwagi. Znajdziemy w tej książce szereg dość prostych, fundamentalnych wręcz refleksji, na które nie mamy siły ani czasu. To też historia oswajania lęku i strachu. Opowieść o tym, że na śmierć nigdy nie jest się gotowym.

Choroba przedefiniowała Mankellowi wiele pojęć. Kazała przyjąć inną perspektywę patrzenia na własne życie oraz na różnorodne przejawy życia ludzkości. Pojawia się szeroki kontekst oraz wielowątkowość. Autor wraca do poprzednich myśli, rozwija je pod wpływem dodatkowych refleksji, snuje rozmyślania o kondycji człowieka oraz kondycji nas wszystkich. Rozmyśla o tym, jakie globalne zagrożenia sobie stwarzamy oraz jacy w tym wszystkim jesteśmy nieroztropni, pełni uprzedzeń, niekiedy barbarzyńscy. Kilkakrotnie powraca wspomnienie odpadów radioaktywnych, dla których wykuwa się bezpieczne miejsca w skałach, gdzie złożone zostaną miedziane kopuły, a w nich ślady współczesnego życia - śmiercionośne ładunki mające rozkładać się przez tysiące lat. Mankell podkreśla, że to niechlubny ślad, jaki pozostawia po sobie nasza cywilizacja. Groźny ładunek będzie przypominał o tym, w jaki sposób korzystaliśmy z zasobów Ziemi i co z nią w gruncie rzeczy zrobiliśmy. To takie mroczne memento, w którym zapisane są doświadczenia kilku pokoleń. Nowoczesnego świata niewiele mającego w gruncie rzeczy wspólnego z innowacją, twórczością czy działaniami na rzecz wolności ludzkiego wyboru. Autor "Comédii infantil" ironizuje, a jednocześnie z grozą przygląda się czasom, kiedy ułożyliśmy sobie wygodne życie w ogromnych dysproporcjach, a nasza spuścizna to smutne ślady po nieroztropności i nadmiernej pewności siebie. Te zapiski są bowiem o wewnętrznej pokorze, do której dochodzi się po latach aktywnego życia w przekonaniu, że wciąż jest czas na rzeczy nowe i wielkie.

Szersza perspektywa ustępuje tej osobistej w momentach, w których Mankell przypomina sobie znaczące obrazy. Zadziwia dokładność i plastyczność prywatnych wspomnień. Zwłaszcza wtedy, gdy sięgają nawet pół wieku wstecz. "Grząskie piaski" pokazują, w jaki sposób obejrzane obrazy, przeczytane książki, podejrzani w różnych sytuacjach ludzie czy przeżyte podróże wpływają na taki, a nie inny sposób widzenia rzeczywistości. Jest mowa o bezkompromisowych wyborach i o tragizmie jednostek wyrażanym za pomocą gestów, nie słów. To znamienne także dlatego, że Mankell wspomina działalność swojego teatru w Mozambiku i te artystyczne próby wyjścia poza poprawność oraz niedomówienie, w których wyrażała się gorycz przeżywania dramatów - tych prawdziwych, ulicznych, znanych bardzo dobrze z autopsji.

Te zapiski obrazują także wnikliwość poszukiwań różnych form człowieczeństwa. Są wyrazem troski o to, że tak naprawdę po nikłym procencie z nas pozostanie jakaś pamięć dla przyszłych pokoleń. Groza odchodzenia czai się wszędzie, ale życie ma być sztuką przetrwania i zapisywania się w pamięci innych. W pamięci autora trwały ślad znalazły przypadkowo spotkane osoby, których już być może nie ma, ale zaznaczyły swą obecność własną wyrazistością. To zbieranie okruchów ludzkiej egzystencji w jej najbardziej gorzkich przejawach. Bezdomni chłopcy mieszkający w kartonie. Kelner teatralnie porzucający pracę. Oczekująca na ważną wiadomość kobieta w kawiarni. Ale także postacie na obrazach, w tym te nieistniejące, enigmatyczne duchy i ślady po niespełnionych formach życia.

Wspomnienia są zemstą na czasie, dlatego pojawia się ich tak wiele. Trzeba mieć odwagę, by mierzyć się ze strachem przed końcem ostatecznym, ale Mankell wie, że dużo ważniejsza jest odwaga pogodzenia się z odejściem. Jego próby osadzenia własnej biografii w wielowątkowej historii ludzkości to proces poszukiwania właściwego kontekstu, by zrozumieć swoje przemyślenia i by wybrać z nich te najważniejsze, budujące tożsamość. To trudne, gdy dodatkowo rozmyśla się o tajemnicach ludzkości. O tym, co ukryte w posągach na Wyspie Wielkanocnej czy zapisane w manuskryptach ukrywanych w Timbuktu. Cała ludzkość we wszystkich jej formach jest śmiertelna i zmierza do unicestwienia. Autor stara się osadzić siebie w tej znikającej całości. Być dla siebie pewną zagadką, a jednocześnie świadomie znieść udręki chemioterapii i kolejnych diagnoz brzmiących jak wyroki.

Niebywale osobista książka staje się jednocześnie humanistycznym wyznaniem ludzkiej wartości osadzonym w tak wielu kontekstach, jak wiele ich Mankell może przywołać, analizując znaczące dla siebie doświadczenia z całego życia. Docenia sprawy najważniejsze - że przeżył syte życie i że zawsze miał możliwość decydowania o jego kształcie. Teraz przyszedł czas, kiedy to się kończy, a ostateczne decyzje nie wychodzą od niego. Jest w tym duże przerażenie, ale także rozumne poddanie się bezwzględności losu, któremu wciąż na nowo próbujemy gdzieś uciekać, nie analizując nieuniknionego i możliwości realnych wyborów przed śmiercią. "Grząskie piaski" to opowieść, która wychodzi od paniki i bezradności, a kończy się na wewnętrznym przekonaniu, że wszystko dzieje się właściwie i z sensem. O lęku jednostki i o pełnym niepewności świecie, w którym każdy wybór okupiony jest swego rodzaju niepewnością, że można było wybrać inaczej. Ta książka to dowód na to, w jaki sposób można przynajmniej częściowo oswoić świat i jak ujrzeć siebie w tej szerokiej perspektywie, gdzie widać wszechświat, kontynent, państwo, najbliższe otoczenie i samego siebie, obywatela prawdziwego świata. To także opowieść o kurczowym trzymaniu się przez nas teraźniejszości. O odwadze wędrówek w przeszłość i nazwania przyszłości nicością. Wzruszająca, plastyczna opowieść o ludzkiej kruchości i szczególnego rodzaju wyjątkowości.

1 komentarz:

Iwona Żytkowiak pisze...

kolejna rzecz, którą muszę, ana marginesie uwielbiam jego Włoskie buty. Zmarł w październiku. Żal